Szybko rozchodzi się wśród ludzi, który kapłan dobrze słucha. Najlepiej słuchają jezuici, jak człowiek człowieka. W seminariach uczą księży diecezjalnych restrykcyjności - szatan wszędzie czyha, zakonników uczą budować pozytywnie. Więc gdy przychodzą do księdza Naliwajki niesakramentalni, pytają między słowami, czy ta czystość to warunek. Ksiądz: - Odradzam czystość, jeśli czuję, że za tym kryje się lęk. Wiem, bo znam ciężar celibatu. Jarosław Naliwajko raz w miesiącu odprawia dla nich mszę: - Ja się pławię w sakramentach. Oni nie. Ja mam prościej - w celi mieszkam sam. Od nich mogę się nauczyć o głodzie eucharystii. Nie wiem, na czym polega ten głód. Ani uczucie potępienia, kiedy przychodzą z dramatycznym strachem. To rodzaj przeklętego koła - im poczują więcej dobra, bo przecież się kochają, tym więcej zła.FotografieMarcin zamalował jasną plamę na ścianie po ślubnej fotografii. Zrobiona jedenaście lat temu. Na zdjęciu ma 21 lat. Poznali się we wspólnocie modlitewnej, gitara, oazy, miłość, czystość. Wspólnota klaskała, a on wchodził w ten nastrój jak nóż w masło. Czystość aż do ślubu. Cztery lata walki z pokusami - nie obejmować się, nie trzymać się za ręce. Wspólnota mówiła: - Bądźcie odpowiedzialni za ludzi, którzy patrzą. Marcin natrętnie zmuszał się do myśli, że inne są ładniejsze, szukał mankamentów w celu eliminowania pragnienia do narzeczonej. Żeby się przekonać, zaczął patrzeć na idealne dziewczyny z gazetek i teledysków. Są przecież dla wszystkich. Pozwalał sobie ich pragnąć, bo to nie był grzech, tylko droga do dobrego. Dobre zadziała po ślubie. Nie wie, czy wtedy, gdy mówił "aż do śmierci", widział w kobiecie, z którą miał żyć, kobietę. Już nie czekał na pierwszą noc. Nie wychodziło, choć w końcu miał sakramentalne przyzwolenie na łóżko. Siedem lat odkręcał oziębłość, zanim wniósł pozew.