Ponad dwa lata po przejęciu przez Chiny, Pekin nie wtrąca się w wewnętrzne sprawy Hongkongu

Oaza swobody pod okiem Pekinu

Dopóki głównym celem chińskiej dyplomacji jest powrót Tajwanu pod chiński sztandar, dopóty Hongkong pozostanie Hongkongiem, najbardziej wolnym rynkiem świata. 

FOT. ANNA BRZEZIŃSKA

PIOTR GILLERT

z Hongkongu

Na pytanie, co zmieniło się w Hongkongu od czasu przejęcia tej byłej brytyjskiej kolonii przez Chiny, większość Hongkończyków przez chwilę się zastanawia,  po czym odpowiada mniej więcej tak, jak Helen Mun-ying Woo, bibliotekarka z Uniwersytetu Hongkońskiego. - Od jakiegoś czasu dostajemy rachunki za prąd i wodę w języku chińskim - mówi. - Co poza tym? Poza tym wszyscy chcą się uczyć chińskiego, a z angielskim coraz gorzej.

Wbrew obawom Zachodu Pekin, jak dotąd, nie zniszczył tej oazy obywatelskich swobód i wolnego rynku, jaką pozostawili po sobie Brytyjczycy. Chińczycy nie tknęli niezawisłych sądów, wolnych mediów, uszczypliwej opozycji, a przede wszystkim - bo Hongkong tym właśnie stoi - nie próbują regulować rynku. Pozostaje pytanie, na jak długo starczy im cierpliwości i czy proces subtelnego "dokręcania śruby" już się nie zaczął.

Kłopoty z gospodarką

Najwyraźniej widoczną zmianą na gorsze po lipcu 1997 roku był kryzys gospodarczy. W zeszłym roku, po raz pierwszy od czasu, gdy przed 38 laty zaczęto zestawiać dane gospodarcze, całoroczne PKB zmniejszyło się, i to aż o 5,1 procent. Wiele firm obniżyło zarobki pracownikom, niektóre zaczęły zwalniać ludzi. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że ta zapaść nie miała związku z przejęciem Hongkongu przez Chiny, lecz była spowodowana głębokim kryzysem finansowym, który rozpoczął się właśnie w 1997 roku w Tajlandii, a potem przeniósł się po kolei na wszystkie kraje regionu.

Według tegorocznego Indeksu Wolności Gospodarczej, publikowanego przez Heritage Foundation, Hongkong pozostaje (od pięciu już lat) najbardziej wolnorynkową gospodarką świata. - Pekin nie wtrąca się w nasze sprawy finansowe i gospodarcze - mówi Manohar Chugh, biznesmen i przewodniczący komisji europejskiej w Hongkońskiej Izbie Handlowej. - Nawet więcej, swą spokojną, odpowiedzialną polityką finansową pomógł nam przetrwać najgorsze momenty.

Ten rok jest już lepszy dla hongkońskiej gospodarki i wszystko wskazuje na to, że odbiła się od dna. Jak zauważa Chugh, biznesmeni są generalnie zadowoleni z rządów mianowanego przez Pekin szefa lokalnych władz Tung Chee-hwa.

Wolna prasa  samoocenzurowana

Gazety w Hongkongu nadal są najlepszym na świecie źródłem rzetelnej, dogłębnej informacji o tym, co dzieje się w chińskiej polityce. Gdy Pekin wypuszczał z więzienia dysydentów Wei Jingshenga i Wang Dana lub gdy 10 tysięcy zwolenników sekty Falun Gong demonstrowało przed siedzibą władz ChRL, prasa w Chinach milczała. Wystarczyło jednak, by mieszkaniec Shenzhen, przy granicy z Hongkongiem, przeszedł na drugą stronę granicy, a dowiedział się wszystkiego ze szczegółami z pierwszych stron hongkońskich gazet.

Dziennikarze w Hongkongu narzekają jednak, że wolność słowa ma od czasu przejścia pod chińskie panowanie pewne granice. - Jeśli chodzi o krytykowanie lokalnych władz, to mamy pełną swobodę - mówi jeden z dziennikarzy, prosząc o zachowanie anonimowości. - Ale o władzach w Pekinie musimy pisać bardzo ostrożnie, może nie tyle przeinaczając informacje, ile powstrzymując się od naprawdę ostrych komentarzy.

Przyczyną nie są zresztą naciski bezpośrednio z Pekinu. Komentatorzy w Hongkongu zgodnie zauważają, że chodzi tu raczej o samocenzurę - właściciele gazet sami powstrzymują co bardziej krewkich dziennikarzy od ataków na Pekin, bo większość z nich prowadzi różne interesy w ChRL i nie chce zadzierać z tamtejszymi władzami. Jak zauważa jednak dziennikarz, ta samocenzura jest dość subtelna, bo hongkoński czytelnik, przyzwyczajony do miarodajnych opinii, szybko wyczuje fałsz.

Ostatnio największe poruszenie opinii publicznej w Hongkongu wywołała sprawa Cheung Man-yee, szefowej publicznej stacji telewizyjno-radiowej RTHK, która od lat pełni w Hongkongu rolę podobną do BBC w Wielkiej Brytanii - a więc medium sponsorowanego z państwowej kasy, ale niezależnego i często krytycznego wobec rządu.

