ORDYNACJA

SLD gotowy do współpracy z AWS, UW chętna do rozmów z PSL

Egzotyczne koalicje

FILIP GAWRYŚ, MARCIN DOMINIK ZDORT

Egzotyczne koalicje mogą powstać w Sejmie przy tworzeniu nowej ordynacji wyborczej. Już dziś Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ukrywa, że prowadzi konsultacje z politykami Akcji Wyborczej Solidarność, a liderzy Unii Wolności potwierdzają, iż rozmawiają z Polskim Stronnictwem Ludowym.

Zmiana ordynacji wyborczej stała się w ostatnich tygodniach - obok reformy podatkowej - tematem numer jeden na politycznych salonach. Wczoraj SLD złożył do laski marszałkowskiej projekt ordynacji. O jego szczegółach ma poinformować w sobotę; tego samego dnia grupa "Windsor" organizuje w Sejmie konferencję poświęconą zmianie prawa wyborczego, w której mają wziąć udział politycy i eksperci Akcji Wyborczej Solidarność, Unii Wolności i brytyjskiej Partii Konserwatywnej. W przyszłym tygodniu własny projekt złoży w Sejmie UW, nad swoimi pomysłami pracują też poszczególne partie AWS.

Zamiast 460 - 323 posłów

Sojusz Lewicy uważa, że trzeba szybko pracować nad ordynacją przede wszystkim dlatego, że koalicja AWS - UW utraciła możliwość sprawowania władzy i konieczne są przyspieszone wybory parlamentarne. Jednak do zastanawiania się nad prawem wyborczym przynagla polityków nie bieżąca sytuacja w kraju, lecz przede wszystkim konieczność dostosowania ordynacji do obowiązującego prawa. Niezgodnie z przyjętą na wiosnę 1997 roku ustawą zasadniczą - w starej ordynacji określone są kalendarz wyborczy i długość kadencji parlamentu, a także podmioty mające prawo zgłaszać kandydatów na posłów i senatorów.

Ponadto ordynację trzeba dostosować do nowego podziału administracyjnego kraju; stare, ale wciąż obowiązujące prawo wyborcze mówi, że wybiera się od 3 do 17 posłów w 52 okręgach będących zwykle województwami - a więc skutkiem wyborów przy mechanicznym zastosowaniu tej ordynacji byłby Sejm, w najlepszym razie, składający się z 323 zamiast 460 posłów.

Zielone i różowe

Mechanizmy ordynacji wyborczej mogą wspierać lub osłabiać ugrupowania cieszące się dużą popularnością. Kwestia ordynacji podzieli więc obecny parlament "w poprzek" podziałów historycznych i ideowych, gdyż wspólny interes będą miały duże ugrupowania: Akcja Wyborcza Solidarność i Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Naprzeciw tego bloku staną dwie mniejsze partie, zwykle odsądzające się od czci i wiary: Unia Wolności i Polskie Stronnictwo Ludowe. UW podobno już przedstawiła swój projekt ordynacji władzom Klubu PSL, które go w pełni poparły. - Istnieje duża zbieżność interesów miedzy nami a PSL, więc będziemy współpracować - przyznaje sekretarz generalny Unii Mirosław Czech.

Prowadzenie rozmów z UW zostało pośrednio potwierdzone przez Jacka Soskę, rzecznika ludowców. - Między czarnym a czerwonym jest zielone i różowe, i o tym trzeba pamiętać. Elektoraty Unii i Stronnictwa nie wchodzą sobie w drogę - mówi polityk PSL.

Janik z Czechem

Unia twierdzi, że chciała rozmawiać o ordynacji także ze swoim koalicjantem. - Jakiś czas temu umawialiśmy się z Akcją, że będziemy w tej sprawie współpracować - mówi Czech. - Koledzy z AWS nie przedstawili swoich propozycji, wnioskujemy więc, iż nie są tym zbyt mocno zainteresowani. Jednak teraz dochodzą do nas sygnały, że ochota na porozumienie ze strony AWS wzrasta - dodaje Czech. Politycy UW nie wykluczają, że chęć do współpracy ze strony Akcji może mieć związek z rosnącymi notowaniami SLD.

Nieoficjalnie politycy Unii Wolności przyznają, że sami prowadzili już rozmowy z Sojuszem Lewicy - spotkali się sekretarze generalni: Mirosław Czech z Krzysztofem Janikiem.

Miller z Tomaszewskim?

