Tajemnice rosyjskiej duszy - dlaczego prezydent jest obiektem marzeń kobiet i nadzieją dla marzących o odrodzeniu mocarstwa

Seksowny Putin 

"Podaje swoją miękką, jedwabną dłoń, ale czujesz, że pod tym kryje się stal. Boisz się go, ale i pragniesz. Czujesz się królikiem, którego On, za chwilę, może zadusić, lecz - mimo wszystko - czujesz się pewnie". Na zdjęciu: prezydent siłuje się na rękę podczas czerwcowej wizyty w Tatarstanie.  

FOT. (C) REUTERS

SŁAWOMIR POPOWSKI 

z Moskwy

- Przychodzi do mnie w nocy. Sen jest czarno-biały, a On jest piękny, jak agent wywiadu w starym radzieckim filmie. Zbliża się do mnie, skrada bezgłośnie niczym dziki kot. I mdleję z pożądania i niepewności. Seks z nim to także powtórka ze scen miłosnych w radzieckich filmach. Nic nie widać, są tylko półsłówka, aluzje, półdotyki i półpieszczoty, ale moje pożądanie jest po wielekroć większe, niż wtedy, gdy oglądam najbardziej ostre zdjęcia w filmach i pismach pornograficznych. - Tak opisała swoje sny erotyczne, z prezydentem Putinem w roli głównej, dziennikarka "Komsomolskiej Prawdy", Daria Asłamowa. 

Można jej wierzyć. W ankiecie rozpisanej w Internecie przez "Komsomołkę" - jak pieszczotliwie nazywają w Rosji dawny organ KC Komsomołu - Putin uznany został za symbol seksu roku 2000 i za najbardziej seksownego mężczyznę Rosji. Pokonał - kolejno - reżysera i aktora Nikitę Michałkowa, śpiewaka operowego Nikołaja Baskowa, aktorów Olega Mieńszykowa i Dymitra Piewcowa, prowadzącego rosyjski program "Milionerzy" Dymitra Dibrowa, hokeistę Siergieja Fiodorowa, nacjonalistę Władimira Żyrinowskiego (ósmy na liście) i wreszcie Romana Abramowicza - jednego z najbogatszych ludzi w Rosji, "oligarchę", który nosi się jak wieczny dwudziestolatek z trzydniowym zarostem.

Kocham pana, panie Putin

Co spowodowało, że Rosjanki pokochały Putina, mężczyznę w końcu mizernej postury, raczej niewysokiego i klasyfikowanego przez trenerów judo w tzw. wadze problematycznej, to jest do 60 kilogramów? - Jedna z pań - wiek 31 lat - głosowała na Putina za jego chód. Szczytem - dla niej - była relacja z inauguracji prezydenckiej, kiedy telewizja pokazywała na żywo, przez kilkanaście minut, jak Putin idzie długimi korytarzami Kremla, wchodzi na schody, dookoła złocenia, wielkie sale i ten szmer zachwytu wśród stłoczonych gości. Chód Putina - napisała do "Komsomołki" - to chód sportowca, judoki, u którego napięty jest każdy, najmniejszy nawet mięsień. Mówiąc krótko: to prawdziwy mężczyzna, który od początku do końca panuje nad swoim ciałem. A to przecież takie ważne dla kobiety.

Co innego podnieca w Putinie 30-letnią Annę. Dla niej Putin może być marzeniem każdej rosyjskiej kobiety: nie pije, nie pali i jeszcze do tego uprawia sport. Seksu nie ma w tym wiele, ale za to jak kocha swoją żonę i dzieci. 

Podobnie myśli 37-letnia Swieta. Piękny jest dla niej Borys Niemcow, ale to wieczny chłopczyk, który nigdy nie będzie dla kobiety oparciem. Takiego jak on kochają osiemnastolatki, podczas gdy prawdziwe, dojrzałe kobiety potrzebują oparcia, mocnego drzewa, wokół którego będą mogły się owinąć niczym bluszcz. Putin to właśnie takie drzewo.

