SCENA POLITYCZNA

AWS przed wyborami prezydenckimi

Lech Wałęsa nie powinien kandydować

ALEKSANDER HALL

Pielgrzymka Jana Pawła II spowodowała znaczne spowolnienie tempa naszego życia politycznego. Spory i kłótnie zostały wyciszone w związku z wielkim religijnym i narodowym wydarzeniem, jakim była papieska wizyta w ojczyźnie.  Życie polityczne ma jednak swe prawa. Powrócą problemy, które ujawniły się przed pielgrzymką.

Dla AWS jednym z najważniejszych jest wybór strategii w przyszłorocznych prezydenckich wyborach. Na początku maja władze Ruchu Społecznego Akcji Wyborczej Solidarność wysunęły kandydaturę Mariana Krzaklewskiego jako pretendenta do prezydentury z ramienia tego ugrupowania. Zainteresowany nie odżegnał się od propozycji, ale ogłosił, że za sprawę najważniejszą uważa to, aby AWS wysunęła jednego wspólnego kandydata. Z innych jego wypowiedzi można wywnioskować, że za optymalne rozwiązanie uznaje jeszcze bardziej ambitny plan: porozumienie całej prawicy w wyborach prezydenckich. Wkrótce po władzach RS AWS odezwały się władze partii Lecha Wałęsy - Chrześcijańskiej Demokracji III Rzeczypospolitej - udzielając poparcia kandydaturze pierwszego prezydenta nowej Polski, wybranego w wyborach demokratycznych. Lech Wałęsa przychylił się do stanowiska władz swej partii, oświadczając, że jego kandydatura jest lepsza niż obecnego przewodniczącego NSZZ "Solidarność". Tak obecnie wygląda sytuacja, której ważnym elementem jest także królowanie we wszystkich sondażach opinii publicznej Aleksandra Kwaśniewskiego - aktualnego prezydenta i naturalnego kandydata obozu lewicy w przyszłorocznych wyborach. Kwaśniewski nie tylko bije rekordy popularności, ale przez wielu wskazywany jest jako "murowany" faworyt prezydenckiej elekcji.

Jaką więc strategię wobec prezydenckich wyborów powinna przyjąć AWS, stanowiąca podstawę obecnego rządu i większości parlamentarnej? W tej sprawie mam kilka zdecydowanych poglądów.

1. Prezydenckiej kampanii nie należy rozpoczynać w tym roku

Jestem przekonany, że AWS powinna swego kandydata wskazać dopiero w przyszłym roku. Długa kampania wyborcza będzie korzystna dla urzędującego prezydenta i wyraźnie niekorzystna dla kandydata popieranego przez AWS. Są to bezpośrednie konsekwencje konstytucyjnego podziału władzy w państwie i aktualnego układu sił politycznych. Za bieżące rządzenie odpowiada premier i rząd. Zarówno premier, jak i większość Rady Ministrów wywodzi się z AWS. To ugrupowanie stanowi także podstawową część parlamentarnej większości popierającej rząd Jerzego Buzka. Kandydat AWS w wyborach prezydenckich - ktokolwiek nim będzie - zostanie obarczony odpowiedzialnością za niepopularne, ale potrzebne decyzje rządu. Będzie też poddawany naciskom i pokusom składania populistycznych obietnic niezgodnych z realizowanym rządowym programem. Sytuacja kandydata będzie tym trudniejsza, im ściślej będzie on wiązany z linią polityczną AWS i polityką rządu. W najtrudniejszej sytuacji w przedwcześnie rozpoczętej kampanii prezydenckiej znalazłby się oczywiście Marian Krzaklewski, sprawujący funkcję lidera AWS, przewodniczącego NSZZ "Solidarność" i wywierający potężny wpływ na politykę rządu. Kłopoty kandydata AWS zwiększyłyby się dodatkowo, gdyby AWS i Unia Wolności wysunęły własnych kandydatów do prezydentury. Ich rywalizacja w nieunikniony sposób musiałaby przenieść się na prace koalicyjnego rządu, pogłębiając w nim konflikty i prowadząc do publicznego eksponowania sporów. Taka sytuacja szkodziłaby rządowi, obu ugrupowaniom i ich kandydatom.

