PARTIE

O pozycji polityków powinni decydować wyborcy

Drogi i bezdroża Akcji

RYS. DARIUSZ  PIETRZAK

JAN MARIA JACKOWSKI

Po wyborach prezydenckich rozpoczęto publiczną debatę  o przyszłości Akcji Wyborczej Solidarność. Została ona zdominowana przez skrzętnie podchwyconą przez media dyskusję o sprawach personalnych. Mniej mówi się o tym, czym ma być AWS i jak należy zmienić platformę jej politycznego funkcjonowania.

Nie jest tak, że w Polsce prawica nie ma poparcia społecznego, nie ma wizji, nie ma programu. Sukcesy obozu SLD biorą się w znacznej mierze ze słabości prawicy i z jej błędów. Warto się tu odwołać do doświadczeń Hiszpanii, kraju katolickiego o porównywalnej z Polską liczbie mieszkańców. Tam, po okresie rządów generała Franco, przez wiele lat rządzili socjaliści. Rozdrobniona prawica przegrywała kolejne wybory. Dopiero formuła Partido Popolare, zaproponowana przez Aznara, doprowadziła do wyjścia z impasu spowodowanego jałowymi sporami o ocenę przeszłości i o wizję nowoczesnej prawicy. Do dziś w środowiskach prawicowych w Madrycie trwa ożywiona dyskusja, jak zapewnić równowagę między skrzydłem konserwatywnym a liberalnym.

Doświadczenie Hiszpanii jest o tyle pouczające, że tam prawica "dochodziła do siebie" kilkanaście lat, i to w sytuacji gdy środowiska prawicowe uczestniczyły - choć w warunkach ustroju autorytarnego  - w oficjalnym życiu publicznym. Natomiast w III Rzeczypospolitej prawica zaczynała działać przed jedenastu laty, po prawie półwiecznym niebycie w okresie PRL, praktycznie od zera.

Dwa skrzydła Akcji

Podstawowym problemem AWS jest znalezienie w ramach różnych środowisk, tworzących obóz prawicy, optymalnej platformy politycznej, otwierającej drogę ku przyszłości. Sztuka polega na wypracowaniu takiej formuły, która przy zachowaniu kultury jedności szanowałaby odrębność i dzięki której przezwyciężono by ułomność procedur decyzyjnych.

Wielonurtowość i wielopartyjność z jednej strony stanowią bowiem siłę, z drugiej jednak mogą być przyczyną słabości. Myślenie partykularne, a nie kategoriami całości, oraz brak spójnych zasad organizacyjnych osłabia cały obóz. Obecna formuła Akcji generuje konflikty między partiami (a w ramach partii między poszczególnymi ich frakcjami), spory personalne i bezwzględną walkę o stanowiska oraz pozycje poszczególnych "modułów". A między częścią "związkową" i "partyjną" utrzymuje się permanentne napięcie. Prawicowe środowiska tworzą interesujące szkoły polityczne, ale bez współpracy z najsilniejszym podmiotem, jakim jest związek zawodowy, nie są zdolne do samodzielnego funkcjonowania na scenie politycznej.

Tymczasem w AWS istnieją dwa zasadnicze skrzydła: konserwatywno-liberalne i konserwatywno-narodowe. Ich podstawą są poglądy polityków, którzy je tworzą. Pierwsze skrzydło jest bardziej euroentuzjastyczne i odwołuje się do indywidualizmu oraz doktryny wolnorynkowej, drugie - bardziej eurosceptyczne, opiera się na personalizmie chrześcijańskim i nie ukrywa inspiracji społeczną nauką Kościoła. W Akcji są również i tacy, którzy nie identyfikują się z tymi nurtami przede wszystkim dlatego, że nie mają wyrazistej formacji ideowej i programowej.

Ten podział przebiega przez prawie wszystkie środowiska tworzące AWS. Wydaje się więc, że zamiast dyskutować o parytetach, algorytmach i innych "technicznych" sposobach udoskonalania Akcji, należałoby wyciągnąć wnioski z tego zasadniczego kryterium podziału.

Należy zatem dążyć, aby konfiguracja AWS, przynajmniej na razie, przebiegała wokół dwóch filarów: konserwatywno-liberalnego oraz konserwatywno-narodowego. Być może w przyszłości na drodze ewolucji powstanie jedna partia, być może każdy z tych nurtów będzie stanowił odrębne środowisko polityczne. Jeżeli zostanie zrealizowana propozycja Andrzeja Olechowskiego, który zaprosił UW i SKL do budowy nowego obozu politycznego z udziałem jego sztabów z wyborów prezydenckich, powstanie alternatywa dla AWS. Rozpocząłby się wtedy rozpad prawicy na akceptowaną przez lewicę  oraz liberałów i na drugą - bezwzględnie zwalczaną i marginalizowaną.

Zanim ten spór zostanie rozstrzygnięty, by uniknąć toczonych publicznie i wykorzystywanych przez przeciwników wyniszczających konfliktów personalnych oraz bitwy między zwolennikami jednej partii a tymi, którzy chcą (a byłoby to rozwiązanie najgorsze) zachować status quo, lepiej zdecydować się na rozwiązania realne.

Nowa formuła

Kluczem organizującym Akcję byłaby taka konstrukcja jej kierownictwa, by obok przewodniczącego (który jest zdolny do spojenia Akcji) do ścisłego kierownictwa należeli dwaj jego zastępcy będący liderami nurtu konserwatywno-narodowego i konserwatywno-liberalnego. Niezaspokojenie oczekiwań związanych z istnieniem tych dwóch frakcji i nadanie mu sformalizowanej struktury oznacza, że podziały będą nieuniknione, a dezintegracja będzie się pogłębiała.