Wika - w liście do "Komsomołki" - przyznała się do jeszcze innych preferencji seksualnych. Od dziecka kochała mężczyzn z KGB; ich czarne garnitury, aparaty podsłuchowe, kamienne twarze itp. Czysta romantyka. Putin jest ucieleśnieniem wszystkich jej sennych marzeń. Machiavelli przy nim to szczeniak. Podaje swoją miękką, jedwabną dłoń, ale czujesz, że pod tym kryje się stal. Boisz się go, ale i pragniesz. Czujesz się królikiem, którego On, za chwilę, może zadusić, lecz - mimo wszystko - czujesz się pewnie.

W powietrzu i pod wodą

Putin latający myśliwcem, Putin na okręcie podwodnym, jeżdżący na nartach i walczący na macie - to wzór "twardziela", od którego inni mogą się tylko uczyć. Najlepszą cenzurkę wystawili mu trenerzy judo. Władimir Szestiakow, przewodniczący rosyjskiej federacji judoków, stwierdził autorytatywnie, że w obecnej formie prezydent mógłby lekko zakwalifikować się do drużyny olimpijskiej i - kto wie - może nawet zdobyć medal. Jeszcze teraz - twierdzi Szestiakow - aktywnie ćwiczy i jest w stanie 15 razy podciągnąć się na drążku. 

Borys Jelcyn kiedyś grał w tenisa i sport ten nabrał charakteru oficjalnego. Wybudowano setki kortów; cała rosyjska elita polityczna grała wówczas w tenisa, pośrednio wspierając kariery Kafielnikowa, Safina i Kurnikowej. Teraz szanse mają judocy i narciarze. Mer Moskwy Jurij Łużkow już zapowiedział, że w krótkim czasie zbuduje dwa ośrodki narciarstwa alpejskiego pod Moskwą i będą to ośrodki z prawdziwego zdarzenia, na europejskim, to jest alpejskim, poziomie. Góry usypane zostaną z ziemi wywożonej z moskiewskich placów budowy. Po co prezydentowi zbyt często jeździć do Soczi?   

Silny car, dobry car

Putina kochają jednak nie tylko kobiety. Z ostatnich badań socjologicznych wynika, że jego działalność popiera obecnie około 70 procent Rosjan. To jego najlepszy wynik w rankingu, od czasu gdy zajął na Kremlu miejsce Jelcyna. Ani tragedia "Kurska", ani niekończąca się wojna w Czeczenii, oficjalnie nazywana "operacją antyterrostyczną", ani wreszcie kolejne skandale wokół Władimira Gusińskiego, a potem Borysa Bieriezowskiego, nie są w stanie zachwiać miłością do nowego gospodarza Kremla.

Rosjanie kiedyś krzyczeli: "Jelcyn! Jelcyn!", a teraz jeszcze trochę i będą gotowi skandować: "Putin! Putin!" - twierdzi mój znajomy rosyjski dziennikarz, kiedyś związany z dawną opozycją demokratyczną, dziś już kompletnie zmarginalizowaną. Ma rację w jednym: obecna sytuacja Putina jest po wielekroć lepsza niż niegdyś jego poprzednika. Jelcyna kochały masy, naród, a nienawidził go aparat. Potem w niechęci do niego zjednoczyli się wszyscy i trzeba było zmobilizować olbrzymie zasoby finansowe i "administracyjne", aby - startującemu nieomal z zerowej pozycji - zapewnić wybór na drugą kadencję.

Pod tym względem sytuacja Putina jest dziś komfortowa. Jelcyn miał cały czas na karku opozycyjny parlament i musiał szukać oparcia w regionach, stopniowo przekształcając prowincjonalnych baronów w siłę całkowicie niezależną od władzy centralnej. Co innego Putin. Wszystkie proponowane przez Kreml ustawy przechodzą w Dumie ze sporym zapasem głosów. Najczęściej popierają je i komuniści, i Związek Sił Prawicowych, i nawet "Jabłoko", nie mówiąc o LDPR Władimira Żyrinowskiego oraz kremlowskiej partii władzy - "Jedności". 