Sojusz nie ukrywa, że prowadzi rozmowy na temat ordynacji ze wszystkimi, nawet z Akcją Wyborczą Solidarność. To, że doszło do spotkań, potwierdza Krzysztof Janik. - Prowadziliśmy sondażowe rozmowy z pewnymi osobami z AWS - przyznaje. Tygodnik "Nowe Państwo" napisał w ostatnim numerze o spotkaniu między Januszem Tomaszewski a Leszkiem Millerem.

Sekretarz Klubu AWS Andrzej Szkaradek, który jest przeciwnikiem prowadzenia tych negocjacji, zapewnia, że nie były to spotkania oficjalne. - Władze RS AWS ani całej Akcji żadnych takich negocjacji nie prowadziły. Byłoby błędem, gdyby AWS i SLD dogadały się w celu wyeliminowania mniejszych partii - uważa Szkaradek.

Nie wspierać dużych

Konsultacje między Ruchem Społecznym a Sojuszem Lewicy były prawdopodobnie poświęcone koncepcji RS AWS, zgodnie z którą zostałyby utworzone małe okręgi, 4 - 7-mandatowe - takie rozwiązanie miałoby według oficjalnej interpretacji zbliżyć posłów do ich elektoratu, a "przy okazji" wzmocnić duże ugrupowania.

Jednak - ku zaskoczeniu liderów Ruchu Społecznego - SLD nie poparł koncepcji RS. - Jeszcze nie dojrzeliśmy do systemu dwupartyjnego, nie odzwierciedlałby on poglądów i postaw społecznych, nie reprezentowałby całej sceny politycznej. Istnienie w Polsce dwóch dużych i dwóch średnich partii z jednej strony pozwala wyłonić stabilny rząd, a z drugiej dzięki 5-procentowemu progowi jest gwarancja, że nie będzie rozdrobnienia - mówi Krzysztof Janik.

Na stanowisko SLD miał prawdopodobnie wpływ Aleksander Kwaśniewski. Prezydent - starając się utrzymać jak najlepsze stosunki z Unią Wolności - wypowiedział się przeciw małym okręgom wyborczym. Projekt ordynacji, który w piątek złożyli posłowie Sojuszu, zakłada więc podział kraju na 52 okręgi, w których wybierałoby się od 5 do 12 posłów.

Jak premiować średnich

Część AWS, głównie politycy Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego i Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, jest przeciwna małym okręgom, niepokoiła się więc możliwością zawarcia ordynacyjnego sojuszu między RS AWS a SLD (gdyby doszło do głosowania, obie partie dysponowałyby większością w Sejmie). Konserwatyści i narodowcy przygotowywali się do współpracy i podjęcia wspólnej kontrakcji. - Wciąż rozmawiamy, choć jeszcze nie można mówić o pełnym kompromisie - twierdzi Andrzej Machowski z SKL.

ZChN wolałoby okręgi średnie, 7 - 8-mandatowe. - Zbyt małe okręgi, mimo formalnego utrzymania ordynacji proporcjonalnej, stworzyłyby faktycznie system większościowy, który doprowadziłby do geograficzno-politycznego podziału Polski na dwie części. Natomiast za duże okręgi, nie dają szansy na zbliżenie się do wyborców i prowadzenie mniej anonimowej kampanii - mówi Konrad Szymański z ZChN.

Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe jest w sprawie wielkości okręgów podzielone: projekt ordynacji opracowany na zamówienie sejmowego Biura Studiów i Ekspertyz przez Andrzeja Machowskiego (wspieranego przez Wiesława Walendziaka), proponuje okręgi 8 -13-mandatowe, a oficjalna uchwała prezydium zarządu SKL mówi o okręgach 9 - 19-mandatowych.

To drugie stanowisko bliskie jest projektowi Unii Wolności. Partia Leszka Balcerowicza przygotowała ordynację, która premiuje średnie ugrupowania: w 32 okręgach wyborczych wybierano by od 10 do 18 posłów - głosy wyborców liczone mają być korzystną dla małych partii metodą St. League'a (inaczej niż we wszystkich innych projektach, mówiących o utrzymaniu metody d'Hondta, korzystnej dla dużych ugrupowań).

