HISTORIA 

O tak zwanych akcjach łączenia rodzin decydowała polityka

Milion emigrantów

W efekcie kolejnych akcji łączenia rodzin i nielegalnych migracji wyjechało z Polski na stałe do Niemiec przeszło milion osób, w tym wielu rdzennych Polaków i autochtonicznych mieszkańców ziem zachodnich i północnych. Pokłosiem są m.in. napływające obecnie wnioski o potwierdzenie obywatelstwa polskiego oraz o odzyskanie pozostawionego mienia. Wpłynęła również, jak już informowaliśmy ("Rz" z 23 września), pierwsza taka sprawa do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Akcji łączenia rodzin - gdyż tak je przez cały czas oficjalnie określano, co miało ukryć ich faktyczne znaczenie, czyli emigrację - było w istocie kilka. Dominującą rolę w ich organizacji i przebiegu zawsze odgrywała polityka. Miały też inne wspólne cechy. Nie określały ich ustawy, lecz różnego rodzaju porozumienia międzyrządowe, uchwały Rady Państwa PRL, a przede wszystkim partyjne uchwały i wytyczne KC PZPR. Przeważnie były tajne i z nielicznymi wyjątkami nie publikowane. Wiele kwestii rozstrzygały wewnętrzne zarządzenia, których treść interpretowano rozmaicie, w zależności od zmieniających się politycznych zaleceń. Nawet więc jeżeli pozornie dotyczyły jedynie procedury wyjazdowej, trybu postępowania i niezbędnych wymogów, w istocie rozstrzygały o życiowych sprawach emigrantów, wśród nich np. o losach pozostawianego mienia. Dominującą rolę, zwłaszcza w pierwszych okresach, odgrywały wojewódzkie urzędy bezpieczeństwa publicznego, sprawdzające imienne listy kandydatów na wyjazd, oraz Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, weryfikujące wnioski wyjazdowe. Względy polityczne powodowały, że kolejne akcje stały pod znakiem bądź hamowania w różny sposób wyjazdów (przez wiele lat złożenie wniosku o wyjazd na stałe do Niemiec oznaczało automatycznie zwolnienie z pracy czy usunięcie ze studiów, a nierzadko również pozbawienie mieszkania), bądź - przejściowego przeważnie - liberalizowania kryteriów repatriacji.

Zaraz po wojnie

Wielkie migracje zaczęły się zaraz po wojnie, gdy realizując decyzje poczdamskie Rada Kontroli w Berlinie opracowała pod koniec 1945 r. plan przesiedleń ludności niemieckiej z terenów przyznanych Polsce. Jak podaje Stanisław Jankowiak w artykułach zamieszczonych w 1995 r. w "Przeglądzie Zachodnim"*), w latach 1945-50 wysiedlono w jego ramach około 3,2 mln Niemców, w tym 1,5 mln do radzieckiej strefy okupacyjnej. Przesiedlenia, rozpoczęte 20 lutego 1946 r. i prowadzone przez Państwowy Urząd Repatriacyjny, trwały do końca kwietnia 1950 r.

W 1951 r., kiedy etap masowych wysiedleń uznano za zakończony, a PUR rozwiązano, organizację wyjazdów przejęły prezydia wojewódzkich rad narodowych i Państwowe Biuro Podróży "Orbis". Tymczasowy Rząd NRD zadeklarował bowiem chęć przyjęcia dalszych 130 tys. ludzi, a jednocześnie rozpoczęła się, pierwsza wówczas i - jak czas pokazał - daleka od zakończenia, akcja łączenia rodzin. Coraz więcej wniosków zaczęli składać autochtoni, których osadnicy przybywający na ziemie zachodnie i północne - a często również władze - traktowali jak Niemców. W latach 1949-54 wyjechało z Polski do obu państw niemieckich prawie 100 tys. osób, po czym akcję uznano - po raz kolejny - za zakończoną. Dalsze wyjazdy były możliwe tylko na podstawie indywidualnych zezwoleń, udzielanych w wyjątkowych jedynie okolicznościach.

Załamanie i przełom

Emigracja załamała się w okresie najbardziej nasilonego w Polsce stalinizmu. W latach 1952-55 do RFN i do Berlina Zachodniego wyjechały zaledwie 1863 osoby - podaje Jan Korbel w pracy "Emigranci z Polski do RFN w świetle statystyk i analiz (1952-1985) **). Do NRD, w wyniku poufnego protokołu podpisanego między oboma krajami, w latach 1952-56 udało się ok. 14,5 tys. osób, głównie autochtonów i folksdojczów.

