3 XI 1943. ŚrodaZjawiła się protegowana Maryni jako nowa pomocnica domowa. Z nią na mieście, pokazuję jej sklepiki, hale - źródła naszych zakupów. Lekcja łaciny, która mi źle idzie. Mój fatalny nastrój przez cały dzień. Moją goryczą udręczam Annę, aż wreszcie jej młodość i siła biorą górę i późno w noc pocieszanie.5 XI 1943. PiątekŚniły mi się jabłka - renety, cocsa [?], że je kupowałam, a potem, że byłam na odczycie Stanisława Wojciechowskiego (!!). Wczoraj śnił mi się pan Jerzy, że wrócił. Widziałam go siedzącego w takiej pozie, jak na fotografii przyniesionej przez Marynię.Dziś rano wyszłam tylko do fryzjera, potem cały dzień przesiedziałam nad łaciną. Dzień suchy, ciemny, chmurny i zimny.Nieprzyjemny gość w porze obiadowej.7 XI 1943. NiedzielaDziś zrobiliśmy obiad "imieninowy" z powodu mojego przyjścia do zdrowia i za obiad sprzed miesiąca, którego nie jadłam, ponieważ zachorowałam.Na obiedzie Jadzia, Anna i p. Jerzy. P. Marychna na razie świetnie się sprawuje, obawiam się tylko, że będzie trochę ekspansywna.8 XI 1943. PoniedziałekPo południu irytacja z powodu lamp karbidowych. Potem zdenerwowanie z powodu, że Anna nie wróciła do trzy na ósmą. Telefon do Maryni. W trakcie tego Anna wróciła. St. rozgniewał się na mnie o to.