SZCZECIN

Radni walczą o koalicje

Rok wokół Jurczyka

AWS nie ma jeszcze koncepcji, jak zachować się po ewentualnym podpisaniu kontraktu UW z SLD. Nie wyklucza, że w nowym układzie politycznym może nawet poprzeć pozostawienie Jurczyka przy władzy.

FOT. MACIEJ PIĄSTA

MICHAŁ STANKIEWICZ

Już rok szczecińscy radni opozycji bezskutecznie próbują odwołać związanego koalicją z SLD Mariana Jurczyka ze stanowiska prezydenta miasta. Opinia publiczna co rusz informowana jest o kolejnych planowanych koalicjach antyprezydenckich, negocjacjach, nieformalnych sojuszach bliskich sukcesu, podpisanych porozumieniach i prawie odwołanym prezydencie.

Ostatnią sensacją szczecińskiej sceny politycznej jest coraz bliższy mariaż SLD i UW. Radni tych ugrupowań podpisali już wstępne porozumienie dotyczące zadań dla miasta na najbliższy rok. Problemem tylko jak zwykle w takich przypadkach okazał się podział stanowisk. I Unia Wolności, i Sojusz Lewicy Demokratycznej chciałyby mieć swojego prezydenta. Obydwa kluby wyznaczyły sobie ostateczny termin podpisania porozumienia, nazwanego kontraktem dla Szczecina, do 20 stycznia.

Tymczasem "opuszczona" przez niedawnych sprzymierzeńców AWS protestuje i apeluje do Unii o niezawieranie planowanego porozumienia, podsuwając jej alternatywny sojusz z lokalnym Obywatelskim Blokiem Samorządowym. - Za późno - mówią jednak w Unii.

Zdrajca

W jesiennych wyborach samorządowych 1998 r. do Rady Miasta wchodzą cztery ugrupowania: SLD z 24 głosami, AWS z 17, Niezależny Ruch Społeczny Mariana Jurczyka z 11 i Unia Wolności z 8. Rozpoczynają się koalicyjne przymiarki. Głośno mówi się o ewentualnym sojuszu AWS - UW - NRS. Taka koalicja w 60-osobowej Radzie Miasta miałaby ponad 36 głosów. O ile jednak AWS i UW są już zdecydowane, o tyle NRS po wahaniach wybiera rządy razem z SLD. Za to otrzymuje w zarządzie aż cztery stanowiska, w tym prezydenckie dla Jurczyka. Zawarcie sojuszu Jurczyk tłumaczy ideą trzeciej drogi, autorską formą utopijnego ekumenizmu politycznego, gdzie wartością nadrzędną ma być wspólna praca wszystkich ugrupowań dla dobra miasta. Niewielki udział we władzy proponuje również dla AWS i UW. kluby te odmawiają, prognozując, że Jurczyk bardzo szybko straci stanowisko. W Szczecinie na ścianach pojawiają się napisy "Jurczyk zdrajca", czy też "SLD +Jurczyk = PZPR".

Pierwsza konfrontacja

Radni opozycji zarzucają prezydentowi brak kompetencji do kierowania miastem. Od samego początku jego kadencji próbują usunąć go ze stanowiska. W grudniu 1998 r. dochodzi do pierwszej konfrontacji. SLD i NRS, łamiąc wcześniejsze ustalenia dotyczące podziału funkcji kierowniczych w komisjach rady, powołują na szefa jednej z nich swojego kandydata. Klub UW, który stracił to stanowisko, nie kryje oburzenia. W styczniu 1999 r. opozycję zaczyna nurtować pytanie: "Czy Marian Jurczyk może jednocześnie sprawować funkcję prezydenta miasta na prawach powiatu i senatora? Zainteresowanie tą sprawą wzrasta, gdy na jednej z sesji prezydent informuje o nagłym wyjeździe do Płocka, do strajkujących członków "Solidarności '80". Opozycja zarzuca mu, że zbyt mało poświęca uwagi sprawom miasta i nazywa marionetką w rękach wiceprezydenta Dariusza Wieczorka, lidera SLD.

Pierwsza próba

W kwietniu w Radzie Miasta następuje zmiana sił. Ośmiu radnych z jurczykowskiego NRS głosuje przeciw koalicji. Nie podoba się im sposób rządzenia miastem przez SLD. W nowym układzie liczą na większe możliwości. Opozycja triumfuje i, przekonana, że szybko przejmie władzę, przygotowuje się do zablokowania absolutorium dla zarządu. To warunek, by później odwołać prezydenta w głosowaniu zwykłą większością. Bez takiego zablokowania odwołanie musi poprzeć 2/3 składu rady, tj. 40 głosów, a tyle, mimo dojścia ośmiu secesjonistów z NRS (zmieniają nazwę na OBS), opozycja nie ma. Radni rozpoczynają już podział stanowisk w nowym ewentualnym zarządzie.

Marian Jurczyk jest zaskoczony. Z NRS pozostaje mu tylko dwóch radnych. Mimo to pełen optymizmu uważa, że utrzyma prezydenturę. 26 kwietnia, zgodnie z planem, zarząd nie otrzymuje absolutorium. Tymczasem SLD i Jurczyk odwołują się do Regionalnej Izby Obrachunkowej. W kuluarach mówi się o porozumieniu AWS i UW z SLD. Sojusz pod koniec miesiąca oficjalnie ogłasza, że jest gotów poprzeć taką koalicję.

Próba przejęcia władzy kończy się jednak klęską opozycji. Mimo doprowadzenia do uchwały o odwołaniu zarządu, Jurczyk nie oddaje władzy. Regionalna Izba Obrachunkowa uchyla decyzję rady o nieudzieleniu absolutorium. Wojewoda unieważnia odwołanie zarządu. SLD oddycha z ulgą. Jest w mniejszości, ale utrzymuje władzę.

Lustracja - nowa nadzieja

Niekorzystny dla Jurczyka wyrok sądu lustracyjnego 23 listopada 1999 roku budzi nowego ducha walki w opozycji. W Szczecinie następuje prawdziwy renesans akcji antyprezydenckiej. Opozycja prosi wpierw prezydenta o ustąpienie i zabiera się za ulubione zajęcie: negocjacje i rozmowy na temat koalicji i porozumień. Unia po raz kolejny wskazuje na szanse porozumienia z SLD. AWS ponownie mówi - nie.

Unici postanawiają więc ominąć kwestie politycznego mariażu i proponują porozumienie programowe wszystkich partii, nazywając je "kontraktem dla Szczecina". Porozumienie miałoby skupiać się na sprawach związanych wyłącznie z funkcjonowaniem miasta. To "trzecia droga", tyle że unijna. AWS początkowo przełamuje się i decyduje na rozmowy również z SLD. Równolegle trwają rozmowy na temat sojuszu AWS - UW i OBS. Jednak w ciągu następnych dni plan kontraktu zaczyna powoli "umieraćŇ. Z rozmów wycofuje się AWS.

Ale na początku stycznia 2000 r. Unia ogłasza, że kontrakt dla Szczecina jest dalej aktualny. Nawet bez AWS. UW i SLD rozpoczynają dwustronne rozmowy. Pojawiają się nazwiska kandydatów na prezydenta: Jacek Piechota, poseł SLD, Marek Koćmiel, szef szczecińskiej UW. Unia mówi, że czeka na AWS, a SLD na OBS.

Kto pierwszy, ten lepszy

Ostatnio w radzie rozpoczął się prawdziwy wyścig z czasem. AWS naprędce sporządza projekt koalicji UW - AWS - OBS i z podpisami 25 radnych z dwóch ostatnich klubów przesyła go unitom. Ci w tym samym dniu zawierają pierwsze porozumienie z SLD. Dla Unii oznacza to, że losy nowego układu sił w radzie wydają się przesądzone.

- Z AWS i OBS rozmawiamy od ponad roku. Zawarcie z tymi ugrupowaniami sojuszu jest ryzykowne, nie ma w nich jedności. Nie mają ustalonego do końca kandydata na prezydenta - mówi Bartłomiej Sochański, jeden z liderów UW, prezydent Szczecina w poprzedniej kadencji Rady Miasta. - Wywodzimy się z ugrupowania posierpniowego i sercem bliżej nam do  "Solidarności". I chcielibyśmy rządzić z nimi. Namawialiśmy do kontraktu. We wrześniu na koalicję z OBS nie zgodził się Longin Komołowski. Nie zgodził się zarząd AWS. Niektórzy nie godzili się na SLD. Mieli problemy ideowe i sami ze sobą.

Zaprzecza też, jakoby problemem w rozmowach z SLD była obsada stanowisk.

- Już to mamy ustalone - deklaruje.

Z kolei lider zachodniopomorskiego SLD, poseł Jacek Piechota, nie rozstrzyga jeszcze o nowym kontrakcie. W rozmowie z "Rz" przyznaje, że w Sojuszu istnieją obawy, iż UW po dokonanej wspólnie z SLD zmianie układu sił, w mieście może powrócić do dawnych sympatii, tj. AWS. Dlatego Sojusz przypomina o Jurczyku.

- Należy pamiętać, że prezydent jest jedną ze stron. Warunkiem kontraktu jest porozumienie z Jurczykiem. Prezydent może też sam ustąpić. Ale SLD na pewno nie będzie głosował za jego odwołaniem - mówi Piechota, podkreślając, że nie ma jeszcze ustalonych z Unią stanowisk.

Tymczasem AWS nie ma jeszcze koncepcji, jak zachować się po ewentualnym podpisaniu kontraktu UW z SLD. Nie wyklucza, że w nowym układzie politycznym może nawet poprzeć pozostawienie Jurczyka przy władzy.

A prezydent? Nie uważa, by porozumienie SLD z UW było dla niego zagrożeniem.

- Nie mam nic przeciwko, by zarząd miał większość. Unia proponuje kontrakt, a przecież już na samym początku wzywałem do budowania trzeciej drogi. SLD nie zaryzykuje, by mnie odwołać.



