Adam Małysz zachował się na Bergisel identycznie jak w Oberstdorfie i Ga-Pa — leciał stylowo bardzo dobrze, lądował technicznie nienagannie i, niestety, o kilka metrów bliżej od paru rywali... W skokach Polaka czegoś brakuje, ale nikt w naszej ekipie nie może określić co jest tym czymś. A określić trzeba, bo szefostwo Polskiego Związku Narciarskiego jest mocno zaniepokojone postawą naszych skoczków w turnieju i najprawdopodobniej tuż po zakończeniu TCS zażąda wyjaśnień.Ale póki co wszyscy żyją konkursem w Innsbrucku. W parze z Hannawaldem wystartuje Austriak Martin Hoellwarth, który wynikiem 130 metrów (134 pkt.) wygrał kwalifikacje. Drugi był Rosjanin Ildar Fatkullin — 127 m i 129,6 pkt. Na trzeciej pozycji uplasował się jego rodak Walery Kobieliew — 130,5 m i 128,4 pkt. Adam Małysz zajął czwarte miejsce, uzyskując za skok na odległość 126 metrów notę 126,8 punktu. Niewiele brakowało, a Innsbruck okazałby się pechowy dla Andreasa Widhoelzla, który miał ogromne problemy w locie, ratował się przed upadkiem i ledwo co awansował do pięćdziesiątki.Z Polaków, poza Adamem Małyszem, do piątkowego konkursu awansowali Tomasz Pochwała i Robert Mateja. Pochwała zajął 28. miejsce (121 m i 114,3 pkt.), a Robert Mateja był 44. (115 m i 104 pkt.). Nie udało się Tomisławowi Tajnerowi, który został sklasyfikowany na 76. miejscu (106,5 m/87,2 pkt.) i Wojciechowi Skupniowi — 91. pozycja (89/47,2).