ANALIZA

Im bliżej wyborów parlamentarnych, tym SLD mniej obiecuje

Krytycy szykują się do władzy

ELIZA OLCZYK

Im bliżej wyborów parlamentarnych,  tym Sojusz Lewicy Demokratycznej bardziej wstrzemięźliwie wypowiada się w sprawie propozycji programowych, które w przyszłości zamierza realizować. Jeszcze półtora roku temu politycy SLD hojnie szafowali obietnicami, dziś odmawiają odpowiedzi na pytania  o przyszłą politykę finansową czy zdrowotną

Od trzech lat czołowi politycy SLD nie szczędzą krytyki rządowi Jerzego Buzka. Od dłuższego czasu zapowiadają też, że będą poprawiali reformy przez ten rząd podjęte - administracyjną, oświatową, zdrowotną.

Od blisko roku trwają w SLD prace programowe. Już na pierwszym posiedzeniu Rady Naczelnej nowo utworzonej partii SLD powołano 40 zespołów programowych, odpowiadających działom administracji. Ich celem było zdiagnozowanie sytuacji w określonej części gospodarki oraz przedstawienie propozycji działania. Lider SLD Leszek Miller obwieścił, że zespoły przygotują nie tylko program wyborczy, ale i szczegółowy plan działania na pierwsze sto dni nowego rządu, wraz z propozycjami projektów ustaw. Pierwszy etap ma się już ku końcowi, jednak część osób kierujących pracami zespołów przejawia dziwną niechęć do prezentacji owoców tej pracy. Wymawiają się stwierdzeniem, że na konkrety jest za wcześnie, że nie ma co wychodzić przed szereg, że jeszcze wiele może się zmienić.

Edukacja

Z prac zespołu edukacyjnego wynika, że Sojusz po ewentualnym przejęciu władzy nie zamierza zmieniać zasadniczej struktury systemu edukacyjnego ani wprowadzać zmian do Karty Nauczyciela. Tak zapewniała nas Krystyna Łybacka, wiceprzewodnicząca partii, która jest odpowiedzialna m.in. za prace zespołu edukacyjnego.

Zasadniczą zmianą w systemie oświaty, którą Sojusz chciałby wprowadzić, jest objęcie obowiązkiem nauki sześciolatków. Wydłużanie obowiązkowego okresu nauczania o rok byłoby wdrażane przez cztery lata. Każdego roku obowiązkiem szkolnym byłyby obejmowane sześciolatki urodzone w kolejnych kwartałach, (dodatkowe 18 tys. dzieci w systemie szkolnym, przede wszystkim z terenów wiejskich).

Zmiany wymagają też - zdaniem Krystyny Łybackiej - programy szkolne. - Musimy położyć nacisk na języki obce i informatykę, czyli na przedmioty, które będą determinowały nasze partnerstwo w Unii Europejskiej - mówi. Jej zdaniem nauczanie języka angielskiego czy informatyki można rozpowszechnić dzięki nakłanianiu studentów do robienia dodatkowo licencjatów z języka obcego i informatyki.

Sojusz przymierza się też do przywrócenia socjalnej funkcji szkoły, czyli reaktywowania świetlic przyszkolnych lub tworzenia centrów edukacyjnych, prowadzących np. zajęcia wyrównawcze.

- Edukacja ma być głównym priorytetem w naszym programie, mam więc nadzieję, że na nasze postulaty znajdą się pieniądze - mówi Krystyna Łybacka.

Administracja

Sojusz chciałby o połowę zredukować liczbę radnych, ograniczyć budżety wojewodów oraz wyeliminować przypadki dublowania się kompetencji. Mówił o tym Leszek Miller podczas konferencji poświęconej racjonalizacji wydatków państwa.

W czasie reformy samorządowej politycy SLD nieraz krytykowali tworzenie zbyt wielkiej liczby powiatów. Leszek Miller przyznał, że Sojusz zamierza zachęcać powiaty, aby łączyły się w większe, silniejsze jednostki, ale nic ponadto. Nic również nie wiadomo o działaniach osłonowych dla miast, które przestały być ośrodkami wojewódzkimi, choć Sojusz wytykał brak takich programów rządowi Jerzego Buzka.

