BADANIE

Polski użytkownik Internetu - wiemy, kim jest i co lubi

Internauta. pl

MAREK KOPYT

Młody, dobrze sytuowany i wykształcony optymista. Głosowałby na UW i na SLD. Regularnie czyta gazety i słucha radia. Telewizję ogląda już mniej chętnie i boi się sklepu w Internecie. Oto ogólna charakterystyka użytkownika polskiego Internetu.

Wyniki pierwszego w Polsce obszernego badania użytkownika Internetu są interesujące i powinny dać do myślenia właścicielom firm, reklamodawcom i partiom politycznym. Użytkownik Internetu jest po prostu klientem, znając klienta, można lepiej (się) sprzedać.

Ponad osiemdziesiąt proc. ankietowanych to mężczyźni. Dobrze wykształceni lub jeszcze uczący się. Żyjący w dużym mieście, (64 proc. mieszka w mieście mającym powyżej 100 tys. mieszkańców, 41 proc. w jednym z trzech województw: mazowieckim, śląskim i dolnośląskim; zwraca uwagę bardzo niski udział województw świętokrzyskiego, opolskiego, podlaskiego, w większości pracujący, głównie w branży informatycznej, oświacie lub w mediach. Ci, którzy nie pracują, uczą się bądź studiują. Biorąc jednak pod uwagę doświadczenia "Rzeczpospolitej on line", można powiedzieć, że ten wizerunek się zmieni: w 1997 roku "ROL" czytało 11 proc. kobiet, dziś 17 proc.; dwa lata temu 14 proc. czytelników "ROL" było informatykami - dziś 11 proc. itd. Dwa lata temu było oczywiste, że polski internauta musi być młodym informatykiem lub naukowcem. Teraz już tak być nie musi.

Respondenci dobrze oceniają swoją sytuację zawodową - ponad połowa (54 proc.) uważa, że łatwo znalazłaby pracę podobnie wynagradzaną (22 proc. - przeciwnie), 44 proc. pracuje na jednym etacie (12 proc. podejmuje prace dodatkowe), 18 proc. pracuje na własne konto. Polski internauta jest dobrze sytuowany - 17 proc. deklaruje zarobki netto powyżej 3,5 tys. zł (20 proc. od 1 do 1,5 tys.;  15 proc. od 1,5 do 2 tys.). To rzutuje na poglądy na sytuację w Polsce.

Na ogólnie postawione pytanie: "Czy uważasz, że sytuacja w Polsce zmierza w kierunku...", 57 proc. odpowiada, że w dobrym; 20 proc. - złym. Optymistyczna jest też ocena stanu polskiej gospodarki: 62 proc. uważa, że cechuje ją rozwój (32 proc. ocenia, iż mamy do czynienia z kryzysem). Te wyniki można porównać z badaniami "Rzeczpospolitej" (wykonanymi przez Demoskop) wskaźnika optymizmu konsumentów: w tym samym okresie kształtował się on w granicach 42 - 46 proc., natomiast klimat gospodarczy oceniany był w przedziale 36 - 40 proc. Pokazuje to dużą różnicę między "statystycznym" Polakiem a "statystycznym" internautą. Internauta jest większym optymistą.

Preferencje wyborcze polskich użytkowników Internetu różnią się zdecydowanie od powszechnie publikowanych, dotyczących ogółu populacji Polaków. I tak według ostatniego sondażu "Rzeczpospolitej" (wykonanego przez sopocką PBS) w kwietniu SLD miał 36 proc. poparcia, AWS - 29 proc., UW - 10 proc., a próg pięcioprocentowy przekraczały jeszcze PSL i UP. Polski internauta uważa inaczej: na pierwszym miejscu stawia UW - 37 proc., na drugim SLD - 21 proc., na trzecim AWS - 9 proc., następnie UPR - 6 proc., która w sondażu "RZ" miała 1 proc. (Te same cztery partie wygrały w 1997 roku internetowe wybory do Sejmu zorganizowane przez "Rzeczpospolitą on line" i CNT).  22 proc. internautów nie wskazało żadnej partii politycznej.