"Akcja łączenia rodzin, trwająca od 1950 do 1954 r., była rezultatem dość mechanicznego realizowania nie tylko akcji wysiedleń, przewidzianych decyzją konferencji poczdamskiej, ale również dość automatycznym, inspirowanym politycznie przyznawaniem obywatelstwa polskiego w ramach przeprowadzonych weryfikacji. Konieczność jej kontynuowania wynikała także z faktu, że niektóre kategorie ludności niemieckiej (górnicy, robotnicy rolni, fachowcy itp.) były w pierwszym okresie wyłączone z grup przeznaczonych do wyjazdu. Z czasem rosła także liczba osób deklarujących chęć wyjazdu spośród ludności autochtonicznej, czego powodem była błędna polityka państwa wobec tej grupy, a także niekiedy niechęć polskiego otoczenia. Pewną rolę odgrywała także negacja panującego systemu" - ocenia Stanisław Jankowiak we wspomnianych publikacjach na łamach "Przeglądu Zachodniego".

Przełom i nie spotykaną dotychczas liberalizację kryteriów wyjazdowych przyniósł 1956 r. i pierwsze lata władzy Władysława Gomułki. Niepublikowana uchwała Rady Państwa PRL nr 37/56 z 16 maja 1956 r. w sprawie zezwolenia na zmianę obywatelstwa polskiego repatriantom niemieckim (uchylono ją w 1984 r., również przez uchwałę Rady Państwa) zezwalała na to obywatelom polskim, którzy: opuścili lub opuszczą obszar PRL; udali się lub udadzą jako repatrianci do NRD lub RFN. Zezwolenie rozciągnięto na dzieci wyjeżdżające wraz z rodzicami. Uchwała była aktem szczególnym o charakterze generalnym. Ci, którzy spełniali przewidziane w niej warunki, uzyskiwali zezwolenie na zmianę obywatelstwa niejako automatycznie. Mimo że każdy musiał złożyć podanie do Rady Państwa o zgodę na zmianę obywatelstwa z polskiego na niemieckie, nie otrzymywali już żadnych indywidualnych decyzji w tej sprawie, a ich podania przeważnie pozostawały w komendach wojewódzkich milicji, czyli tam, gdzie je składali. Przyjmowano bowiem, że utrata obywatelstwa następowała w momencie przekroczenia granicy polsko-niemieckiej.

Weszła też w życie uchwała nr 17 KC PZPR z grudnia 1955 r. w sprawie ludności niemieckiej. Ministra spraw wewnętrznych zobowiązano do rozpatrzenia podań osób ubiegających się o wyjazd na stałe do RFN i NRD oraz do udzielenia zezwoleń niezdolnym do pracy, kobietom z dziećmi i ludziom starszym w celu połączenia się z najbliższą rodziną. Wytyczne tej uchwały podano - co było do tej pory wyjątkiem - do publicznej wiadomości i doszło do rozmów między niemieckim i polskim Czerwonym Krzyżem. Akcja łączenia rodzin miała objąć m. in.  zatrudnionych w górnictwie i w PGR, którym dotychczas odmawiano zgody na wyjazd.

W efekcie znacznego zliberalizowania polityki wyjazdowej liczba emigrujących zaczęła od 1956 r. wzrastać, osiągając apogeum w 1958 r. W ocenie Jana Korbela znaczna część ludności, która opuściła Polskę w latach 1955-58, nie odpowiadała jednak pierwotnym kryteriom. Emigrowała bowiem również ludność etnicznie polska. Napływały wnioski od osób nie mających żadnych krewnych w RFN. W niektórych województwach upowszechniało się hasło "kto chce - niech wyjeżdża", a lokalne władze godziły się na wyjazdy praktycznie wszystkich, którzy wyrazili taką wolę. Zdawano sobie już bowiem sprawę, że emigracja, dzięki której można było wyrwać się z obozu socjalistycznego i siermiężnej rzeczywistości, ma w dużej mierze charakter ekonomiczny. W grudniu 1957 r. Sekretariat KC PZPR podjął decyzję o utrzymaniu rozszerzonych kryteriów wyjazdowych do Niemiec. Od 1 lutego 1958 r. zmieniono również kwalifikację osób wyjeżdżających; mogły opuszczać Polskę na prawach emigrantów, a nie jak dotychczas - repatriantów, co miało znaczenie np. przy wywozie mienia. W efekcie w latach 1956-58 wyemigrowało do RFN i Berlina Zachodniego przeszło 231,5 tys. osób. Wyjazd mógł nastąpić dopiero po uregulowaniu kwestii własności, tzn. po przekazaniu posiadanej nieruchomości na rzecz państwa lub pod jego kuratelę, ewentualnie po przedstawieniu aktu jej sprzedaży, co stało się zaczątkiem obecnych wniosków reprywatyzacyjnych i odszkodowawczych. Osoba zamierzająca emigrować z Polski do któregoś z państw niemieckich musiała złożyć podanie przedstawiające motywy wyjazdu, trzy kwestionariusze, akty stanu cywilnego, zaświadczenie z miejsca pracy, że kierownictwo zakładu wie o zamiarze wyjazdu, zaświadczenie z Wojskowej Komendy Rejonowej, prośbę do Rady Państwa o zwolnienie z polskiego obywatelstwa, zaproszenie oraz zaświadczenie o złożeniu w prezydium rady narodowej zobowiązania przekazania mieszkania z chwilą wyjazdu za granicę.

