Uroczysta inauguracja nowej Filharmonii Łódzkiej odbędzie się w budynku z surowym, niedokończonym frontonem. Mimo decyzji wojewody, przychylającej się do odtworzenia ryzalitu z elewacji według projektu Romualda Loeglera, zapadła ona zbyt późno. Filharmonia nie zdąży z procedurami i wykonaniem szklanej tafli, na której ryzalit miałby być „odrysowany”.– W wyniku sztuczek prawnych urzędu miasta na decyzję w tej sprawie czekaliśmy 7 miesięcy – mówi Zbigniew Lasocki, dyrektor naczelny filharmonii. – Tymczasem na wykonanie szklanej tafli z rysunkiem ryzalitu zostały nam tylko dwa miesiące. A musi być do tego użyte specjalne szkło, z nadrukiem od tyłu, które będzie odporne na przykład na uderzenia kamienia. Szukamy na gwałt wykonawcy, ale nie możemy takiego znaleźć w Polsce, wiemy jedynie, że są w Hiszpanii, Szwajcarii, Niemczech. Wykonanie tafli to około 10 tygodni pracy, a przepisy nakazują nam jeszcze przeprowadzenie w tej sprawie przetargu, co wymaga kolejnych 6 tygodni. Na pewno na inaugurację filharmonii 10 grudnia z tym nie zdążymy.Dyrektor Lasocki obawia się najczarniejszego scenariusza – procedur nie da się załatwić do końca roku, przepadnie milion złotych przeznaczony na ten cel w kontrakcie wojewódzkim i portal pozostanie w stanie surowym, bez gwarancji, że kiedykolwiek to się zmieni.Wojewoda Stefan Krajewski ma nadzieję, że Urząd Miasta Łodzi nie będzie się odwoływał od jego decyzji do Naczelnego Sądu Administracyjnego, choć ma takie prawo.