Niepokojąca  sprawa pani Cheung

Cheung bywała bardzo krytyczna i już przed dwoma laty ściągnęła na siebie ataki, m.in. ze strony propekińskich polityków w lokalnym parlamencie. Latem tego roku zaprosiła do studia przedstawiciela Tajwanu w Hongkongu, by wyjaśnił znaczenie deklaracji swego prezydenta Lee Teng-hueia w sprawie międzypaństwowego statusu stosunków między Pekinem i Tajpej. Pekin odebrał tę deklarację jako krok w kierunku formalnego oderwania się wyspy od ChRL. Dlatego też władze chińskie musiały być wściekłe, że w tym samym czasie, gdy w całych Chinach media jednym głosem potępiają Lee - jako zdrajcę narodu - hongkońska telewizja państwowa nadaje wypowiedzi przedstawiciela tegoż Lee. Przed trzema tygodniami władze niespodziewanie ogłosiły, że Cheung zostaje przeniesiona na stanowisko przedstawiciela handlowego do Tokio. W mediach zawrzało. Mimo zaprzeczeń, zarówno ze strony Tung Chee-hwa, jak i samej Cheung, większość komentatorów jest zdania, że szefowa RTHK została - choć w sposób możliwie mało bolesny - ukarana za "aferą tajwańską".

Zdaniem Danny'ego Gittingsa, komentatora dziennika "South China Morning Post", przyczyna przeniesienia Cheung do Tokio jest oczywista. - Cheung podejmowała wiele decyzji kontrowersyjnych dla rządu - uważa Gittings. - Jej przeniesienie to sygnał dla innych urzędników rządowych, żeby nie zapominali, kto tu rządzi.

Znany z ostrych wystąpień przeciw Pekinowi przywódca partii demokratycznej Martin Lee idzie jeszcze dalej: jego zdaniem cała sprawa to początek końca wolności słowa w Hongkongu.

Parę dni po tym, jak ogłoszono przeniesienie Cheung do Tokio, w telewizji RTHK nadano na żywo dyskusję panelową, której uczestnicy krytykowali władze za próbę kontrolowania tejże telewizji. Nawet jeśli sprawa Cheung jest niepokojącym sygnałem na przyszłość, to na razie widzowie RTHK mogą spać spokojnie.

Słaba opozycja a Tajwan

Gdy podczas wizyty Jiang Zemina w Londynie brytyjska policja w wyjątkowo ostry sposób tłumiła wszelkie próby demonstracji obrońców praw człowieka, Emily Lau, jedna z liderek prodemokratycznej hongkońskiej opozycji, przyznała, że "chyba jest u nas pod tym względem nieco lepiej niż w Wielkiej Brytanii". W Hongkongu nawet antypekińskie demonstracje odbywają się w biały dzień bez żadnych przeszkód. (Choć Tung Chee-hwa wezwał niedawno ugrupowania prodemokratyczne, by zaprzestały corocznych zgromadzeń w rocznicę masakry na placu Tienanmen, jest mało prawdopodobne, by ktokolwiek go posłuchał.)

Opozycja ma inny problem: coraz mniej ludzi chce jej słuchać. Ostatnie sondaże wykazują malejące zainteresowanie polityką, co oznacza ogólną aprobatę dla władz ("można zostawić politykę w ich rękach i zająć się biznesem") i rosnącą obojętność wobec opozycji, która jeszcze za rządów brytyjskich pełniła rolę nie tyle alternatywnego ośrodka władzy, ile cenzora rządu.

- Opozycja, która w dużej mierze zawdzięczała swą popularność temu, że miała odwagę krytykować dwa wielkie mocarstwa - Londyn i Pekin - nagle nie ma się komu przeciwstawiać - uważa profesor Lau Siu-kai, renomowany socjolog i politolog z Uniwersytetu Hongkońskiego. - Ponieważ Pekin w zasadzie dotrzymuje słowa i nie wtrąca się w wewnętrzne sprawy Hongkongu, a lokalny rząd, określany jako "propekiński" nie prześladuje przeciwników Pekinu w Hongkongu, opozycji brakuje szlachetnej sprawy, na której mogłaby oprzeć swój prestiż.

Skąd tak liberalne podejście Pekinu do spraw Hongkongu?

- Erozja wolnej prasy i swobód obywatelskich nie byłaby korzystna dla Pekinu - twierdzi główny redaktor polityczny "South China Morning Post" Chris Yeung. - Sprawiłaby ona bowiem, że konstrukcja "jedno państwo, dwa systemy" stałaby się całkiem nieatrakcyjna dla 22 milionów Tajwańczyków, którzy widzieliby w niej zapowiedź podobnego losu dla siebie.

Dopóki głównym celem chińskiej dyplomacji jest powrót Tajwanu pod chiński sztandar, dopóty Hongkong pozostanie Hongkongiem, najbardziej wolnym rynkiem świata. Gdyby Pekin próbował zbyt mocno dokręcić śrubę, pierwsza powiadomi nas o tym telewizja RTHK.


