Najłatwiejszym sposobem sprawdzenia tych przewidywań było powtórzenie eksperymentu Tajfela i sprawdzenie, czy ludzie, którzy w nim uczestniczyli, mają w efekcie wyższy poziom samooceny niż ci, którzy w tym czasie siedzieli w oddzielnej sali i czytali gazetę. Okazało się, że ludzie, których skłoniono do przystąpienia do grupy i zaangażowania się w faworyzowanie jej, byli w efekcie znacznie bardziej zadowoleni z siebie niż pozostali. Grupa daje nam więc wysoką samoocenę.Czy znaczy to, że ludzie o niskiej samoocenie będą szczególnie przywiązani do swoich grup? Niekoniecznie. Jeniffer Crocker, która badała to zagadnienie, dowiodła, że ludzie o niskiej samoocenie są bardziej skłonni do uprzedzeń i negatywnego oceniania innych grup, lecz trudno udowodnić ich większe przywiązanie do własnej grupy. Niska samoocena zdaje się prowadzić do niechęci wobec wszystkich grup - zarówno obcych, jak i do tej, którą samemu się wybrało. Gdy wątpimy w swoje walory, wówczas cały świat wydaje się nam niesatysfakcjonujący. Możliwe jednak, że gdy w tej sytuacji ktoś zaproponuje nam wejście do grupy - wówczas nasze przekonania na własny temat ulegną znaczącej poprawie.GRUPA daje pewnośćKolejną niezwykle istotną potrzebą, która kieruje naszymi zachowaniami i ocenami, jest potrzeba pewności. Każdy człowiek chciałby żyć w świecie przewidywalnym, mieć poczucie kontroli nad własnym życiem i otaczającą go rzeczywistością. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Zmieniamy często środowisko, kryzysy gospodarcze czynią nasze życie zawodowe zupełnie nieprzewidywalnym, a wojny i kryzysy polityczne podważają poczucie pewności we własnym kraju. Skąd zatem przynależność grupowa? Z poczucia niepewności - odpowiada australijski psycholog Michael Hogg. Jego zdaniem ludzie marzą o świecie, któremu można ufać - w którym wszystko jest pod kontrolą i ma jasne znaczenie. Z tych marzeń rodzą się grupy.