Jeżeli chodzi o częstotliwość brania udziału w praktykach religijnych, 31 proc. respondentów deklaruje, że bierze w nich udział raz lub więcej razy w tygodniu; 11 proc. - raz lub kilka razy w miesiącu, 23 proc. - kilka razy w roku, a 27 proc. w ogóle w praktykach tych nie uczestniczy. Podobne badanie przeprowadzone przez CBOS na przełomie lat 1998/1999, dotyczące ogółu Polaków, pokazuje, że 58 proc. populacji bierze udział w praktykach religijnych raz lub więcej razy w tygodniu (i odpowiednio: 15, 19 i 8 proc.) - czyli prawie dwukrotnie więcej.

Poszukiwana informacja

Do czego służy internautom Internet? Z badania wynika, że głównie używane są WWW (93 proc.) i poczta elektroniczna (86 proc.). Ważną pozycję zajmuje też rozrywka - 59 proc. i "sposób spędzania wolnego czasu" - 38 proc. Ale bardziej poszukiwana jest informacja: na własne potrzeby - 80 proc., w celach edukacyjnych - 59 proc., o produktach - 41 proc., potrzebna do pracy - 44 proc. Poszukuje się jej (w nawiasach procent wskazań) w: wiadomościach (59), materiałach naukowych (45), informacjach finansowo-giełdowych (20), o firmach (32), o produktach (33), o pogodzie (15), w ofertach pracy (18), w informacjach o hobby (58) oraz w plotkach i sensacjach (19).

Pocztę ma prawie każdy użytkownik Internetu. Tylko niespełna 4 proc. ankietowanych nie ma własnego konta pocztowego. Biorąc pod uwagę gigantyczne ilości przesyłanych wiadomości, można zastanawiać się, ile na tym kiedyś zarabiała poczta ślimacza... (gra słów: po angielsku na pocztę elektroniczną mówimy e-mail i odróżniamy od zwykłej poczty, nazywając tę drugą snail-mail). Każdy ją ma i każdy z niej korzysta: 41 proc. badanych wysyła kilka listów tygodniowo, 32 proc. kilka dziennie, a 8 proc. kilkanaście dziennie. Jeszcze niedawno było to nie do pomyślenia. Dawniej tak nie czekano na listy: poczta elektroniczna jest wśród użytkowników Internetu w tak powszechnym użyciu, że aż 38 proc. sprawdza, czy coś przyszło, kilka razy dziennie, a 32 proc. codziennie. 

Ani pan do sklepu,  ani sklep do pana

34 proc. ankietowanych polskich internautów zadeklarowało, że nie są zainteresowani zakupami w internetowych sklepach, a 34 proc. jeszcze tego nie próbowało. 23 proc. ankietowanych skorzystało z zakupów za pośrednictwem Internetu więcej niż jeden raz.

Internauci obawiają się takich zakupów, bo (w nawiasach procent wskazań): nie mają zaufania (35), obawiają się kradzieży danych z karty kredytowej (33), boją się ujawnienia danych osobowych (23), nie wiedzą, jak to robić (28). Obawa internautów przed przechwyceniem danych osobowych i danych z karty kredytowej wydaje się wywołana głównie przez sensacyjne artykuły prasowe. Mało kto boi się zapłacić kartą na przykład na stacji benzynowej, choć pracownik stacji mógłby ujawnić niepowołanym numery kart (i to często w powiązaniu z danymi osobowymi lub firmowymi z rachunków za paliwo), ale uważa za ryzykowne płacenie przez Internet.

Obawy związane z ujawnianiem danych osobowych wiążą się przede wszystkim z tym, że klient przestaje być anonimowy - w normalnym sklepie przy zakupie na przykład książki nikt nie pyta o nazwisko i adres. Pozostanie całkowicie anonimowym w Internecie, niestety, nie jest możliwe. Odwiedzając jakiekolwiek strony WWW i tak zostawia się dokładne ślady w postaci zapisów o porze i czasie odwiedzin, o miejscu (skąd odwiedzano), a także o tym, czym się interesowano.