W rezultacie opozycji praktycznie nie ma, a próby jej zmontowania przez Borysa Bieriezowskiego (pieszczotliwie nazywanego w Rosji BAB-ą) budzą najwyżej ironiczny uśmiech. I co z tego, że krytyczne opinie BAB-y są pod wieloma względami słuszne, że nie tylko on, ale i wielu analityków z czołówki rosyjskich politologów ostrzega przed możliwością ustanowienia w państwie rządów prawdziwie autorytarnych. Bieriezowski nie ma żadnych szans, bo w potocznej opinii to właśnie on - jelcynowski nowy Rasputin - jest uważany za współodpowiedzialnego za wszystkie nieszczęścia Rosji. Z kolei ostrzeżeń politologów też nikt nie chce słuchać, skoro ostrzegają dokładnie przed tym, co przeciętnemu Rosjaninowi najbardziej się w Putinie podoba. 

Szczególny kraj,  trzecia droga

Stan duszy rosyjskiej najpełniej oddają obecne spory wokół rosyjskiej symboliki. Nowa Rosja - ta, którą ma zbudować Putin - powinna być połączeniem wszystkich poprzednich. Jej symbolami mają być: carski dwugłowy orzeł, trzykolorowa flaga z czasów rządów Kiereńskiego i hymn do muzyki Aleksandrowa, który najpierw był hymnem bolszewików, zanim uznano go za oficjalny hymn ZSRR. Nowe słowa napisane przez Siergieja Michałkowa i tak niczego tu nie zmienią. Każdy będzie śpiewał swoje: komuniści i liberałowie.

Eklektyczność podobnej syntezy, jeśli w ogóle będzie ona możliwa, nikogo specjalnie nie razi. Sytuacja w kraju jakby się stabilizowała i wszystko wraca do początku. Jak wynika z prowadzonych przez Agencję Regionalnych Badań Politycznych sondaży, których rezultaty przedstawił w tygodniku "Nowoje Wriemia" Nikołaj Popow - 77 procent Rosjan znów uwierzyło w to, że Rosja jest krajem szczególnym i powinna szukać swojej własnej, "trzeciej drogi". 

75 procent nadal uważa, że najważniejszym zadaniem jest "odrodzenie rosyjskiej duchowości i wielkiej kultury" oraz że tylko w ten sposób możliwe będzie podźwignięcie kraju. 55 procent twierdzi przy tym, że "historyczną misją Rosji powinno być obecnie ponowne zebranie narodów w jeden związek, który stałby się spadkobiercą Rosyjskiego Imperium i ZSRR", i tylko 26 procent odrzuca tę ideę. 49 procent chciałoby przy tym szybkiego połączenia z Białorusią, 35 procent głosowało za Ukrainą, 11 procent wybierało Kazachstan i 4 procent - Armenię.

W ten sposób odżywa cała rosyjska mistyczna filozofia, zawierająca się w słynnych i jeszcze częściej cytowanych stwierdzeniach - Tiutczewa: że "Rosji arszynem się nie zmierzy i rozumem nie pojmie", a także Czaadajewa: że "Rosja to nie jest po prostu kraj, ale kosmos", świat sam w sobie i dla siebie. Nie przypadkiem jednym z największych bohaterów rosyjskich, do których Rosjanie się odwołują i u których szukają wzorów, jest dziś Aleksander Michajłowicz Gorczakow - rosyjski kanclerz i szef dyplomacji - który wyprowadził Rosję z głębokiego kryzysu po sromotnie przegranych wojnach krymskich. To on rzucił wówczas hasło, że Rosja musi zebrać się w sobie, a jednocześnie twardo bronić swoich "dierżawnych" interesów. I to "dierżawne" myślenie właśnie teraz wraca - nie tylko w politycznym programie Putina, ale i w nadziejach Rosjan...

I taka jest dziś "dusza rosyjska". Coraz trudniejsza do zrozumienia na progu XXI wieku. Ale tak było prawie zawsze. Wiktor Jerofiejew - znakomity pisarz, autor "Encyklopedii" poświęconej właśnie "duszy rosyjskiej" i będącej w istocie czymś w rodzaju rosyjskiej autopsychoanalizy - zaproponował swoją własną "metodę" jej poznania: "Aby zrozumieć Rosję - pisze - trzeba się rozluźnić. Zdjąć spodnie i założyć ciepły szlafrok. Położyć wygodnie na kanapie. Zasnąć". Problem w tym, że do końca nie wiadomo, co będzie po przebudzeniu.


