Rumunia

Cyganie biorą swój los we własne ręce

Romowie w mundurach Wiosny Ludów

Maj 1998 - taniec protestacyjny przed budynkiem MSW w Bukareszcie po zabiciu Cygana przez policję

(C) ARCHIWUM CENTRUM ROMÓW W BUKARESZCIE

Bogumił Luft

z Bukaresztu

Kilka lat temu pochodzący z zasymilowanej cygańskiej rodziny Vasile Ionescu, urzędnik rumuńskiego Ministerstwa Kultury, o wyglądzie długowłosego kontestatora, poszukiwał po omacku sposobów i możliwości działania na rzecz ludu, z którego się wywodzi. Dziś, ostrzyżony i starannie ubrany, przedstawia się jako "menedżer Centrum Romów".

- Widząc, że i z lewicą, i z prawicą trudno się nam dogadać, próbujemy działać sami - mówi Ionescu. Urzędnikiem pozostał, ale jednocześnie stał się jednym z czołowych animatorów cygańskich organizacji pozarządowych. Przyjmuje mnie na dziedzińcu siedziby Centrum Romów w dzielnicy starych, parterowych domów na obrzeżach śródmieścia Bukaresztu. W pomieszczeniach Centrum roi się od komputerów. Na ścianach niezliczone fotografie w znacznym powiększeniu. Na jednej z nich - prezes sejneńskiej Fundacji Pogranicze Krzysztof Czyżewski, odwiedzający podbukareszteńską wieś, w której za czasów Ceausescu siłą osiedlono cygański tabor.

Ta wieś to miejsce niezwykłe. Pod rządami postkomunistów urzędnicy miejscowej gminy traktowali "problem cygański" - tak jak i niemal wszystkie rumuńskie władze - jako problem policyjny: trzymać pod kontrolą kryminogenny żywioł. Od wyborów samorządowych w 1996 roku gminą rządzi jednak marginalna w skali kraju partia monarchistyczna, której lokalny lider, odtąd na stanowisku wójta, uznał, że Cyganie to tak samo ważni poddani żyjącego na emigracji w Genewie Michała I jak inni mieszkańcy rumuńskiego państwa. Dlatego zresztą wygrał wybory - był, nie wiedzieć czemu, jedynym kandydatem, który Cyganów odwiedził, wysłuchał ich skarg, zanotował sobie ich problemy i namówił ich do pójścia do urn. Vasile Ionescu, z którym odwiedziłem go rok później, znalazł w siedemdziesięcioletnim wójcie, skromnym emerytowanym nauczycielu, dobrego partnera do realizacji wspieranych przez Radę Europy projektów pomocy dla Romów.

Ani z królem, ani z Partidą

W ciągu ostatnich kilku lat zasymilowana, wykształcona elita rumuńskich Cyganów wykazała się sporą aktywnością obywatelską, przede wszystkim tworząc liczne (dziś jest ich 102) stowarzyszenia i fundacje. Tak powstał trzeci, najbardziej nowoczesny nurt samoorganizacji i uczestnictwa w życiu publicznym rumuńskiej społeczności cygańskiej, liczącej według danych oficjalnych 400 tysięcy osób, a według ostrożnych szacunków - 2 miliony.  Pierwszy - to tradycyjne cygańskie struktury, włącznie z tymi, które tworzą wokół siebie król i cesarz - postacie raczej folklorystyczne. Drugi - to Partida Romilor, stowarzyszenie prowadzące działalność polityczną.

Partida przez całe lata 90. szła ręka w rękę z postkomunistami, którzy rządzili do 1996 roku, a dziś są w opozycji. Ruch stowarzyszeń, których większość zrzeszyła się w Alternatywie Obywatelskiej Romów, nie jest z nią skłócony, ale sam odcina się od polityki, a co za tym idzie - i od Partidy. Już ten fakt oraz fascynacja zachodnim stylem działania i zachodnimi wartościami zbliża w naturalny sposób Alternatywę do obecnej centroprawicowej koalicji.

Dwa lata temu powstała Grupa Robocza Stowarzyszeń Romów, której celem miało być udzielenie pomocy rządowi w wypracowaniu strategii działania na rzecz społeczności cygańskiej. Dziś jednak Vasile Ionescu nie jest zadowolony z rezultatów tej współpracy. Jego zdaniem, ani lewica, ani prawica w Rumunii nie uczyniły zbyt wiele w sprawie rozwiązania problemów Romów.

Taniec protestacyjny

Centrum Romów stworzyło 6 najpoważniejszych rumuńskich stowarzyszeń i fundacji cygańskich realizujących projekty finansowane między innymi przez Fundację Sorosa, program PHARE, rząd Holandii, ambasady państw zachodnich, w tym Republiki Czeskiej. Wspólnie organizują różne konferencje i spotkania, założyli w Bukareszcie specjalistyczną bibliotekę, zorganizowali ośrodki dokumentacji sytuacji Romów w 16 z 42 rumuńskich województw.

