ROZMOWA

Jacek Socha, przewodniczącym KPWiG

Koniec okresu ochronnego

ANDRZEJ WIKTOR

Jacek Socha

Zgodnie z umową z OECD, tylko do końca tego roku Komisja Papierów Wartościowych i Giełd ma prawa decydować, czy spółka ma być wyłącznie notowana w Warszawie. Obecnie możliwe jest, że tylko do 25 proc. akcji firm może być notowanych poza granicami Polski. Po 1 stycznia spółki same będą decydować o swoim rynku notowań Nie obawia się pan, że duże spółki giełdowe zdecydują, że głównym rynkiem notowań ich akcji będą zagraniczne giełdy?

JACEK SOCHA:  Faktycznie, w związku z ratyfikowaną przez parlament umową z OECD, istnieje taka możliwość, że już od stycznia spółki nie będą musiały uzyskiwać zgody komisji na przekroczenie 25 proc. kapitału, który chcą ulokować za granicą. To oznacza, że polska giełda musi być konkurencyjna i wszystkie instytucje tego rynku także. Koszty obsługi emitentów muszą być niskie, a efektywność wyższa. Skończył się okres ochronny, w którym przepisy prawa trzymały spółki na rynku polskim. A konkurencja jest spora. Niedawno Wiedeń podpisał umowę z Frankfurtem w sprawie stworzenia rynku dla spółek z naszej części Europy.

Jaki według pana wpływ na kondycję rynku kapitałowego miały wydarzenia mijającego roku?

Rok 1999 rozpoczął się w czasie przedłużających się kryzysów światowych. Dodatkowo w Polsce mieliśmy do czynienia z wieloma problemami makroekonomicznymi. Od lutego do listopada byliśmy świadkami istotnego wzrostu inflacji, Rada Polityki Pieniężnej we wrześniu i listopadzie podniosła stopy procentowe. Do tego nałożyły się nie najlepsze wyniki finansowe spółek giełdowych. Oprócz oferty Polskiego Koncernu Naftowego brak było dużych prywatyzacji, które mogłyby przyciągać nowe kapitały i inwestorów. Rok 2000 powinnien być znacznie ciekawszy.

Sytuacja na warszawskim parkiecie w przyszłym roku będzie przede wszystkim zależeć od tego, w jak sposób będzie mobilizowany kapitał. To pozyskiwanie kapitałów z rynku w dużym stopniu świadczy o jego rozwoju. Ważne dla rynku będą ewentualne prywatyzacje, które przyciągają nowych inwestorów i uaktywniają tych, którzy od dawna inwestują na rynku. Polski Koncern Naftowy był tego przykładem, ale z drugiej strony także ostrzeżeniem. Wiele mówi się o niedoborze kapitału, a jednocześnie okazuje się, że oferty prywatyzacyjne cieszą się dużą popularnością, a nadsubskrypcja jest ogromna. Oczywiście, duża część środków na akcje PKN pochodziła z kredytu, ale było to uzasadnione tym, że mało było do kupienia, a więc ci, którzy chcieli kupić więcej, musieli wspomagać się dźwignią finansową. Konkluzja nasuwa się sama - trzeba po prostu dostosowywać podaż do popytu. Dobrze, że minister skarbu zapowiedział sprzedaż w przyszłym roku dalszego pakietu PKN. Moim zdaniem, powinny być także sprzedawane inne instytucje państwowe. Giełda w Polsce nie będzie się rozwijała, jeżeli nie będą notowane spółki istotne dla polskiej gospodarki.

Mimo że jest stosunkowo dużo funduszy inwestycyjnych, nie mają one decydującej roli na rynku. Dominującą pozycję przejmą więc fundusze emerytalne.

Tak, otwarte fundusze emerytalne są szansą dla rynku. Jednak trzeba przyjrzeć się dokładnie ich strukturze inwestowania. Przede wszystkim uważam, że wartość aktywów lokowanych na rynkach zagranicznych, określona na 5 proc. kapitałów, nie powinna ulec zmianie. Wiem, że jest taka presja ze strony funduszy emerytalnych, aby ten udział zwiększyć do ponad 5 proc. Środki pieniężne OFE powinny być wykorzystane do polskiej prywatyzacji i do nabywania spółek, które są notowane na giełdzie w Warszawie.