Gdzie stawiać krzyżyk

Kwestią, w której SKL i ZChN obawiały się sojuszu Ruchu Społecznego z SLD, jest sposób stawiania krzyżyków na kartach wyborczych. W RS AWS mówi się, że lepszy byłby krzyżyk stawiany przy nazwie partii, zamiast przy nazwisku kandydata. Do Sejmu wchodziłyby wtedy te osoby z listy partyjnej, które byłyby umieszczone przez liderów swojego ugrupowania na najwyższych miejscach. Taki system miałby - zdaniem jego autorów - dwie zalety: po pierwsze kandydaci prowadziliby wspólną kampanię całej listy, nie starając się walczyć tylko o własną pozycję; po drugie do parlamentu dostawałyby się wyłącznie osoby preferowane przez kierownictwa partyjne, a więc lojalne. - Dzięki temu uniknęlibyśmy w AWS ludzi takich, jak Słomka i Łopuszański, których w końcu i tak musieliśmy usunąć z klubu - mówi zwolennik "partyjnego krzyżyka", zapominając o tym, że właśnie Adam Słomka i jego koledzy (jako członkowie związanej z Januszem Tomaszewskim tzw. Spółdzielni) mieli wysokie miejsca na listach AWS - np. sam lider KPN-OP był drugi (po Marianie Krzaklewskim) na liście Akcji w Katowicach.

Ulubiony odcień prawicy

Jednak także w przypadku "partyjnego krzyżyka" Sojusz Lewicy zawiódł Ruch Społeczny AWS, opowiadając się za dotychczasowym systemem wskazywania konkretnego kandydata z listy.

Stanowisko SLD w tej kwestii musiało podnieść na duchu polityków ZChN, SKL, PC i PChD, którzy obawiali się już, że po przyjęciu nowej ordynacji szanse na wybór będą mieli wyłącznie umieszczeni na czołowych miejscach list działacze Ruchu Społecznego. Wiceprezes SKL Kazimierz Ujazdowski tłumaczy, że "likwidacja Çkrzyżyka przy nazwiskuČ doprowadziłaby do skrajnego upartyjnienia wyborów i uzależnienia ich wyniku od decyzji kierownictw partii politycznych". - To był niepoważny pomysł. Przecież siłą AWS było właśnie danie wyborcy możliwości wyboru jego ulubionego odcienia prawicy. Wyborca głosował na kandydata z wybranej przez siebie partii, a jednocześnie wspierał całą Akcję - dodaje Konrad Szymański z ZChN.

Symbol  niereprezentatywności

Przy okazji rozważań nad zmianą ordynacji wyborczej okazało się, że wielu polityków gotowych jest poprzeć likwidację lub gruntowną zmianę listy krajowej. Przypomnijmy, że celem jej wprowadzenia było zagwarantowanie czołowym politykom miejsca w parlamencie, gdy ich ugrupowanie dobrze wypadło w wyborach, ale im samym nie udałoby się zdobyć mandatu z okręgu. Już przed poprzednimi wyborami wielu przywódców ostentacyjnie rezygnowało z miejsca na liście krajowej, walcząc o mandat "z woli wyborców" w okręgu, a nie "z partyjnego rozdania przy zielonym stoliku". Konrad Szymański z ZChN uważa, że lista krajowa jest "przyczyną braku społecznego zaufania do systemu wyborczego", Kazimierz Ujazdowski z SKL nazywa ją "symbolem niereprezentatywności Sejmu".

Beneficjenci listy krajowej

Dzięki liście krajowej w 1997 roku mandaty uzyskali tak znani politycy AWS, jak: premier Jerzy Buzek, sekretarze Klubu Akcji Kazimierz Janiak i Andrzej Anusz (a także pozostający dziś poza AWS Tomasz Karwowski i Michał Janiszewski z KPN-OP oraz niezależny Ludwik Dorn); liderzy Unii Wolności: ministrowie Tadeusz Syryjczyk i Janusz Onyszkiewicz, wicemarszałek Sejmu Jan Król, sekretarz generalny UW Mirosław Czech oraz Janusz Lewandowski; politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego: Józef Zych, Bogdan Pęk, Janusz Dobrosz, Aleksander Łuczak i Mirosław Pietrewicz.

Wśród beneficjentów listy krajowej nie ma natomiast polityków z pierwszych ław SLD - niemal wszyscy liderzy Sojuszu zdobyli swoje mandaty w okręgach i być może dlatego dziś gotowi są na zmiany. W swoim projekcie ordynacji proponują, aby z listy krajowej wchodziły do Sejmu osoby, które uzyskają w swoich okręgach największą liczbę głosów, zostawiając mandaty kolejnym kandydatom na listach okręgowych.