Ponieważ napływały tysiące nowych podań, a ustawodawstwo niemieckie nadawało status Niemca urodzonym na dawnych terenach niemieckich, władze polskie zdecydowały się przerwać masową emigrację. Z końcem 1958 r. i popaździernikowej odwilży kończył się więc czas masowej emigracji. Blokada miała się przeciągnąć do 7 grudnia 1970 r., czyli do momentu, gdy premier Józef Cyrankiewicz i kanclerz Willy Brandt podpisali układ o podstawach normalizacji stosunków między PRL i RFN.

Wyjazdy po normalizacji

W 1959 r. ograniczono możliwość emigracji. W czerwcu 1960 r. Sekretariat KC PZPR podjął uchwałę w tej sprawie, a w kwietniu 1964 r. opracował wytyczne w sprawie zasad polityki emigracyjnej do RFN. Przyjęte w latach 1959-70 zasady i tryb rozpatrywania wniosków miały zahamować odpływ ludności z Polski. Dopuszczano wprawdzie możliwość emigracji, ale tylko ze względów narodowościowych. Podstawą do ubiegania się o zgodę na wyjazd było nadal zaproszenie od krewnych w RFN i zgoda władz niemieckich na osiedlenie się w określonym landzie. Zasady te obowiązywały do 1970 r. włącznie. Przez jedenaście lat, od 1959 do 1970 r. wyemigrowało łącznie ok. 111 tys. osób, z czego większość z Górnego Śląska, Warmii i Mazur oraz z woj. opolskiego.

Sytuacja uległa zmianie po zawarciu w 1970 r. układu polsko-niemieckiego. Jak podaje Dieter Bingen w książce "Polityka Republiki Bońskiej wobec Polski" ***) efektem rokowań, które znalazły odzwierciedlenie w Informacji Rządu Polskiego z listopada 1970 r., stały się pierwsze zorganizowane transporty, przybywające od stycznia 1971 r. do RFN. W sumie przyjechało tam w 1971 r. przeszło 26,2 tys. osób.

Stopniowo jednak było ich coraz mniej, w 1975 r. 9,4 tys. Ogółem, jak podaje w cytowanej już pracy Jan Korbel, w latach 1971-75 wyjechało na stałe do RFN i Berlina Zachodniego ok. 62,5 tys. osób. Natomiast wyjeżdżających do NRD było niewiele. Jednocześnie umożliwiono   wyjazdy czasowe, z których sporo osób już do Polski nie wracało. Władze polskie wysunęły postulat uregulowania innych kwestii, wśród nich odszkodowań za obozy koncentracyjne i pracę przymusową. Dopiero jednak w sierpniu 1975 r. kanclerz Helmut Schmidt i Edward Gierek osiągnęli zasadniczy przełom w rozmowach, prowadzonych podczas Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy Europy w Helsinkach - pisze Dieter Bingen. W tzw. pakiecie helsińskim połączono zgodę rządu RFN na udzielenie Polsce kredytów z zapisem protokolarnym o zgodzie rządu polskiego na dalsze wyjazdy na stałe. W protokóle wyjazdowym przewidywano m. in., że w ciągu najbliższych czterech lat ok. 120-125 tys. osób uzyska pozwolenie na wyjazd. Nie przewidywano też żadnych czasowych ograniczeń składania wniosków przez osoby spełniające kryteria zawarte w "Informacji" z 1970 r. (chodziło głównie o nie zdefiniowane, a więc pozostawione dowolnej interpretacji pojęcie tzw. niemieckiej przynależności narodowej). Od tej pory do 1989 r. - stwierdza Dieter Bingen - otrzymywano bez większych trudności dokumenty, na których podstawie przeniosło się do RFN ponad 430 tys. ludzi. A w 1991 r., w nowej erze stosunków polsko-niemieckich, premier Jan K. Bielecki i kanclerz Helmut Kohl podpisali układ o partnerstwie, uznający m. in. "mniejszości i równorzędne grupy za naturalny pomost między narodami niemieckim i polskim".