Pomoc społeczna

Polityka społeczna AWS nieraz była przedmiotem krytyki SLD, oba ugrupowania wyznają bowiem zupełnie różną filozofię w tej dziedzinie (wystarczy przypomnieć coroczne batalie o ulgi podatkowe na dzieci oraz dyskusje o zasiłkach rodzinnych). Zespół ds. polityki społecznej zamierza przede wszystkim zabezpieczyć pomoc społeczną przed obniżaniem nakładów budżetowych. Jak powiedziała nam Jolanta Banach, kierująca pracą zespołu, można to zrobić na kilka sposobów, na przykład ustawowo zagwarantować określoną wysokość środków na pomoc społeczną lub znacznie podwyższyć minimalną kwotę zasiłku (obecnie wynosi ona 15 zł, a w jednym z wariantów proponuje się jej podwyższenie do 200 - 300 zł). Zespół ds. pomocy społecznej rozważa też możliwość zrezygnowania z podziału na zasiłki fakultatywne i obligatoryjne. Czy jednak w pomocy społecznej coś się rzeczywiście zmieni? Trudno powiedzieć, bo wszelkie zmiany w tej dziedzinie wymagają pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy, a - jak powiedziała Jolanta Banach - Marek Borowski odpowiedzialny za finanse publiczne zgodziłby się na wiele zmian pod warunkiem, że zostałyby one przeprowadzone bezkosztowo.

Jakiś czas temu, jeszcze przed utworzeniem partii SLD, Marek Borowski obiecywał na konferencji prasowej, że po przejęciu władzy Sojusz stworzy 500 tys. nowych stanowisk pracy, głównie dla młodzieży (w usługach, policji, urzędach skarbowych i ośrodkach pomocy społecznej), stworzy system zachęt dla osób inwestujących w regionach dotkniętych bezrobociem (ulgi inwestycyjne, podwyższona stopa amortyzacji, zmniejszenie obciążeń przedsiębiorstw szkolących pracowników), zwiększy nakłady na szkolenia młodzieży. Czyżby to również miało być zrealizowane bezkosztowo?

Aborcja

W tej sytuacji można więc przypuszczać, że największe szanse na realizację mają propozycje zespołu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn. Tam większość proponowanych zmian nie będzie wymagała dodatkowych kosztów, na przykład przywrócenie stanowiska pełnomocnika ds. kobiet (rząd Jerzego Buzka zlikwidował urząd pełnomocnika ds. rodziny i kobiet, tworząc urząd pełnomocnika ds. rodziny) czy powołanie sejmowej komisji ds. równego statusu.

Zapewne też Sojusz podejmie próbę zmiany ustawy o planowaniu rodziny i ochronie płodu ludzkiego, dążąc do legalizacji przerywania ciąży z tzw. względów społecznych. Największą trudnością, z którą boryka się zespół, jest opracowanie kryteriów uprawniających do tego. Niezależnie, jakie kryteria zostaną przyjęte, liberalizacja tzw. ustawy antyaborcyjnej wywoła burzliwą dyskusję (jak zawsze w ciągu ostatnich 10 lat, gdy przewidywane są zmiany przepisów w tym zakresie) i być może kolejną skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Mimo to SLD przypuszczalnie będzie eksponował ten pomysł w kampanii wyborczej.

Nieco trudniejsze do przeprowadzenia może być przywrócenie w szkołach obowiązkowego przedmiotu wychowanie seksualne człowieka oraz włączenie antykoncepcyjnych pigułek hormonalnych na listę leków refundowanych z budżetu państwa (Sojusz nieraz krytykował rząd Jerzego Buzka za likwidację przedmiotu i za rezygnację z dotowania pięciu hormonalnych środków antykoncepcyjnych). Tego nie da się zrobić bezkosztowo i Jolanta Banach uważa, że Marek Borowski będzie się bronił przed dotowaniem środków antykoncepcyjnych.

Bezpieczeństwo  i służby specjalne

Działalność MSWiA była najbardziej krytykowana przez SLD, gdy szefem tego resortu był Janusz Tomaszewski. Leszek Miller na konferencji prasowej obiecywał wówczas, że po przejęciu władzy SLD zwiększy nakłady na policję do wysokości 5 procent wszystkich wydatków państwa, zainicjuje utworzenie szczególnie ciężkiego więzienia o ostrym reżimie dla sprawców najcięższych przestępstw, zaostrzy kary dla recydywistów (m.in. wyeliminuje w ich przypadku możliwość zawieszenia kar). Ponadto opracuje pięcioletni program finansowania organów porządku publicznego oraz doprowadzi do uchwalenia tzw. paktu antykorupcyjnego (chodzi o przyznanie specjalnych funduszy na walkę z zorganizowaną przestępczością).

