na Zaspie trotyl.Mieszkańcy bloku przy alei Jana Pawła II na gdańskiej Zaspie przeżyli wczoraj chwile grozy. Nieznani sprawcy podłożyli pod ich domem bombę. O leżącym na przyblokowym parkingu ładunku policję powiadomił anonimowy taksówkarz. 18 grudnia także anonimowy informator powiadomił policję o bombie na Zaspie. Okazało się, że są to dwa kilogramy nieuzbrojonego trotylu.- Wczoraj o godzinie 9 rano otrzymaliśmy sygnał, że na ulicy leży jakaś paczka, z której wystają druty - informuje Marta Grzegorowska, rzecznik prasowy policji w Gdańsku. - Na miejsce natychmiast pojechali policjanci i saperzy.Kiedy na Zaspie zjawiły się służby ratownicze, zaciekawieni mieszkańcy bloku natychmiast zaczęli wyglądać przez okna.- To była reakcja najgorsza z możliwych. Gdyby ładunek eksplodował, fala uderzeniowa przede wszystkim rozbiłaby szyby w oknach. Musieliśmy poprosić wszystkich mieszkańców, aby odeszli od okien i wyszli na klatkę schodową - mówi Marta Grzegorowska.Prośba policji nie wszystkim mieszkańcom przypadła do gustu. Dochodziło do utarczek słownych z policjantami.- Mieszkam w tym bloku i żądam pełnej informacji o tym, co mi grozi - krzyczała starsza pani. - Nie wyjdę z mieszkania, dopóki mi nikt nie wyjaśni, co się tu dzieje.Kiedy policjanci wypraszali ludzi z mieszkań, sami jeszcze dokładnie nie wiedzieli, co tak naprawdę leży na ulicy.- Z mojego okna wyglądało to jak stary radiomagnetofon - mówi Marcin z klatki „D”. - Było go dobrze widać, bo leżał w miejscu, gdzie w nocy stał jakiś samochód i jezdnia nie była tam przykryta śniegiem. Widać ktoś podłożył bombę pod auto, a gdy samochód odjechał, można było dostrzec podejrzany pakunek.