Być ojcem i matkąWłaściwe ustawienie relacji ojca duchownego do kleryka wiąże się ze znajdowaniem odpowiedniej równowagi pomiędzy stawianymi wymaganiami a ofiarowanym ciepłem i wsparciem. Nie mogą to być nadmierne wymagania, które zbytnio obciążą penitenta i zniechęcą go do podejmowania pracy duchowej. Ale też nie jest dobrze, gdy wymagania są zbyt małe, gdyż nie daje to wówczas możliwości podejmowania wysiłku, przekraczania siebie i osobistego wzrostu. Znajduje to swój konkretny wyraz w wewnętrznej postawie spowiednika, w pouczeniu, jakie daje i pokucie, jaką nakłada. Z doświadczeń różnych spowiedników wynika, że dobrze, jeśli nawet stanowcze stwierdzenia ojca duchownego są udzielane w życzliwy, ciepły sposób, a pokuta ma charakter leczący, profilaktyczny lub pedagogiczny i osobiście absorbuje penitenta. Może to być odpowiedni fragment Pisma Św. do rozważenia, jakieś drobne czyny pokutne pomocne do umartwienia zmysłów lub czyny miłości pomocne w rozwijaniu dobrych predyspozycji penitenta.Poziom tej równowagi wymagań oraz wsparcia będzie się zmieniał w miarę dojrzewania osobowego i duchowego penitenta. Potrzeba sporo czujności, by dobrze rozeznać optymalny stan wymagań oraz wsparcia na danym etapie rozwoju kleryka. Zwłaszcza czas kryzysów jest szczególnie ważny, gdyż weryfikuje się jego powołanie, a on sam staje wobec szansy stawienia czoła trudnościom i postępu w wewnętrznym, w tym osobowościowym, dojrzewaniu.Pamiętajmy o ogólnych zasadach, by nie podejmować pośpiesznych decyzji w kryzysie i nie zmieniać już wcześniej podjętych, ale zmieniać się, nawracać. Oddramatyzowanie sytuacji kryzysowych, życzliwe towarzyszenie i modlitwa ze strony spowiednika mogą być znaczącym wsparciem dla seminarzysty, by mógł zyskać właściwy dystans do siebie i do sytuacji w której się znajduje, aby dobrze ją przeżyć.