W zupełnie innej - znacznie korzystniejszej - sytuacji będzie Aleksander Kwaśniewski. Instytucjonalne uprawnienia prezydenta uwalniają go od trudów codziennego rządzenia i podejmowania niepopularnych decyzji. Dają mu natomiast okazję przedstawiania się w roli polityka odpowiedzialnego za państwo, stojącego ponad politycznymi podziałami i kłótniami, a od czasu do czasu za pomocą prezydenckiego weta kontrującego posunięcia rządu. Urzędujący prezydent faktycznie przez cały czas może prowadzić prezydencką kampanię, formalnie nie biorąc w niej udziału. Wszystkie te racje powinny skłaniać AWS do możliwie późnego desygnowania swojego kandydata w wyborach prezydenckich i skrócenia prezydenckiej kampanii, aby maksymalnie odciążyć rząd od jej negatywnych skutków.

2. Przed AWS nie należy stawiać nierealnych celów

Do takich uważam zabiegi o wyłonienie wspólnego kandydata całej prawicy. W Polsce nie ma jednego prawicowego obozu. Racja bytu takich ugrupowań jak Konfederacja Polski Niepodległej-Obóz Patriotyczny, Rodzina Polska i związane z nią Nasze Koło Jana Łopuszańskiego, Unia Polityki Realnej Korwin-Mikkego czy Ruch Odbudowy Polski Jana Olszewskiego polega na rozbiciu Akcji Wyborczej Solidarność, a w każdym razie ograniczeniu wpływów Akcji. Wybory prezydenckie, w których kandydat zamierzający wziąć udział w kampanii musi zebrać jedynie 100 tysięcy podpisów, stanowią wymarzoną wręcz okazję dla ambitnych polityków do propagowania własnego ugrupowania i jego programu. Nie można mieć złudzeń. W wyborach prezydenckich znowu zobaczymy Jana Olszewskiego, Janusza Korwin-Mikkego, a także kandydatów popieranych przez Konfederację Polski Niepodległej Adama Słomki i zapewne reprezentanta środowisk związanych z Radiem Maryja. Ci kandydaci nie będą walczyć o wygraną w wyborach prezydenckich ani przejmować się tym, że ich obecność w szrankach wyborczych zwiększy szansę kandydata lewicy. Ich celem będzie pokazanie się w wyborach, poprawienie sytuacji własnych ugrupowań przed wyborami parlamentarnymi i zaszkodzenie AWS. Próba uzgadniania wspólnego kandydata całej prawicy mogłaby mieć jedynie negatywny skutek, tak jak w przypadku sławetnych obrad Konwentu Świętej Katarzyny sprzed czterech lat.

3. Warto podjąć starania o wyłonienie wspólnego kandydata AWS i UW

Rozwiązanie to miałoby wiele zalet: pozwoliłoby uniknąć w rządzie i w koalicji eskalacji sporów związanych z rywalizacją wyborczą kandydatów AWS i Unii Wolności oraz konsolidowałoby koalicję przed wyborami parlamentarnymi, po których współpraca AWS i Unii Wolności byłaby najkorzystniejszym rozwiązaniem. I wreszcie sprawa najważniejsza. Wspólny kandydat AWS i Unii Wolności miałby niewątpliwie większe szanse nawiązania równorzędnej rywalizacji z Aleksandrem Kwaśniewskim niż występujący osobno reprezentanci tych ugrupowań. Doświadczenie uczy, że po wymianie ciosów zadanych w pierwszej rundzie wyborów przez konkurujących z sobą kandydatów trudno o pełną konsolidację ich elektoratów w drugiej turze.

Uważam, że wspólnym kandydatem AWS i Unii Wolności nie powinien być lider żadnego z tych ugrupowań. W wyborach prezydenckich decydują przecież obywatele, a nie sztaby partyjne. Zadaniem jest połączenie głosów elektoratów AWS i Unii Wolności, to zaś byłoby bardzo trudne, gdyby kandydatem był Marian Krzaklewski lub Leszek Balcerowicz. Sądzę też, że nie byłoby dobrym rozwiązaniem poszukiwanie kandydata z kręgu ludzi pełniących funkcje rządowe. Ze względu na układ sił wewnątrz koalicji wspólnym kandydatem AWS i Unii Wolności powinien być polityk AWS lub ktoś neutralny, sytuujący się między AWS i Unią Wolności. Są takie osoby.

