Nie wiem, czy episkopat radzi się przełożonych zgromadzeń żeńskich w kwestiach duszpasterskich. To pytanie winien Pan skierować do sióstr wchodzących w skład Konsulty Żeńskich Zgromadzeń Zakonnych w Polsce. Być może pyta.Czy irytuje mnie fakt, że program duszpasterski dla kobiet układają mężczyźni? Zacznę od tego, że konsultacje w tym względzie byłyby niezwykle potrzebne, czasem bowiem odnoszę wrażenie, że księża niespecjalnie wiedzą, jak rozmawiać z kobietami. Kiedy spotykam księdza, który z zapałem wieszcza tłumaczy mi, jak kobiety myślą i reagują, to nie tyle mnie to irytuje, ile bawi. Nie twierdzę, że nie ma w tym nigdy ani odrobiny racji, ale tyle samo na podstawie obserwacji i lektury kobieta może powiedzieć o zachowaniu mężczyzny, co mężczyzna o zachowaniu kobiety.Proszę więc pokusić się o ogólną charakterystykę polskich księży. Jacy są, zdaniem Siostry, nasi kapłani?Nie pokuszę się. Znam wspaniałych księży, bez reszty oddanych swej pracy, którzy nie przechodzą obojętnie obok żadnej ludzkiej biedy; znam i takich, którzy wygłaszają płomienne mowy, ale prócz tego zajmują się głównie własnymi sprawami, a od ludzkiej nędzy odgrodzili się książkami lub wysokim płotem wystawnej plebanii. Nie proponuję zamiany książek na telenowele ani plebanii na ziemiankę, chodzi mi tylko o to, by nie zagubić w tym drugiego człowieka, który zazwyczaj przychodzi nie w porę, bywa nudny, nieskładnie tłumaczy własne niepokoje, nie czyta książek, tylko kradnie czas na ich czytanie, ale tak bardzo chciałby być wysłuchany.