UOP w rafinerii Jedlicze

Jak można zarobić  na recyklingu

JÓZEF MATUSZ

Należąca do Polskiego Koncernu Naftowego Rafineria Nafty Jedlicze SA w Podkarpackiem ma zwrócić do państwowej kasy ponad 100 mln złotych. Rafineria była zwolniona z podatku akcyzowego z tytułu recyklingu zużytych olejów smarowych. Tymczasem organy kontroli skarbowej twierdzą, że część zużytego, czyli tzw. przepracowanego oleju była naprawdę olejem opałowym, dostarczanym przez współpracujące z Jedliczami spółki, które fałszowały dokumentację.

Rafineria odwołała się od decyzji Urzędu Kontroli Skarbowej w Rzeszowie do tutejszej Izby Skarbowej, która ma ocenić, jakie oleje przerabiano i czy rafineria mogła korzystać ze zwolnień od podatku akcyzowego. Niezależnie od postępowania administracyjnego śledztwo w tej sprawie wszczął Wydział Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, a czynności śledcze prowadzi tutejsza delegatura Urzędu Ochrony Państwa.  Sprawa ma charakter rozwojowy. Nie wyklucza się, że podobne praktyki stosowano również w innych firmach przerabiających przepracowane oleje.

Z decyzją UKS, że Jedlicze mają zwrócić pieniądze, nie zgadza się jej prezes Mieczysław Markiewicz, który Jedliczami kieruje od dziesięciu lat. - Wynik kontroli przeprowadzonej w rafinerii jest dla nas korzystny. Uznano, że proces przerobu olejów przepracowanych odbywa się zgodnie z przepisami. Natomiast kontrola przeprowadzona u zbierających oleje przepracowane wykazała, że miały miejsce przypadki "sztucznej produkcji" olejów przepracowanych, czyli mieszanie olejów opałowych czy napędowych z olejami przepracowanymi lub wodą i różnymi zanieczyszczeniami. O tym dowiedzieliśmy się jednak dopiero z dołączonych do decyzji UKS wyników kontroli u dostawców. Prezes dodaje, że przepisy nie precyzowały warunków przyjmowania i klasyfikowania olejów przepracowanych, a zwłaszcza odróżniania ich od podróbek.

Opałowy  zamiast przepracowanego

Na trop afery wpadli funkcjonariusze rzeszowskiej delegatury Urzędu Ochrony Państwa, którzy zaczęli przyglądać się spółkom skupującym na terenie całego kraju przepracowany olej i dostarczającym go do przeróbki Rafinerii Jedlicze. Podejrzenia UOP, że zamiast oleju przepracowanego spółki dostarczają m.in. tańszy olej opałowy, potwierdziła kontrola UKS, który uznał, że od stycznia do września ubiegłego roku około jedenastu tysięcy ton oleju, który spółki dostarczyły do rafinerii, to nie był olej przepracowany. Dlatego też ponad 100 mln zł wraz z odsetkami, których Jedlicze nie zapłaciły z tytułu podatku akcyzowego, firma powinna zwrócić do kasy państwowej. Polski Koncern Naftowy, który posiada 75 proc. akcji Rafinerii Nafty Jedlicze, wchodząc na giełdę zobowiązał się do uzupełnienia strat w tej rafinerii. Ostateczna decyzja należy teraz do Izby Skarbowej w Rzeszowie, do której odwołały się Jedlicze. Decyzja miała zapaść przed kilkoma dniami, ale dyrektor Izby, Stanisław Sobkowicz, powiedział "Rz", iż sprawa jest skomplikowana i analiza dokumentów jeszcze trochę potrwa.

Przetwarzanie bez akcyzy

Rafineria Jedlicze zajmuje się przeróbką olejów przepracowanych od 1963 roku i do niedawna była monopolistą. Przez lata nie było problemów z ich skupem, gdyż zajmowała się tym CPN. Wszyscy konsumenci olejów smarowych byli zobowiązani do ich zbiórki i odsprzedaży Centrali Przemysłu Naftowego. Po przemianach społeczno-gospodarczych problem zbiórki i recyklingu olejów przepracowanych traktowano w Polsce marginesowo. Dopiero w połowie lat 90. władze uświadomiły sobie, jaką bombę ekologiczną stanowi brak zorganizowanej sieci zajmującej się skupem olejów zużytych. Zachętą do zbiórki i przerobu tego typu olejów były stosowane przez rząd zwolnienia podatkowe.

W 1998 roku całkowicie zwolniono z płacenia podatku akcyzowego producentów takich olejów napędowych, które wytwarzano z udziałem komponentów uzyskiwanych z regeneracji olejów smarowych. Udział tych komponentów w gotowym wyrobie musiał jednak wynosić minimum 10 procent. Edward Lis, dyrektor UKS w Rzeszowie, mówi, iż dotyczyło to tylko producentów wytwarzających paliwa silnikowe z ropy naftowej, mających zorganizowany system zbiórki olejów przepracowanych oraz będących właścicielami specjalistycznej instalacji oraz stosujących specjalistyczne technologie do oczyszczania przepracowanych olejów. Tylko takie firmy mogły korzystać z zerowego podatku akcyzowego. Natomiast produkcja takich samych olejów napędowych, ale bez udziału komponentów z regeneracji olejów przepracowanych była w pierwszej połowie 1998 roku opodatkowana w wysokości 770 zł za tonę. Rafineria Jedlicze, która w urządzenia do recyklingu zainwestowała ogromne pieniądze, w 1997 roku zorganizowała na terenie całego kraju sieć piętnastu spółek, w których ma 51 procent udziałów. Spółki wyposażono w specjalistyczne cysterny do przewozu paliwa. Jedlicze przyjmowały także przepracowane oleje od innych dostawców.