4. W razie fiaska koncepcji wspólnego kandydata AWS i UW trzeba ustalić sposób wyłaniania kandydata AWS

Gdyby zabrakło woli politycznej wyznaczenia wspólnego kandydata AWS i Unii Wolności lub gdyby próba ta skończyła się niepowodzeniem, AWS powinna wypracować mechanizm wyłaniania wspólnego kandydata całej Akcji. Marian Krzaklewski jest liderem AWS. Jego prezydenckie aspiracje są więc naturalne i muszą być potraktowane przez wszystkie ugrupowania tworzące Akcję z należytą powagą. AWS jest jednak koalicją związku zawodowego i partii politycznych. Mają one swe uprawnione ambicje i muszą mieć udział w decyzji dotyczącej wyboru kandydata. Mają także prawo wysunąć własnych kandydatów, aby AWS mogła dokonać wyboru najlepszego, mającego największe szanse w rywalizacji z prezydentem Kwaśniewskim. Istnieje wreszcie politycznie zróżnicowana baza AWS reprezentowana w samorządach terytorialnych różnych szczebli. Ona również powinna mieć udział w procesie wyłaniania wspólnego kandydata AWS. Zapewne najlepszym sposobem dochodzenia do wspólnej kandydatury byłaby jakaś forma prawyborów mających także zaletę mobilizowania centroprawicowego elektoratu i budowania demokratycznej kultury politycznej centroprawicowego obozu.

5. Konieczna jest  głęboka zmiana sposobu sprawowania władzy

Bez względu na to, czy AWS i Unia Wolności zdobędą się na wysunięcie wspólnej kandydatury w wyborach prezydenckich (co byłoby rozwiązaniem zdecydowanie lepszym), czy też AWS wystawi własnego kandydata (co byłoby rozwiązaniem zdecydowanie gorszym), jej szanse będą w dużej mierze uzależnione od oceny i bilansu dokonań centroprawicowego rządu. Istnieje teoria, według której niskie notowania rządu Jerzego Buzka i pogłębiająca się przepaść w sondażach opinii publicznej między SLD i AWS są koniecznymi kosztami reform podjętych przez rząd AWS i UW. Uważam, że to tylko część prawdy. Rzeczywiście, obóz rządzący mający odwagę zmieniania rzeczywistości i przeprowadzania trudnych społecznie reform zwykle traci część swych zwolenników, która przerzuca sympatię na opozycję występującą w wygodnej roli krytyków i recenzentów władzy. Dla strategów AWS byłoby jednak ryzykowne zadowolenie się taką konstatacją. Zmiana nastrojów społecznych w stosunku do rządu i AWS nie wynika jedynie z obiektywnych przyczyn, lecz ma także swe źródła w sposobie sprawowania władzy przez AWS i Unię Wolności. W każdym kraju istnieje grupa wyborców, którą można nazwać "partią porządku". Ludzie ci chcą być sprawnie rządzeni, mieć poczucie, że prawo jest egzekwowane, a ster nawy państwowej znajduje się w pewnych rękach. Są to zwolennicy silnego rządu. Nie ulega wątpliwości, że obecny rząd nie robi wrażenia solidarnej ekipy, skupionej wokół silnego szefa. I faktycznie taką ekipą nie jest. Stanowczo zbyt często opinia publiczna dowiaduje się o niesnaskach w rządzie, ustępstwach spowodowanych groźbą strajkowych nacisków, a nie uznaniem merytorycznych racji protestujących grup. Do tej pory niezmiernie rzadko mieliśmy do czynienia ze zdecydowanym działaniem, jakie mogliśmy obserwować przed przyjazdem papieża w stosunku do akcji blokowania dróg i wyczynów Kazimierza Świtonia na oświęcimskim żwirowisku.

