PODATKI

Ministerstwo Finansów samo zaprzepaściło reformę

Lepiej już chyba nie upraszczać

RYS. PAWEŁ GAŁKA

KATARZYNA JĘDRZEJEWSKA

Podstawowy błąd Ministerstwa Finansów w przygotowaniu reformy podatkowej polega na tym, że zamiast skoncentrować się na głównych celach tej reformy, przygotowało projekty ustaw pełne drobnych, często wątpliwych, czasami tylko rzeczywiście potrzebnych zmian. I zamiast postawić posłów przed politycznym wyborem wysokości stawek i katalogu ulg, pozwoliło im zanurzyć się w nie kończące się dyskusje nad tym, czy regulamin pracy jest aktem prawnym i czy hodujący cztery krowy poza gospodarstwem rolnym ma płacić podatek, czy też nie.

Propagandowa oprawa zapowiadanej reformy to za mało, by przekonać podatników, posłów i ekspertów, że istotnie ministerstwo dąży do uproszczenia systemu podatkowego. Prostota podatków nie leży w zniesieniu ulg i zwolnień, ale - co już wielokrotnie było podkreślane - w jasności przepisów, w tym zwłaszcza dotyczących kosztów uzyskania przychodu. Tymczasem każdy dzień dotychczasowych prac sejmowej komisji potwierdzał opinię, że ministerstwo zaproponowało podatnikom niezłe skomplikowanie przepisów. No i przede wszystkim samo podsunęło argument, by nad każdym z artykułów debatować po kilka godzin.

Czekolada przychodem, ryczałt nie

Zupełnie niejasny stał się na przykład zaproponowany przez Ministerstwo Finansów podział na przychody, które nie są przychodami i te, które nimi jednak są, ale są zwolnione od podatku. Dotychczas był jeden przepis - zwolnienia od podatku - i choć był rozbudowany do 62 punktów, wielu podatników zdążyło się już przyzwyczaić, że odszkodowania są w punkcie 3, wartość napojów bezalkoholowych i posiłków regeneracyjnych w punkcie 12, ryczałt za używanie prywatnego samochodu dla celów służbowych w punkcie 22, a dotacje, subwencje i dopłaty z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w punkcie 48.

Teraz ministerstwo zaproponowało, żeby posiłki regeneracyjne i ryczałt samochodowy nie były już zaliczane do przychodów. Nadal natomiast przychodami zwolnionymi od podatku byłyby na przykład niektóre odszkodowania i subwencje z PFRON. 

Skutek jest ten sam co dotychczas; w każdym z wymienionych przykładów nie będzie pobrany podatek. Po co więc podział? 

Nawet jeśli jest jakieś uzasadnienie, to dlaczego ministerstwo zaliczyło na przykład czekoladę dla krwiodawców do przychodów zwolnionych od podatku, a nie do świadczeń nie będących po prostu przychodem? Dlaczego przychodem (choćby nawet wolnym od podatku) ma być nagroda dla niepełnosprawnych wypłacana przez Polski Komitet Paraolimpijski, a nie będzie nim ryczałt samochodowy? Trudno tu o jakąkolwiek jasność kryteriów.

Bieganie po ustawie

Dodajmy, że oba nowe przepisy: jeden o przychodach nie będących przychodami, drugi o zwolnieniach od podatku mają być oddzielone od siebie trzynastoma innymi artykułami. Dlaczego resort nie zdecydował się zapisać ich jeden po drugim?

Wyraźnie w tym roku ministerstwo upodobało sobie przerzucanie przepisów z jednego do drugiego artykułu, o kilka stron dalej. O tym, jak ustalać przychód z działów specjalnych produkcji rolnej, napisało na przykład w dwóch artykułach: 18 i 46.

Zanim więc podatnik spróbowałby rozwikłać sens poszczególnych zapisów, musiałby najpierw nauczyć się, gdzie ich szukać. Dodajmy, że nowa ustawa miałaby mieć 81 przepisów.

Inne, czyli w szczególności

Gwoli sprawiedliwości, trzeba przyznać, że w niektórych, nielicznych wprawdzie, ale jednak przepisach Ministerstwo Finansów postanowiło niczego nie zmieniać. 

Wymieniając poszczególne źródła przychodów (stosunek pracy, emeryturę, rentę, działalność gospodarczą, kapitały pieniężne itd.) resort finansów nadal kończy przepis nieodłącznym "inne źródła". 

Jakie inne? Wyjaśnienie można znaleźć piętnaście przepisów dalej. Niestety i tu,  tak jak dotychczas, znajduje się słynna już formuła "w szczególności". To oznacza, że podatnik nigdy nie może być pewien, co mu opodatkują.