Nikt mnie nie przekona, że wszystkie grupy, związek czy poszczególne partie mają jakąkolwiek szansę samodzielnego politycznego występowania w imieniu prawicy. Poparcie dla prawej strony można mierzyć w skali między 40 a 50 procent społeczeństwa, podczas gdy poparcie dla poszczególnych środowisk w AWS można liczyć co najwyżej w skali od 4 do 5 procent. 

Organizacyjne usankcjonowanie dwóch skrzydeł Akcji zmniejszyłoby konflikty między częścią "związkową" a "partyjną", między poszczególnymi partiami i frakcjami wewnątrz nich. Gdyby taka była konstrukcja władz Akcji od początku, nie doszłoby do secesji, które osłabiły AWS.

Nie obawiajmy się czerpania wzorów z trwałych formacji prawicowych na świecie. Na przykład wśród republikanów w USA zazwyczaj dwa lata przed wyborami prezydenckimi ujawniają się liderzy odległych od siebie frakcji: konserwatywnej i bardziej izolacjonistycznej oraz liberalnej i bardziej otwartej na nowinki. Ale po upływie czasu, na skutek publicznej debaty, opinia się uciera i wyłoniony zostaje lider, który potrafi połączyć oba skrzydła. Następuje zatem rozstrzygnięcie weryfikowane w sposób demokratyczny, a wybrany w ten sposób polityk jest kandydatem w wyborach prezydenckich.

Nieliczenie się w z tym, że ugrupowanie musi być wewnętrznie podzielone, jest pisaniem wyroku śmierci. Jeżeli AWS nie zostanie uporządkowana według faktycznych linii podziału, będzie wewnętrznie rozrywana podziałami niepolitycznymi. Liczyć się będą prywatne ambicje w licznych partiach, branżowe i regionalne interesy części związkowej. Inwencja w dziedzinie dzielenia się jest nieograniczona.

Rola polityków wywodzących się ze związku zawodowego polega na programowym wsparciu tego skrzydła, które bardziej im odpowiada. I na zabieganiu o realizację programu w tak uporządkowanej strukturze. Możemy sobie wyobrazić działacza kultury wywodzącego się ze związku, który będzie wspierał skrzydło konserwatywno-liberalne, i innego działacza podejmującego problematykę rolnictwa, który będzie się identyfikował ze skrzydłem konserwatywno-narodowym.

Władza wyborców

Zmieniając platformę politycznego funkcjonowania Akcji, nie można zapomnieć, że wybory parlamentarne mogą się odbyć za kilka miesięcy. Już dziś, choć to powinno być zrobione wiele miesięcy przed wyborami prezydenckimi, potrzebny jest consensus co do konstrukcji list w wyborach parlamentarnych. Powinien zostać określony katalog zasad programowych obligatoryjny dla wszystkich. Konieczne są kryteria oceniające kandydatów na listy wyborcze, uwzględniające przede wszystkim takie cechy, jak uczciwość, kompetencja, doświadczenie oraz ich dokonania. Niezbędne są także jasne kryteria zapewniające reprezentatywność obu nurtów oraz gwarancje ich przestrzegania.

Takie porozumienie stonowałoby nastroje wewnątrz Akcji i działałoby na rzecz jedności, która jest poważnie zagrożona, ponieważ w części konserwatywno-liberalnej krąży pomysł wspólnego działania z Unią Wolności, a w skrzydle konserwatywno-narodowym mogą się pojawić pomysły stworzenia jakiejś przestrzeni politycznej na prawo. To wszystko może się zdarzyć wbrew doświadczeniom i rozsądkowi. Bo w okresach przedwyborczych ani rozsądek, ani doświadczenia nie muszą ogrywać decydującej roli, jak już niestety było w 1993 roku.

Trzeba dać możliwość dokonania wyboru obywatelom. W ten sposób po wyborach 2001 r. zostałyby określone proporcje poszczególnych środowisk współtworzących Akcję. O pozycji polityków decydowaliby wyborcy. Wtedy prezydium klubu, skonstruowane nie na zasadzie parytetów, lecz działające w wyniku mandatu pochodzącego z demokratycznej weryfikacji przeprowadzonej przez sympatyków i zwolenników prawicy, miałoby silną władzę i stanowiłoby realne kierownictwo obozu prawicowego. Obozu, który nie byłby organizowany na podstawie mało czytelnych dla społeczeństwa kryteriów podziału i zakulisowych gier różnych grupek, ale działałby na podstawie porozumienia swoich rzeczywistych frakcji.

Potrzeby jest też dialog ze środowiskami będącymi obecnie poza AWS. Na razie wszyscy deklarują dobrą wolę i chęć rozmów, lecz naprawdę ani Akcja, ani te środowiska nie są zdeterminowane, by  dialog prowadzić.

Istotne jest też porozumienie z Unią Wolności i Polskim Stronnictwem Ludowym dotyczące nowej ordynacji wyborczej do Sejmu. Paradoksalnie zarówno AWS, UW, jak i PSL mogłoby przyjąć wspólne stanowisko dotyczące wielkości okręgów wyborczych i sposobu liczenia głosów. Uniemożliwiłoby to powstanie sytuacji, kiedy lista -popierana np. przez 35 procent wyborców - zdobywa bezwzględną większość mandatów i jest w stanie zmonopolizować władzę w Polsce.

Realne jest również porozumienie AWS z UW dotyczące przyszłorocznej ustawy budżetowej oraz terminu wyborów parlamentarnych. Po co inicjatywę dotyczącą kalendarza wyborczego oddawać w ręce SLD i Aleksandra Kwaśniewskiego.

Autor jest posłem AWS. Nie należy do żadnej partii.