W Centrum jest reprezentowana między innymi Agencja Rozwoju Wspólnotowego "Razem", która w ramach międzynarodowego programu finansowanego przez Radę Europy buduje osiedla dla bezdomnych Cyganów. Z kolei fundacja "Chodźcie z nami", której prezesem jest Ionescu, sporządza ekspertyzy dotyczące polityki państwa wobec Romów, współpracuje z prasą, gromadzi dokumentację prawną, prowadzi działalność wydawniczą. Jest też Stowarzyszenie Kobiet Romskich, które - jak zaznacza Ionescu - nie ma nic wspólnego z ruchem feministycznym. Jest wreszcie Stowarzyszenie Romów Kotlarzy, którzy do lat sześćdziesiątych prowadzili żywot nomadów. Wielu z nich i dziś jeszcze sezonowo, w lecie, wyrusza na wędrówkę. W całej Rumunii żyją w 38 szatrach - zamkniętych społecznościach, rządzących się własnymi, egzotycznymi prawami. Zdecydowana większość to analfabeci i do prowadzenia działalności swego stowarzyszenia potrzebowali kogoś z zewnątrz - tak Vasile Ionescu został ich sekretarzem generalnym, jako jedyny członek stowarzyszenia spoza społeczności Kotlarzy.

Najbardziej rzuca się w oczy działalność Związku Studentów i Młodych Romów Antyrasistów, który ma około 500 członków w siedmiu ośrodkach uniwersyteckich. To oni organizują demonstracje uliczne - przeważnie w formie malowniczych, kolorowych happeningów. Dwa lata temu, na znak protestu po zabiciu Cygana przez policjantów rewidujących jego dom, tańczyli w tradycyjnych, cygańskich strojach przed budynkiem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W 150. rocznicę Wiosny Ludów zorganizowali marsz ulicami Bukaresztu, w wojskowych mundurach i cywilnych strojach z epoki, przypominając, że rumuńscy rewolucjoniści proklamowali wówczas zniesienie niewolnictwa Cyganów. Gdy przywódca skrajnie nacjonalistycznej Partii Wielkiej Rumunii Corneliu Vadim Tudor zaproponował zamknięcie Cyganów w specjalnych obozach, pomaszerowali pod parlament i siedzibę rządu z przypiętymi na piersiach żółtymi gwiazdami nawiązującymi do czasów holokaustu oraz transparentem: "Kolonia karna C. V. Tudora".

Gdy Cygan jest ofiarą

Siódmą organizacją pozarządową reprezentowaną w Centrum Romów jest fundacja Echosoc założona przez grupę młodych rumuńskich socjologów nie mających, z punktu widzenia etnicznego, nic wspólnego z cygaństwem. Echosoc - Fundacja na Rzecz Odzyskania, Integracji i Promocji Społecznej istnieje od czterech lat i zajmuje się problemami grup społecznie upośledzonych. Między innymi prowadzi wszechstronne doradztwo na rzecz cygańskich stowarzyszeń i fundacji.

- Instytucjonalna dyskryminacja Romów w Rumunii jest ewidentna, głównie gdy chodzi o dostęp do nauki i lecznictwa - mówi trzydziestoparoletni prezes Echosoc Sorin Cace, pracownik naukowy w Instytucie Jakości Życia Akademii Rumuńskiej. - Dopiero niedawno zrobiło coś Ministerstwo Edukacji, wprowadzając częściowe nauczanie w języku romskim w niektórych szkołach. Natomiast dochodzenia w sprawach o zabójstwo, gdy Rom jest ofiarą, a nie zabójcą, z reguły ślimaczą się, często tak długo, aż sprawa się przedawnia.

Zdaniem Cace, u podstaw tego wszystkiego leżą dość upowszechnione w społeczeństwie rasistowskie stereotypy, zgodnie z którymi każdy Cygan jest przestępcą. A Romowie są w większości przede wszystkim biedni - nędza jest głównym problemem tej społeczności.

Perspektywa zmiany stanu rzeczy otworzyła się ostatnio, gdy Departament do spraw Mniejszości Narodowych rządu Rumunii stworzył wreszcie kompleksowy program działania. - Powstaje wprawdzie komitet, złożony z przedstawicieli ministerstw i romskich organizacji, mający nadzorować jego realizację od jesieni tego roku, ale trudno będzie coś zrobić bez silniejszego niż dotąd wsparcia politycznego - twierdzi Sorin Cace.

Na szczęście pojawiło się przynajmniej źródło finansowania. Pod auspicjami Rady Europy (RE) i pod szczególną opieką rządu Holandii powstał ramowy program na rzecz Cyganów w pięciu krajach Europy Środkowowschodniej, na który RE, UE, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju oraz Fundacja Sorosa przeznaczyły łącznie 50 milionów euro. Sorin Cace jest nieco zdziwiony, że na Rumunię, gdzie Romów jest najwięcej, przypadło tylko 5 milionów, ale dobre i to.

Praca nie dla Cygana

Cygańskie stowarzyszenie Romani Criss poinformowało wczoraj w Bukareszcie, że złożyło oficjalny protest w Ministerstwie Pracy przeciw opublikowaniu przez państwowy urząd zatrudnienia oferty pracy zawierającej klauzulę wykluczającą Romów z grona adresatów oferty. Według Costela Bercusa z Romani Criss, podobne klauzule zawiera rosnąca liczba ofert pracy i usług oraz ogłoszeń drobnych o wynajmie mieszkań. Romów nie wpuszcza się też do niektórych restauracji i dyskotek. Organizację zaniepokoił szczególnie fakt, że tym razem publikacji oferty patronowała instytucja państwowa. Jednocześnie Bercus wyraził radość z powodu zarzucenia przez policję niek órych dyskryminacyjnych praktyk wobec społeczności romskiej. (AFP)


