Wyborcy szybko zorientowali się, że politycy nie są tymi osobami, którym można zaufać. Efektem jest coraz niższa frekwencja w wyborach parlamentarnych.Marszałek Sejmu zauważył, że w tej kadencji częściej niż w poprzednich dochodzi do uchylenia posłom immunitetu. Z podjęciem takiej decyzji w przypadku udowodnionego zarzutu nie ma problemów. Gorzej, gdy parlamentarzysta podejrzany jest o jazdę po wpływem alkoholu. Posła trudno zmusić do tego, by dmuchał w alkomat. Na szczęście media wywlekają takie sprawy na światło dzienne i każą politykom tłumaczyć się z afer, w które są zamieszani.Odpowiadając na pytania studentów gość stwierdził, że życzyłby sobie, aby sejmowa komisja etyki miała podobne kompetencje, jak w USA (kongresmena może w tym kraju pozbawić mandatu). Wymagałoby to jednak zmiany zapisów naszej konstytucji. Poza tym mogłoby to ostać wykorzystywane w celach politycznych.Marszałek przeciwny jest wzmacnianiu uprawnień prezydenta. Tłumaczył, że naszym kraju mamy do czynienia ze sprawnymi mechanizmami demokratycznymi. Nie funkcjonują one wprawdzie tak dobrze, jak w wielu krajach Europy Zachodniej. W Polsce panuje jednak równowaga między poszczególnymi szczeblami władzy, co sprawia, że prezydenckie rządy „silnej ręki” nie są potrzebne.Za bardzo potrzebny mechanizm przeciwdziałający korupcji w elitach politycznych Marek Borowski uznał obowiązek składania oświadczeń o stanie majątkowym.- Słyszałem o pośle, który odrzucił propozycję kupna nowego mieszkania spółdzielczego po niższej cenie. Miał obawy, że zostałoby to dostrzeżone w oświadczeniu majątkowym – podał przykład.