ROZMOWA

Paweł Kukiz, lider Piersi o nowej płycie "Pieśni ojczyźniane"

Manifestacja wolności

FOT. (C) ANDRZEJ GEORGIEW / FORUM

RZ: Artyści twierdzą, że ich bodaj największym problemem są dziś wścibscy fani i bulwarowe media. Tymczasem, pan niczym naturszczyk z programu dla wścibskich telewidzów "Wielki Brat", zamontował trzy kamery w domu i daje się podglądać w Internecie.

PAWEŁ KUKIZ: Zamontowałem kamery nie po to, żeby pokazywać genitalia, lecz pomóc w przekazaniu obrazu mojej duszy. A to jest zasadnicza różnica. W Internecie jest moja strona http://www.kukizipiersi.pl. Są na niej teksty z mojej nowej płyty. Niedługo będzie możliwość przesłuchania fragmentów piosenek. Podam też godziny, kiedy będzie można mnie zastać w czasie "czatu" na serwerze onet.pl i porozmawiać. Oczywiście, jeśli będę chciał pokazać stan mojej duszy obrazując to genitaliami - zawsze mam możliwość zrobienia zbliżenia kamerką. Teraz o tym nie myślę. Pozwalam się podglądać tylko wtedy, kiedy chcę. Kiedy nie chcę, wyciągam z gniazdka łącza zasilające kamery. Poza tym przekazują obraz z półminutowym opóźnieniem. Nie ma więc obawy, że można coś podejrzeć bez mojej zgody.

Po co wyłączać kamery, nie lepiej byłoby ich nie montować?

Powód jest prosty. Bez pośrednictwa mediów mam możliwość porozmawiać z bywalcami Internetu o tym, o czym chcę.

Czy pana zdaniem media wypaczają sens pana wypowiedzi, cenzurują je lub blokują?

Podam świeży przykład. Przyjechała do mnie ekipa "Teleexpressu". Umówiliśmy się na rozmowę w związku z premierą "Pieśni ojczyźnianych". Przygotowałem i wypowiedziałem tylko jedno zdanie, że w naszym kraju coraz trudniej się śmiać, a jeśli śmieję się, to nie dlatego, że mam zacięcie kabaretowe, lecz dlatego, że nasz kraj i nasi politycy przypominają coraz częściej kabaret. Oglądam "Teleexpress" i co? Pokazano mnie przy komputerze, ale moją wypowiedź wycięto. Zamiast niej pojawił się komentarz Marka Sierockiego zupełnie nie korespondujący z przesłaniem płyty.

A może jest pan przewrażliwiony na własnym punkcie?

A może telewizji publicznej nie podobają się moje poglądy i teksty o politykach, którzy mają wpływ na nią? Jeśli tak, to po co umawia się ze mną i wysyła na koszt podatnika ekipę? Rozmawiając z ludźmi w Internecie mam pewność, że moje poglądy nie będą cenzurowane. Komunikują się ze mną często osoby mające wpływ na opinię publiczną, bardziej aktywne niż przeciętny odbiorca tradycyjnych mediów. Jeśli nie będą się zgadzać z moimi poglądami, wywiąże się dyskusja. W tradycyjnych mediach nie byłoby to możliwe. Zdarza się, że wyłączność na prawdę mają coraz częściej dziennikarze.

Ile odbył już pan rozmów w Internecie?

Przez dwa dni sto. Najciekawsze, że wiele osób z Polski ma kłopoty z uruchomieniem kamer. Rozmówcy z Kanady, Niemiec robią to bezbłędnie. To znaczy, że dalej jeździmy furmanami, a świat poszedł do przodu.

Dlaczego w piosence "Państwo Wielkiej Powszechnej Niemocy" zaatakował pan Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy?

W pewnym momencie poczułem, że przypomina mi czyny społeczne z epoki PRL.

To duża przesada. Nikt nikogo nie zmusza do udziału w akcji Jerzego Owsiaka. Zamiast narzekać na polityków, robi swoje.