Bez zmian pozostała też definicja wolnego zawodu. Ministerstwo zostawiło nawet dotychczasowe przykłady: techników budowlanych (dlaczego nie techników innych specjalizacji, pytali zaraz posłowie), rzeczników patentowych, księgowych.  

Utrzymało też podział na przychody z wolnego zawodu i przychody z samodzielnej działalności (teraz nazywałoby się to "działalność wykonywana osobiście"). 

Tylko po co ten podział? Jakie jest uzasadnienie, żeby jeden adwokat miał być traktowany jako ten, który prowadzi działalność osobiście, a inny wykonuje wolny zawód? Tym bardziej że w obu proponowanych przez resort definicjach ("przychodów z działalności wykonywanej osobiście" - art. 16 i "przychodów z wykonywania wolnego zawodu" - art. 21) pojawia się to samo sformułowanie: "osobiście wykonywana działalność". 

Przyparte do muru Ministerstwo Finansów przyznało, że z podatkowego punktu widzenia taki podział nie ma racjonalnego uzasadnienia. I wtedy to posłowie od razu przypomnieli sobie genezę tego zapisu: przepisy o wolnych zawodach pochodzą z lat 60. Dziś pozostały już tylko w ustawie podatkowej.

Osiem owiec i komentarz

Pewnego dnia jeden z posłów sejmowej komisji wyraził żal: - Szkoda, że nikt nie nagrywa, można by z tego napisać niezły komentarz do ustawy o podatku dochodowym. 

Niestety, dużo w tym racji. Bez wyjaśnień przedstawicieli resortu finansów trudno byłoby na przykład domyślić się, że pisząc w proponowanym art. 19 ust. 5 pkt 9 "otrzymane wynagrodzenie" ministerstwo miało na myśli kwotę zaksięgowaną, ale niekoniecznie przekazaną.

Tylko dzięki wyjaśnieniom resortu finansów można się było dowiedzieć, że zwolnienie od podatku "uposażeń funkcjonariuszy ONZ i innych międzynarodowych instytucji i organizacji" wcale nie oznacza, że nie będą oni płacić podatku od wynagrodzeń. Zwolnienie dotyczy tylko świadczeń rzeczowych.

Bez wyjaśnień resortu trudno byłoby podatnikowi hodującemu poza gospodarstwem rolnym na przykład osiem owiec zorientować się, czy ma płacić podatek dochodowy, czy nie. Zgodnie z ustępem 1 art. 17 podatnik powinien podatek płacić, zgodnie z ustępem 2 tego samego przepisu - jednak nie.

Zwolnienie  nie dla wszystkich 

Najwięcej wątpliwości i absurdów proponowanej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych posłowie doszukali się w przepisach opodatkowujących przychody z kapitałów pieniężnych i z nowego systemu emerytalnego.

Ministerstwo Finansów zaproponowało na przykład zwolnienie od podatku jedynie wypłat z pracowniczego funduszu emerytalnego i uparcie tłumaczyło, że taki sam zapis jest w innej ustawie. Na nic zdały się przekonywania posłów, że proponowany zapis oznacza zwolnienie tylko dla jednej z czterech form programu emerytalnego. Dopiero gdy wyjaśnienia w tej sprawie złożyła osobiście wiceminister pracy i polityki społecznej, pełnomocnik rządu ds. spraw reformy zabezpieczenia społecznego, Ewa Lewicka, resort finansów dał się przekonać.

Pisaliśmy już w "Rz" o nierealności poboru podatku w przypadku, gdyby Ministerstwo Finansów chciało opodatkować u osób fizycznych "buy-back", czyli wykup akcji przez spółkę w celu ich umorzenia (w przypadku osób prawnych znajduje to uzasadnienie). Informowaliśmy też o skutkach proponowanego opodatkowania przyrostu wartości nominalnej; zdaniem ekspertów skończyłoby się to pobieraniem podatku od straty ze sprzedaży akcji. Ministerstwo Finansów uważa jednak nadal, że oba proponowane przepisy powinny być w ustawie, a intencje resortu są tylko niewłaściwie odczytywane.   

Nowe renty

Z niejasnych powodów Ministerstwo Finansów zaproponowało, żeby od 2000 r. zwolnić od podatku "zapomogi otrzymywane w przypadku indywidualnych zdarzeń losowych, klęsk żywiołowych, długotrwałej choroby lub śmierci".  Nowy przepis miałby zastąpić dotychczasowy, nikomu nie wadzący, a sprowadzający się do tego, by wolne od podatku były tylko świadczenia pomocy społecznej i zapomogi wypłacane z określonych dwóch funduszy. 

W opinii części posłów propozycja Ministerstwa Finansów to furtka dla fundowania sobie przez podatników nowych rent.

W takich sytuacjach trudno odmówić racji tym, którzy wskazują, że zamiast uproszczeń mamy do czynienia z niebywałym komplikowaniem przepisów. 


