Rząd, a przede wszystkim Bruksela, liczy na to, że dzięki przechodzeniu starszych rolników na rentę uda się odmłodzić polskiego chłopa oraz powiększyć gospodarstwa. W tej chwili statystyczny rolnik uprawia 9,6 ha ziemi (w Unii - 18,7 ha), ale najwięcej mamy poletek poniżej 3 ha. Według unijnych planów rozwoju, przyszłość należy do wielkich i nowoczesnych rolnych przedsiębiorstw.Dlatego system rent przygotowano tak, aby rolnikom opłacało się sprzedawać ziemię na powiększenie już istniejących gospodarstw. Tylko ci dostaną wypłaty dochodzące do 2 tys. zł. - Zdecydowana większość przepisuje jednak gospodarstwa na dzieci - mówi Alicja Śledź z lubuskiego oddziału ARiMR. Podobnie jest w innych województwach. W praktyce oznacza to, że mimo ogromnych pieniędzy nie uda się zmniejszyć rozdrobnienia naszej wsi. Obawia się tego Wanda Chmielewska, ekspert Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa. - Może okazać się, że te pieniądze staną się kolejną formą pomocy socjalnej i zakonserwują tylko nierentowne gospodarstwa - mówi. Tym bardziej że większość rolników nie zamierza wcale przestać uprawiać roli - przecież mogą pracować u syna, który będzie na papierze nowym właścicielem. Elżbieta Karnafel-Wyka z Ministerstwa Rolnictwa przyznaje, że jest takie niebezpieczeństwo, ale jednocześnie nie wyobraża sobie, jak można by było nie dać szansy przekazania ojcowizny dzieciom. - Pracujemy nad tym, aby w kolejnym programie, który ruszy w 2007 r., było więcej zachęt do powiększania gospodarstw - mówi Karnafel-Wyka. Być może to właśnie takie wnioski powinny mieć pierwszeństwo, teraz decyduje po prostu kolejność zgłoszeń.