Dziś Leszek Miller mówi mniej o bezpieczeństwie, za to bardzo dużo o służbach specjalnych, ich rzekomej wrogiej postawie wobec Sojuszu. Nic dziwnego, że jedną ze zmian, które Sojusz zamierza przeprowadzić, o czym Leszek Miller powiadomił podczas niedawnej konferencji prasowej, jest likwidacja stanowiska koordynatora ds. służb specjalnych i podporządkowanie poszczególnych pionów służb bezpośrednio premierowi. Warto przypomnieć, iż stanowisko koordynatora zostało utworzone właśnie przez SLD, w ramach reformy centrum administracyjnego, a pierwszym ministrem koordynatorem był Zbigniew Siemiątkowski z SLD.

Integracja

Józef Oleksy odpowiedzialny za prace zespołu ds. integracji uważa, że przygotowanie do referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej będzie jednym z najważniejszych działań przyszłego rządu w zakresie polityki zagranicznej.

Sojusz po ewentualnym przejęciu władzy zamierza zachować ciągłość negocjacyjną oraz - jak twierdzi Józef Oleksy - w dużej mierze również ciągłość personalną w zespole negocjacyjnym.

W negocjacjach brany będzie pod uwagę interes naszego kraju.

- Nie można skupiać się przede wszystkim na dacie naszego przystąpienia do Unii - mówi Oleksy. - Oczywiście rezygnacja z niej byłaby demobilizująca, jednak należy sobie zadać pytanie, czy data przestąpienia do Unii Europejskiej w każdej sytuacji ma charakter nadrzędny, czy też są sprawy ważniejsze - na przykład swobodny przepływ pracowników lub okres przejściowy na zakup ziemi.

SLD zamierza otworzyć wschodnią granicę na wymianę handlową i młodzieżową, przy zachowaniu rygorów bezpieczeństwa, które nakłada na nas traktat z Schengen.

Zdrowie

Chyba najwięcej negatywnych recenzji ze strony SLD zebrała reforma zdrowia. Politycy Sojuszu nieraz mówili, że trzeba ją będzie poprawiać.

Liderzy SLD dziś nie chcą jednak odpowiadać na pytanie, w jakim kierunku pójdą zapowiadane zmiany i czy po ewentualnym przejęciu władzy podwyższą składkę na ubezpieczenia zdrowotne. A nie ulega wątpliwości, że sytuacja w służbie zdrowia jest dziś jedną z kluczowych spraw. Nasilające się protesty pielęgniarek mogą rozszerzyć się, brakuje pieniędzy na utrzymanie szpitali, rośnie zadłużenie.

Politycy Sojuszu dają do zrozumienia, że być może zdecydują się na głęboką przebudowę systemu ochrony zdrowia z likwidacją kas chorych włącznie.

Andrzej Celiński, który kierował zespołem ds. zdrowia, nie chciał ujawnić, jakie rozwiązania zostały w nim przyjęte. Powiedział tylko, że rewolucyjne.

Finanse państwa

Jeszcze większą tajemnicą otoczone są prace nad finansami państwa.

Powszechnie wiadomo jedynie, że SLD jest przeciwny reprywatyzacji i gotów jest przystać na zwrot majątków jedynie w ograniczonym zakresie. Z całą pewnością kontynuowana będzie natomiast prywatyzacja, jest bowiem źródłem dochodów dla budżetu państwa, z których SLD nie będzie mógł zrezygnować.

Marek Borowski poza ogólną deklaracją, że SLD nie zamierza podwyższać stawek podatków dochodowych od osób fizycznych, nie chce powiedzieć niczego więcej. Zapewne można się spodziewać, że w obliczu kiepskiej sytuacji finansowej państwa SLD zdecyduje się na podwyższanie podatków pośrednich i likwidację ulg. Takie ogólne sugestie również można usłyszeć od polityków Sojuszu. Jest jednak prawdopodobne, że przed wyborami żadne konkrety nie zostaną ujawnione, gdyż zapowiedź podwyższenia podatków nie jest dobrym sposobem na prowadzenie kampanii wyborczej.


