Podobno, kiedy zespół ratowniczy przyjeżdża na miejsce wypadku i widzi, że poszkodowanej osobie spadł but, to wtedy ratownicy są praktycznie pewni, że ta osoba nie żyje. Skąd się w ogóle wziął taki przesąd?W_Miciński: To nie jest przesąd. Po prostu podczas potrącenia pieszego siła urazu może być tak duża, że w miejscu zdarzenia pozostają buty, a ciało pacjenta przemieszcza się o kilkanaście metrów. Przy oględzinach miejsca wypadku i ustalaniu tzw. mechanizmu urazu ratownik wie, że obrażenia mogą być bardzo poważne lub też wypadek okazał się śmiertelny.Najbardziej absurdalne wezwanie karetki, z jakim miał pan do czynienia?W_Miciński: Bóle za mostkiem. Chodziło o mostek w Maciejkowicach.Jakie są najczęstsze wezwania karetki w sezonie zimowym?W_Miciński: Urazy na drogach publicznych, chodnikach, placach. Częściej też do pacjentów pozbawionych opieki bądź o niskim statusie społeczno-materialnym - z powodu większego zainteresowania sąsiadów.Co z pijakami leżącymi na ulicy - wzywać do nich pogotowie czy policję?W_Miciński: Każda osoba leżąca na ulicy, nawet nietrzeźwa, wymaga pomocy. Jeśli jest to osoba obca i nie jesteśmy w stanie jej pomóc z powodu zbyt dużego spożycia alkoholu, należy wezwać straż miejską albo policję. Jeżeli uznajemy, że jest to osoba wymagająca pomocy medycznej, to pogotowie.Przedstawiamy aktualnie obowiązujący schemat postępowania z osobą dorosłą, który daje największe szanse na przeżycie: