Od dzisiaj "Życie" ukazywać ma się w nowej wersji. 

Atuty dziennika prawicy

Od dzisiaj "Życie" ukazywać ma się w nowej wersji. Szczątkowe informacje gospodarcze i zagraniczne, rezygnacja ze współpracowników, w tym niemal ze wszystkich korespondentów zagranicznych, oraz poważne oszczędności w samej redakcji wskazują, że gazeta jest w trudnej sytuacji finansowej. 

Najprawdopodobniej najbliższe miesiące pokażą, czy na rynku prasowym jest jeszcze miejsce dla ogólnopolskiego dziennika o prawicowej orientacji.

Czy "Życie" ma kłopoty finansowe? - Już tyle razy ogłaszano nasze bankructwo, że nie ma sensu tego komentować - odpowiada Paweł Fąfara, zastępca redaktora naczelnego dziennika. Jego zdaniem powody zmian w gazecie są inne - "Życie" uznało, że nie ma szans na skuteczną konkurencję z "Gazetą Wyborczą" i "Rzeczpospolitą", i postanowiło postawić na czytelnika, którego interesują przede wszystkim wiadomości z Polski. Dlatego newsy z innych dziedzin zastąpią informacje z kraju, które znaleźć będzie można aż na ośmiu stronach.

Jak poinformowano w ubiegłym tygodniu dziennikarzy "Życia", radykalna kuracja oszczędnościowa (bardzo ograniczono m.in. korzystanie z taksówek) ma zmniejszyć długi gazety. Szefowie gazety zaprzeczają: - Nie mamy żadnych długów.

Zbyt duża cena

Dziś - według rejestru handlowego - właścicielami Domu Wydawniczego "Wolne Słowo", który wydaje "Życie", są Poltrust (warszawska spółka inwestycyjna założona przez Swiss Bank Corporation z siedzibą w Bazylei, Bussines Management and Finanse SA Warszawa oraz BMF International Limited z Londynu), Ruhl International GmbH&Co (niemiecka spółka budowlana), związana z nią warszawska firma Format (urządzenia przemysłowe i montażowe) oraz redaktor naczelny Tomasz Wołek. Po ubiegłorocznym podwyższeniu kapitału do 29,6 mln zł najwięcej akcji posiada Poltrust (63,17 proc. akcji). Ruhl i Format mają po 18,35 proc. akcji, a Wołek 0,13 proc.

Jak dotąd "Życie" przynosi straty. W 1996 roku (pierwszy numer dziennika ukazał się we wrześniu 1996 r.) wyniosły one 3,7 mln zł, w 1997 - 6,6, mln zł. Wyniki z dwóch ostatnich lat nie trafiły jeszcze do akt spółki w sądzie gospodarczym.

- Nie potrzebujemy pieniędzy na przetrwanie, jeśli potrzebujemy, to na rozwój - mówi Jerzy Wysocki, prezes zarządu spółki "Wolne Słowo".

Na razie jednak rozmowy z potencjalnymi inwestorami nie zakończyły się sukcesem. W ubiegłym roku z "Życia" zrezygnowały skandynawskie wydawnictwo Bonnier Group oraz brytyjski Telegraph Group. - Zbyt wysoko wyceniono ten tytuł. Choć skłonni byliśmy negocjować, to nie mogliśmy zaakceptować najważniejszego warunku: że wyłożymy dużo pieniędzy, a mimo to nie będziemy mieli żadnego wpływu na "Życie" - wyjaśnia przyczyny fiaska w rozmowach jeden z niedoszłych inwestorów.

Dwa scenariusze

Według dziennikarzy "Życia" kierownictwo miało ich poinformować, że o losach gazety rozstrzygną dwa najbliższe miesiące. W redakcji spekuluje się, że tak pesymistyczne prognozy mogą być związane z dwoma wydarzeniami: wkrótce może zakończyć się proces z Aleksandrem Kwaśniewskim (prezydent pozwał "Życie" o naruszenie dóbr osobistych po tym, jak gazeta napisała, iż Kwaśniewski i agent KGB Władimir Ałganow spędzali wakacje w tym samym ośrodku wczasowym w Cetniewie), niedługo też może zdecydować się los byłego wicepremiera Janusza Tomaszewskiego (sąd bada prawdziwość jego oświadczenia lustracyjnego). Dziennik jeszcze niedawno uważany był za blisko związany z byłym wicepremierem.

Nie tylko z nim. Udało nam się ustalić, że Maciej Kulesza, który od października 1996 roku wchodził w skład zarządu spółki "Wolne Słowo", jest równocześnie radcą prawnym firmy Banpol. Tak poinformowano nas w siedzibie tej spółki. Kulesza, pytany przez nas o to, zaprzeczył: "To pomyłka". Ale po chwili przyznał, że jest związany z Banpolem. Najpierw powiedział, że w jednym procesie był obrońcą Banpolu, potem wyjaśnił, iż przed rokiem został wyznaczony na pełnomocnika w jednej ze spraw wytoczonych przez Banpol. Banpol to firma zajmującą się dostarczaniem urządzeń elektronicznych. W zeszłym roku "Rzeczpospolita" napisała, że Banpol zawierał z Pocztą Polską kontrakty warte setki milionów złotych i wyjątkowo niekorzystne dla Poczty, co potwierdziła NIK, a sprawą zainteresowały się prokuratura i UOP.

Od kilku dni Kulesza nie pracuje już w "Wolnym Słowie". Czy "Życie" było związane z Banpolem? Jerzy Wysocki zaprzecza.

Od wyborów spadek

Chociaż od dawna mówi się o złej kondycji finansowej "Życia" (w 1998 r. po kilku miesiącach wydawania zmuszone było zamknąć dwa lokalne oddziały w Poznaniu i Wrocławiu), prezes zarządu spółki "Wolne Słowo" zapewnia, że gazeta jest spokojna o swoją przyszłość. Według monitoringu "Żyrafa" prowadzonego przez spółkę "Presspublica", wydawcę "Rzeczpospolitej", wpływy "Życia" z reklam (według cenników, a więc bez rabatów) rosną: w 1997 roku wynosiły 13,6 mln zł, w 1997 - 16,9 mln zł, w 1999 - 18,9 mln zł.

Ale od "Życia" odchodzą jego czytelnicy. Najwyższą sprzedaż - ponad 89 tys. egzemplarzy - dziennik osiągnął rok po powstaniu, czyli we wrześniu 1997 roku. Był to miesiąc wyborów parlamentarnych, ale mogło być to również związane z publikacjami na temat wakacji Kwaśniewskiego w Cetniewie - "Wakacje z agentem". Potem sprzedaż "Życia" na ogół już malała.

Coraz mniejsze zainteresowanie dziennikiem potwierdzają dane SMG/KRC. Według nich czytelnictwo "Życia" wyglądało następująco: 1996 r. - 2,6 proc., 1997 - 2,9 proc., 1998 - 2,4 proc., 1999 - 2 proc. (Polskie Badania Czytelnictwa, czytelnictwo cyklu sezonowego, czyli przynajmniej raz w tygodniu, tyle procent Polaków powyżej piętnastego roku życia sięgało po tytuł). Zdaniem Izabelli Anuszewskiej z SMG/KRC bardzo trudno wyjaśnić, dlaczego coraz mniej osób sięga po ten tytuł. - Na pewno wiąże się to z ogólnym trendem. Twierdzenie, że ludzie coraz mniej czytają, byłoby zbyt pochopne, ale pewne jest, iż nie daje się odnotować wzrostu zainteresowania prasą. A w takiej sytuacji tytuł, który na starcie miał mniejszy zasięg, bardziej narażony jest na wahania niż gazety o większym czytelnictwie - spekuluje Anuszewska. Innym powodem może być ograniczona liczebnie grupa stałych czytelników "Życia" - osoby z dużych miast, ze średnim, a przede wszystkim wyższym wykształceniem, powyżej czterdziestego roku życia.

Jerzy Wysocki uważa, że na rynku prasowym cały czas jest miejsce dla gazety o prawicowej orientacji. - I to nie tylko dlatego, że redakcja chce upowszechniać takie poglądy, ale dlatego, że takie jest zapotrzebowanie czytelników - twierdzi. - Ale upowszechnianie prawicowych poglądów musi się odbywać za pomocą dobrego produktu, który zawierać będzie też informacje o wydarzeniach sportowych, gdzie kupić mieszkanie, co obejrzeć w telewizji. Pod tym względem nie jesteśmy konkurencyjni. Dlatego postanowiliśmy się wyróżnić czymś innym. Naszym głównym atutem będą teraz informacje z kraju i publicystyka.

Redaktor naczelny "Życia" Tomasz Wołek przypomina, że kiedy tworzono gazetę, odmawiano jej, a są i tacy, którzy nadal odmawiają, racji bytu i prawa do życia. - "Życie" startowało w skrajnie trudnych warunkach, a mimo to zdobyło ważny przyczółek - mówi Wołek. - Nie w pełni nas to satysfakcjonuje i ten przyczółek chcemy poszerzyć. Nawet na tak ciasnym rynku jest miejsce na pismo niezależne, o orientacji konserwatywnej, które wyraża opinie znacznej części obozu Polski posierpniowej.

Luiza Zalewska


