Jednak zgrabna sylwetka pani prezydentowej przeczy tym słowom.W mieszkaniu państwa Szczurków czuje się rodzinne ciepło. Małżonkowie rozumieją się bez słów, a swoje myśli chwytają w lot. Obdarowują się prezentami. Pani Basia do dzisiaj pamięta, jak mąż, w rok po ślubie, podarował jej brązowe kozaki na szpilce, o których zawsze marzyła. - Wydał wówczas wszystkie nasze pieniądze, które mieliśmy na życie do końca miesiąca - wspomina.Pani Basia i pan Wojtek twierdzą, że nie widzą w sobie żadnych wad.- Jestem po prostu idealny - stwierdza „skromnie” prezydent.- Muszę wszystko w nim lubić skoro jesteśmy razem już tyle lat - przyznaje pani Basia. - Jednak wolałabym, aby częściej był w domu.Sylwester na placu GrunwaldzkimNa szczęście zbliżają się święta, które prezydent Gdyni spędza z rodziną. Od wielu lat celebrowany jest ten sam rytuał. Na połowę Wigilii cała rodzina jedzie do rodziców pana Wojciecha. Na stole dominują tradycyjne potrawy, jest choinka, kolędy, życzenia i prezenty. Około godz. 19, na drugą kolację wigilijną, państwo Szczurkowie wracają do rodziców pani Basi. Ponadto w ciągu dnia zdarzają się jeszcze 2 - 3 wigilie okazjonalne, np. w MOPS lub w restauracji Polonia. Natomiast pierwszy i drugi dzień świąt cała rodzina spędza ze sobą.- Staramy się, aby było bardzo rodzinnie i niezwykle tradycyjnie - podkreśla pan Wojciech. - Choinka, kolędy, tradycyjne potrawy i wspólny spacer. - Przywiązanie do rodzinnych tradycji wynieśliśmy ze swoich własnych domów - dodaje pani Basia. - Chcemy, aby nam i naszym dzieciom także tego nie brakowało.