Dostawcy  zaczęli kombinować

Prezes Markiewicz mówi, że w 1998 roku zaczęły się dziać dziwne rzeczy na rynku skupu i przerobu przepracowanych olejów. Przybywało firm, które zajmowały się przerobem olejów, aby tylko korzystać ze zwolnień podatkowych. - Rafineria Jedlicze w zupełności spełnia warunki ustalone przez Ministerstwo Finansów. Ma własną sieć zbiórki olejów przepracowanych, nowoczesną linię technologiczną do ich przerobu oraz trzydziestokilkuletnie doświadczenie w tej dziedzinie. Recykling oleju zużytego prowadzimy zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej. Oprócz nas nikt w kraju tego nie robi - uważa Markiewicz.

Jeszcze większa konkurencja powstała wśród dostawców olejów zużytego. Spowodowało to, że w krótkim okresie ceny tego oleju wzrosły o ponad sto procent. Roczne zużycie olejów smarowych ocenia się w Polsce na ok. 300 tys. ton. W krajach zachodnich, z rozwiniętą siecią ich zbiórki, udaje się odzyskać od 40 do 50 proc. z wprowadzonych na rynek olejów świeżych. W Polsce te możliwości specjaliści oceniają maksymalnie na ok. 120 tys. ton rocznie. Tymczasem w 1988 roku zebrano w kraju 224 tys. ton olejów przepracowanych, co stanowi 74 proc. wprowadzonych na rynek olejów świeżych. To zrodziło podejrzenia, czy na pewno są to oleje przepracowane. Niektórzy zastanawiali się, czy nie dojdzie do tego, iż w Polsce będzie się zbierać olejów zużytych więcej, niż świeżych trafia na rynek. Dostawcy szybko zorientowali się, że zamiast krążyć po kraju i szukać po warsztatach i zakładach pracy zużytych olejów, mogą sobie w bardzo prosty sposób ułatwić pracę. Kupowali tańszy olej opałowy w innych rafineriach, m.in. w Gorlicach i Czechowicach, a następnie sprzedawali go Rafinerii Jedlicze jako olej zużyty.

Fałszowano faktury

Winę za patologiczną sytuację ze skupem olejów ponosi Ministerstwo Finansów, które nie wprowadziło w porę odpowiednich uregulowań prawnych, uważa prezes Markiewicz. - Wielokrotnie występowaliśmy do ministerstwa o uregulowanie kwestii olejów przepracowanych, sygnalizując również problem cen olejów przepracowanych i możliwej ich "sztucznej produkcji". Nigdzie na świecie nie bada się dostarczanych zakładom przerabiającym olejów przepracowanych pod względem ich stopnia zużycia. Oleje przepracowane są odpadem, skomplikowaną mieszaniną związków chemicznych i ich badanie w zakładzie przetwórczym ogranicza się do stwierdzenia, czy odpad ten nadaje się jeszcze do przerobu, czy też grozi zniszczeniem instalacji. To tak, jakby w punktach skupu makulatury pytać dostawcę, czy przeniesiona przez niego książka została przeczytana. Z otrzymywanych przez rafinerię faktur i innych dokumentów wynikało jednoznacznie, że przyjmowane odpady to oleje przepracowane.

Nie uchybiliśmy prawu, mówi prezes

Obecnie zaostrzono warunki, których spełnienie uprawnia do korzystania ze zwolnienia podatkowego oraz wprowadzono wymóg dokumentowania pochodzenia olejów przepracowanych.

- Przed kilkoma dniami wszczęliśmy śledztwo w sprawie poświadczania nieprawdy w dokumentach przez spółki, które dostarczały olej do Rafinerii Jedlicze - powiedział "Rz" prowadzący śledztwo prokurator Stanisław Bończak z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie.

Niektórzy z dostawców przyznają, że zamiast jeździć po kraju, by kupić zużyty olej, kupowali w innych rafineriach olej opałowy i odstawiali do Rafinerii Jedlicze. Inni mówią, że mieszali olej przepracowany z opałowym, a niekiedy dolewali wody, by zwiększyć objętość.

- Nie sądzę, abyśmy w czymkolwiek uchybili prawu. Spełnialiśmy wszelkie przepisane prawem warunki. Rozwijaliśmy sieć zbiórki i technologię przerobu olejów przepracowanych, a latem tego roku podpisaliśmy kontrakt na instalację hydrorafinacji, dzięki czemu będziemy mieli jeden z najnowocześniejszych ciągów przerobu olejów przepracowanych w Europie. Skorzysta na tym przede wszystkim środowisko. Mam nadzieję, że również rząd przyjmie w tej sprawie rozwiązania prawne, które, w dbałości o środowisko, będą zgodne z wymogami UE - kończy prezes Markiewicz.