Tej słabości nie da się usprawiedliwić koalicyjnym charakterem rządu, w który wpisana jest różnica zdań między współrządzącymi ugrupowaniami. Widzę dwie co najmniej równie ważne przyczyny tej słabości. Związkowe pochodzenie wielu członków rządu wywodzących się z AWS powoduje, że ulubioną metodą rządzenia ekipy Jerzego Buzka jest dialog i koncyliacja z silnymi grupami interesów oraz unikanie jednostronnie podejmowanych decyzji. Problem w tym, że posługiwanie się tą metodą uprawiania polityki zostało uznane przez tzw. społecznych partnerów rządu, zwłaszcza przez grupy związkowe, za wyraz słabości. Ugruntowało się przekonanie, że trzeba na rząd "nacisnąć", a osiągnie się swoje cele. Inną przyczyną słabości rządu jest niechęć czy niezdolność premiera do pełnienia funkcji prawdziwego szefa ekipy rządowej. Jest on bardziej mediatorem niż przywódcą. Faktyczny ośrodek władzy tworzą liderzy koalicyjnych ugrupowań: Marian Krzaklewski i Leszek Balcerowicz. Krzaklewski jednak znajduje się poza rządem, a więc odpowiedzialność za podejmowane decyzje daleka jest od jednoznaczności i przejrzystości.

Inną wyraźną słabością rządów AWS i Unii Wolności jest skrajne upolitycznienie wszystkich decyzji kadrowych, przy częstym lekceważeniu kryteriów merytorycznych. Proklamowanie przez jednego z przywódców RS AWS własnego ugrupowania jako partii władzy musi być źle odbierane społecznie i przyczyniać się do często negatywnej selekcji ludzi wiążących swą polityczną przyszłość z tym ugrupowaniem. Reasumując: praktyka rządzenia naszej centroprawicowej koalicji niebezpiecznie przypomina wzorce przyjęte i praktykowane w latach 1993 - 1997 przez poprzednią koalicję SLD - PSL.

6. Lech Wałęsa  nie powinien kandydować

Nie podzielam poglądu upowszechniającego się w kręgach opiniotwórczych, przyjmującego, że wybory prezydenckie są faktycznie już rozstrzygnięte na rzecz obecnego prezydenta. To prawda, że jest on w wygodnej sytuacji politycznej i pozostaje faworytem w przyszłorocznych wyborach. AWS zachowuje jednak realne szanse podjęcia skutecznej rywalizacji z lokatorem Pałacu Prezydenckiego, pod warunkiem że zdobędzie się na istotną refleksję prowadzącą do głębokiej rewizji sposobu sprawowania władzy i pozwalającą na uniknięcie elementarnych błędów, które ułatwiłyby zadanie obozowi lewicy i jego naturalnemu kandydatowi - Aleksandrowi Kwaśniewskiemu.

Nie wszystko zależy od nas. Prezydencką kampanię AWS znacznie utrudniłoby podtrzymanie przez Lecha Wałęsę swego zamiaru kandydowania w nadchodzących wyborach. Mam nadzieję, że Lech Wałęsa zmieni swą decyzję. Pierwszy prezydent III Rzeczypospolitej wybrany w wyborach powszechnych ma już trwałe miejsce w naszej historii. Mimo że jego prezydentura pozostaje przedmiotem kontrowersji, jego nazwisko na zawsze pozostanie związane z etosem "Solidarności" i procesem odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Ta pozycja daje Wałęsie możliwość wywierania wpływu na aktualne życie polityczne naszego kraju. Także na udział w wyłonieniu kandydata AWS w wyborach prezydenckich. Sam Lech Wałęsa nie zostanie jednak tym kandydatem. Część środowisk politycznych tworzących AWS ma do niego zdecydowanie krytyczny stosunek. Spory na prawicy pochodzące z czasów jego prezydentury są na tyle żywe, że Lech Wałęsa może być co najwyżej jednym z kandydatów prawicy i tym samym przyczynić się do rozbicia głosów prawicowego elektoratu i wzmocnienia - i tak dużych - szans Kwaśniewskiego na reelekcję. Lech Wałęsa w interesie swoim i wszystkich ludzi przywiązanych do etosu "Solidarności" nie powinien wystawiać się na taką próbę.

Autor jest członkiem SKL, posłem AWS.