Równie ważne powinno być jak najwcześniejsze uruchomienie trzeciego filaru. Ludzie powinni zrozumieć, że należy się dodatkowo ubezpieczać, bo może się okazać, że drugi filar nie zaspokoi w pełni ich potrzeb emerytalnych. A Polacy pieniądze jednak mają, widać to wyraźnie na przykładzie rynku samochodowego, gdzie kolejny rok bijemy rekordy pod względem liczby kupowanych nowych samochodów.

Komisja Papierów Wartościowych i Giełd zapowiadała wprowadzenie w przyszłym roku zmian w prawie o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Miały zostać zmienione zasady regulujące nabywanie znacznych pakietów akcji spółek przez dużych inwestorów.

Propozycja nasza dotyczyła zmian progów dla inwestorów. Przykładowo osiągając 20 lub 25 proc. akcji, inwestorzy zobowiązani byliby do ogłoszenia wezwania do sprzedaży akcji, gdy w ciągu roku kupili ponad 3 proc. udziałów w spółce. Zakładaliśmy również umożliwienie inwestorom przekroczenia progu 50 proc. głosów bez konieczności ogłaszania wezwania. Propozycja nasza przewiduje, że to od akcjonariuszy danej spółki będzie zależeć, czy w spółce pojawił się inwestor strategiczny, który nie chce wówczas ogłosić publicznego wezwania. Obligatoryjnie wezwanie należałoby ogłosić po przekroczeniu 60 proc. głosów. Przygotowaliśmy te zmiany i wysłaliśmy je do konsultacji uczestnikom rynku. Wywołały on wiele kontrowersji. Nie jest prosta regulacja. Nie ma na to dobrych wzorów, Unia Europejska nie ma takich rozwiązań prawnych. Dlatego też trudno powiedzieć, jaki kształt przyjmą te poprawki do ustawy o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Ustawa była pisana w latach 1995-1996, zmiany w technologii są tak ogromne, że prawo musi za nimi nadążać. Internet staje się coraz bardziej popularną platformą dla pośredników na rynku. Nowelizacja dotyczyć będzie także umożliwienia konsolidacji Centralnej Tabeli Ofert z innymi rynkami. Zakładam, że w przyszłym roku prześlemy projekt nowelizacji.

Z uwagi na nieefektywny system ścigania przestępców giełdowych, zastanawiamy się także, jakie dodatkowe uprawnienia powinna mieć KPWiG.

Na łamach "Rz" opublikowaliśmy petycję inwestorów giełdowych korzystających z Internetu do Wiesława Rozłuckiego, prezesa giełdy, z żądaniem równego dostępu do bieżących informacji o przebiegu notowań ciągłych. Uważają oni, że inwestorzy instytucjonalni są uprzywilejowani. Jak, według KPWiG, powinnien wyglądać dostęp do informacji giełdowych?

Jeśli chce się mieć powszechny rynek i równocześnie zachęcać inwestorów do kupowania akcji, najlepiej byłoby, żeby prawdziwa i rzetelna informacja docierała do szerokiego kręgu inwestorów. Trzeba spowiedzieć, że informacje są swoistym towarem, który decyduje o cenie danego papieru wartościowego.

Muszę wyraźnie powiedzieć, że nie ma niestety informacji darmowych. Przecież ich przygotowanie i dystrybucja kosztuje.

Zbliża się koniec roku. Czy obawy inwestorów o stan swoich rachunków inwestycyjnych i o przebieg notowań w styczniu są uzasadnione? Czy mogą się oni czuć bezpiecznie w związku ze zbliżającym się problemem roku 2000?

Na tyle, ile pozwala nam na to dzisiejsza wiedza na ten temat. Nikt do końca nie wie, co może się zdarzyć 1 stycznia. Przygotowania rynku kapitałowego do tego problemu rozpoczęły się już dawno. Wszystkie spółki przesłały już do komisji informacje, jak się przygotowały do PR 2000. W KPWiG zmieniliśmy cały system informatyczny, to samo dotyczy systemu emitent. Zrobiliśmy dwa testy - wiosną i jesienią. Oba wypadły pozytywnie, mam nadzieję, że rynek będzie funkcjonował.

Przygotowaliśmy plany awaryjne, dyżury i spotkania, na których podejmiemy decyzje, jak zareagować na ewentualne kłopoty.

Kuba Kurasz