Poza tym zakupy poprzez Internet to (w nawiasach procent wskazań): mało atrakcyjne ceny (17); niepewność, czy to, co zamówimy, zostanie dostarczone (22); mały wybór produktów (19); mała liczba polskich firm oferujących produkty (23); brak pożądanych ofert (19); konieczność czekania na dostawę (16).

Reklama - tak,  byle nie nachalna

Internauta do reklamy w ogóle nastawiony jest raczej przychylnie (31 proc. respondentów nie lubi reklamy), podobnie do reklamy w Internecie (27 proc. jej nie lubi). Woli jednak reklamę internetową. Według ankietowanych (w nawiasach odsetki głosów popierających i  przeciwnych) z firmowych serwisów WWW można łatwiej i więcej dowiedzieć się o produktach niż z reklam w innych mediach (66 - 18), firmowe serwisy są bardzo dobrym źródłem informacji (58 - 28), firmy, które reklamują swoje produkty w Internecie, są bardziej przyszłościowe (63 - 17), firmy, które nie reklamują produktów w Internecie, nie dbają o użytkowników Internetu (42 - 21), w Internecie powinno być więcej reklam produktów nie związanych z informatyką (48 - 21).

Reklama w Internecie jest dla jego użytkowników tak samo irytująca jak w czasopismach (29 - 27 - 29), mniej irytująca niż w radiu (21 - 18 - 47) i dużo mniej niż w telewizji (17 - 19 - 53) (liczby w nawiasach oznaczają odpowiednio odsetek odpowiedzi: bardziej irytuje, tak samo irytuje, mniej irytuje).

Internauta jest doświadczony i łatwo odróżnia, co jest reklamą, a co nie. Szczególnie denerwuje go niechciana reklama przysyłana pocztą elektroniczną. Oczywiście, tolerowane są reklamy subskrybowane lub będące opłatą za tzw. darmowe konto pocztowe. Niechciane listy lądują w koszu. Przesyłki pocztowe zawierające propozycję kupna produktu zajmują pierwszą pozycję pod względem uciążliwości (46 proc.), na drugim miejscu są bannery reklamowe (28 proc.), a na trzecim listy zachęcające do zajrzenia pod wskazany adres (17 proc.).

W bannerach najbardziej denerwuje: zbyt duża objętość powodująca spowalnianie transmisji (55 proc.), zawartość nie dopasowana do reklamowanych stron (11 proc.) i nieatrakcyjna grafika (7 proc.) oraz migające teksty (6 proc.) lub tło (6 proc.).

Żegnaj, telewizjo?

Dzienniki czyta codziennie, częściej niż przeciętny Polak, 38 proc. ankietowanych internautów.

Internauta słucha stacji radiowych tak często, jak przeciętny Polak (3 - 4 godziny dziennie), natomiast spędza mniej czasu przed telewizorem. Radia słucha tak samo jak kiedyś (62 proc). 

Z telewizją rzecz ma się inaczej: 42 proc. ogląda jej tyle samo, ale odpowiedź "mniej" wybiera już 48 proc. ankietowanych ("więcej" wskazuje  2 proc.). Jest to zrozumiałe - w domu trudno patrzeć w dwa ekrany jednocześnie, a w pracy (szkole, uczelni) można co najwyżej słuchać radia. Poza tym w Internecie można znaleźć te same informacje co w radiu i telewizji (a często w wygodniejszej i mniej ulotnej postaci) i sporo treści służących rozrywce.

Badanie wykonane w Katedrze Marketingu Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Uzyskano ponad 7000 odpowiedzi (na część pytań, głównie o reklamę i inne media, odpowiedziało 3000 - 4000 osób). Badanie przeprowadzono wyłącznie w Internecie (http: //badanie. ae. krakow. pl) od 23 marca do 21 kwietnia br. Strony z badaniem obejrzane zostały w tym czasie 17 tys. razy. 