Legalnie i nielegalnie

W latach 1976-79 wyjechało do RFN i Berlina Zachodniego 134,6 tys. osób, a 1980 r. zamknął w zasadzie emigrację na podstawie wspomnianego zapisu protokolarnego z 1975 r. Jednocześnie zaczęły się i w następnych latach spotęgowały wielkie legalne i nielegalne migracje, w wyniku których w latach 1980-85 pozostało w RFN przeszło 166,6 tys. osób. Formalne zakończenie akcji łączenia rodzin (15 sierpień 1983 r.) nie wpłynęło na rozmiary emigracji, która swoje największe natężenie osiągnęła w 1989 r. - 250 tys. wyjazdów. Z innych danych statystycznych wynika, że w latach 1989-91 status przesiedleńca uzyskało w RFN przeszło 133,2 tys. osób. Równocześnie to właśnie nasi obywatele składali w owym okresie najwięcej wniosków o taki status. Apogeum przypadło na 1989 r. - przeszło ćwierć miliona wniosków. Od 1990 r. liczby te systematycznie maleją; ze 134 tys. w 1990 r. do 40 tys. w 1991 r., 17,7 tys. w 1992 r. i 5,4 tys. w 1993 r. Dopiero więc od niedawna masowa emigracja do Niemiec przestała być samoistnym problemem. Nie zmienia to faktu, że w efekcie przeniosło się z Polski do Niemiec około miliona osób.

Jak podaje Jan Korbel, spośród 560 tys. emigrantów, którzy tylko w latach 1952-79 wyjechali z Polski do RFN, ok. 400 tys., czyli ponad 70 proc., to osoby zweryfikowane po wojnie jako rodzimi Polacy, głównie z Górnego Śląska (woj. opolskie i zachodnia część katowickiego) oraz z Warmii i Mazur. Dalsze ponad 10 proc. to spolonizowani koloniści niemieccy lub ich potomkowie z Polski centralnej oraz wpisani na volkslistę, głównie na terenach przedwojennych województw śląskiego i pomorskiego. W następnych latach odsetek Polaków wśród emigrantów do Niemiec jeszcze wzrósł.

Można więc przewidywać, że obecnie przynajmniej ich część (choć nie bardzo na razie wiadomo jaka) będzie się starać o potwierdzenie obywatelstwa polskiego oraz o odzyskanie pozostawionej własności. Sądząc z już nadesłanych wniosków, chodzi o zwrot lub o odszkodowania za pozostawione gospodarstwa rolne, domy, mieszkania i małe przedsiębiorstwa o rozmaitym charakterze (np. restauracje). Posiadanie obywatelstwa polskiego w momencie utraty własności rozstrzygać też ma według rozpatrywanego przez Sejm projektu ustawy reprywatyzacyjnej o prawie do rekompensaty z tego tytułu. Oznacza to, że organa administracji i sądy staną niebawem przed niezmiernie skomplikowanym zarówno prawnie, jak i faktycznie problemem rozstrzygania o kwestii obywatelstwa polskiego osób, które wyjechały do Niemiec w ramach akcji łączenia rodzin.

Danuta Frey

* Stanisław Jankowiak: "Akcja łączenia rodzin między Polską a NRD w latach 1949-54", "Przegląd Zachodni" nr 3/95, oraz Stanisław Jankowiak: "Łączenie rodzin między Polską a NRD w latach 1955-1959", "Przegląd Zachodni" nr 6/95

**) Jan Korbel: "Emigranci z Polski do RFN w świetle statystyki i analiz (1952-1985)", "Materiały i Studia Opolskie", Opole 1988

***) Dieter Bingen: Polityka Republiki Bońskiej wobec Polski, wyd. Kwadrat, Kraków 1997.






