Dzikie wysypiska „wyrastają” najczęściej nocą. Gdynia tonie w śmieciach. Płacimy coraz więcej za skutki bezmyślności nielicznych „oszczędnych”.Zarząd Miasta przeprowadzi przetarg na likwidację dzikich wysypisk śmieci na terenie miasta Gdyni. Powód: finanse przeznaczone na te działania w ciągu całego roku 1998 zostaną wydane do końca sierpnia. Przyczyną nie jest rozrzutność, lecz lawinowo rosnąca liczba hałd śmieci na terenie naszego miasta. W ostatnich trzech latach wysypiska „rozmnożyły” się dwukrotnie, a koszty? W 1996 roku z gminnej kasy ubyło na ten cel 25 tys. zł. W roku następnym - 58 tys. zł. W obecnym, 1998, już 50 tys. zł.Wywrotki pełne śmieci- Co roku wiosną nasi inspektorzy wspólnie ze Strażą Miejską stwierdzają istnienie kilkudziesięciu takich miejsc - mówi Jan Kostrzyński, naczelnik Wydziału Eksploatacji. - Są to zarówno wysypiska drobne (1-2 tony), jak i takie, gdzie trzeba wywieźć kilkanaście samochodów śmieci. Wśród przyczyn tego stanu rzeczy można wymienić brak wychowania ekologicznego, stosunkowo niskie kary w porównaniu do kosztów wywozu śmieci na wysypisko miejskie, a przede wszystkim słabą skuteczność profilaktyki. Problem nie polega na wywożeniu śmieci, ale na tym, aby ich nie składować w nieodpowiednich miejscach, a najlepiej od razu segregować.Zabawa w podchodyProblem wydaje się nierozwiązywalny. Straż Miejska ma ludzi, łączność, możliwości karania, jednak efekty są o wiele mniejsze niż należałoby się spodziewać.