Kłopoty handlowców zaczęły się w sierpniu ub. roku, gdy w biały dzień kilka złodziejek ukradło ozdoby do włosów, kolczyki oraz korale. Wszystko warte było 650 zł.Kradzież zarejestrowały kamery. Na nagraniu widać, jak sprawczynie wchodzą kolejno do sklepu, robią sztuczny tłok, a następnie kradną, co popadnie. Prym wiedzie kilkuletnia dziewczynka. Łupy upychają m.in. do torby i za pazuchę.– Już 15 minut po kradzieży zawiadomiliśmy policję – opowiada pan Janusz. Nie udało się jednak zatrzymać złodziejek. Nie pomogło nagranie z monitoringu. Dochodzenie umorzono w październiku.Inne zdarzenie: z półki zniknął zegarek, kolczyki i bransoletki warte prawie 150 zł. I znowu wszystko zarejestrowały kamery. Kradła młoda dziewczyna.I tym razem właściciel sklepu przekazał policji nagranie. I znów umorzenie "z powodu niewykrycia sprawcy”. – Ręce opadają – denerwuje się handlowiec. Po tej kradzieży wywiesił na ścianie zdjęcie podejrzewanej dziewczyny z adnotacją "Uwaga! Złodziej”.– I niech tę fotografię natychmiast zdejmie, by go nie oskarżyła o zniesławienie. Dopóki nie zapadł wyrok, jest niewinna – radzi dr Piot Kładoczny z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. I żałuje, że handlowiec nie odwołał się od decyzji o umorzeniu postępowań do sądu.Tymczasem, policja twierdzi, że robi wszystko, by schwytać złodziei. – Choć dochodzenie umorzyliśmy, to nadal wykonujemy czynności pozaprocesowe – zapewnia Milena Wardach z biłgorajskiej policji. Dodaje, że wszystkim funkcjonariuszom pokazano zdjęcia podejrzewanych, ich podobizny trafiły nawet na przejścia graniczne.