Ale można mówić o presji moralnej. Uważam, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy miałaby dzisiaj sens, gdyby zyskała wymiar lokalny. Pomagała budować nasze małe ojczyzny. Niestety, tak jak w komunizmie, mamy do czynienia z centralnym sterowaniem. Ze szczytnej jeszcze niedawno idei robi się szopka. Ludzie z wioski, z małego miasteczka mogą przekazać pieniądze na fundację, ale nie będą mieli z tego żadnego pożytku. Obowiązuje rejonizacja, są kasy chorych. Myślę też, że coraz trudniej jest kontrolować taką masę pieniędzy. Może warto zastanowić się, ile kosztuje telewizję dzień transmisji, ekipy telewizyjne, sprzęt, studio, prezenterzy? Czy ktoś się nad tym zastanawiał? A ci kolesie z banków i firm, których nazwiska i nazwy wymieniane są na antenie - ile zyskują taniego czasu reklamowego nie schodząc z wizji? Nie dość, że wychodzą na wspaniałych ludzi, mogą sobie jeszcze odpisać od podatku darowizny. Uważam, że dzięki takim spektakularnym akcjom jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy państwo usprawiedliwia swoją niemoc i indolencję. Wierzę w szczere intencje Jurka Owsiaka. Wiem, że wykonał kapitalną rzecz. Pomagał ludziom i skonsolidował naród. Jednak kontynuowanie działalności fundacji na dotychczasowych zasadach nie ma sensu.

Słuchając pana nowych nagrań "Tańczę" czy "Młode Tłoki" trudno zorientować się, kiedy szydzi pan z disco polo i Modern Talking, a kiedy muzyka grana na dancingach i weselach sprawia panu radość.

Mogę się śmiać z piosenek typu "Szła Maryna koło młyna", ale kiedy jestem na weselu, a zdążyłem już wypić parę piw - czuję się świetnie. Podobne uczucie towarzyszy mi, gdy wykonuję "Młode Tłoki". Z początku miał to być żart z pewnej konwencji. Później zauważyłem jednak, że śmieję się z samego siebie. Dlaczego mam traktować własną muzykę poważnie? Przecież pop nie jest tą dziedziną sztuki, w której warto szukać ponadczasowych wartości. To zabawa albo też zapis naszej rzeczywistości. Podziały na disco polo i rock nie mają sensu. Ktoś śpiewa o wiejskim weselu, ktoś o przeżyciach z wielkomiejskiej ulicy. Moim zdaniem discopolowcy są często bardziej autentyczni niż muzycy rockowi o wielkich intelektualnych ambicjach. Jaka jest różnica między kimś, kto "widział orła cień", a kimś, kto widzi "trzy krasnoludki, gdy na zamku jest dużo wódki"? Rozumiem Witkacego, Herberta i księdza Twardowskiego. O czym jest "Widziałam orła cień" - nie rozumiem. Przysięgam!

Czy dlatego jako pierwszy wykonawca rockowy zdecydował się pan na występy z Shazzą, gwiazdą disco polo na zeszłorocznym festiwalu opolskim?

Nie była to manifestacja miłości do disco polo, lecz mojej wolności. Chciałem też zobaczyć, jak publiczność przyjmie Shazzę, a także pokazać, jakie są gusty Polaków. Trzeba je uszanować, a na pewno nie można lekceważyć. Kiedy ktoś jeździ na traktorze pół dnia, nie może potem słuchać Metalliki. Metallicę ma w polu, że aż miło.

Na płycie znalazła się też piosenka "Szał", mówiąca o używaniu narkotyków przez młodzież. Jakie są pana obserwacje na ten temat?

Narkotyki są teraz popularniejsze wśród młodzieży niż wina owocowe konserwowane siarką w czasach mojej młodości. I to jest przerażające. Ale politycy tym się nie przejmują. Myślą tylko o tym, jak zachować władzę.

Rozmawiał Jacek Cieślak

Paweł Kukiz z grupą Hak został laureatem Jarocina '83. Z supergrupą Aya RL zaśpiewał m.in. "Skórę", jedną z najsłynniejszych polskich piosenek lat 80. W grupie Piersi zasłynął jako parodysta muzycznych konwencji i bezlitosny prześmiewca życia Polaków. Do muzyki punkowej przypomniał socrealistyczne wiersze Tuwima i Gałczyńskiego. "ZChN zbliża się" zaśpiewał na melodię "Pan Jezus zbliża się". Był też członkiem Emigrantów, wystąpił w "Pozłacanym warkoczu" Katarzyny Gaertner. Zagrał w "Girl Guide" Juliusza Machulskiego.


