DYPLOMACJA

Trwa wymiana kadr

Wracają ambasadorzy  wysłani przez Rosatiego

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zaaprobowała wczoraj wniosek szefa MSZ o wydelegowanie jako ambasadora na Łotwę Tadeusza Fiszbacha ( na zdjęciu z prawej) . Pozytywną opinię sejmowej komisji otrzymał także Zenon Kuchciak ( z lewej) , były negocjator w Czeczenii, potem zastępca szefa Obrony Cywilnej. Ma pojechać do Taszkientu.

FOT. MICHAŁ SADOWSKI

Obecnemu szefowi MSZ Władysławowi Bartoszewskiemu przypada w udziale dokonanie ważnej wymiany kadr w polskich placówkach dyplomatycznych. Kończą się kadencje ambasadorom wysłanym na placówki w latach 1996 - 1997 przez Dariusza Rosatiego, szefa resortu spraw zagranicznych w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza. Jednak można jeszcze spotkać w polskiej dyplomacji nielicznych ambasadorów wysłanych na placówki w 1995 roku, gdy po raz pierwszy szefem MSZ był Bartoszewski, a prezydentem Lech Wałęsa.

Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych zaaprobowała wczoraj wniosek szefa MSZ o wydelegowanie jako ambasadora na Łotwę Tadeusza Fiszbacha. W czasie strajków 1980 roku pierwszy sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku. W stanie wojennym za sympatie solidarnościowe odwołany ze stanowiska pierwszego sekretarza KW i wysłany na radcę Ambasady PRL w Helsinkach. Po rozwiązaniu PZPR założyciel Polskiej Unii Socjaldemokratycznej, współpracującej w Sejmie kontraktowym z Obywatelskim Klubem Parlamentarnym.

Na Litwie ambasadorem zostanie prawdopodobnie Jerzy Bahr, obecny ambasador RP w Kijowie. Zajmie na placówce miejsce Eufemii Teichmann, koleżanki Dariusza Rosatiego ze Szkoły Głównej Planowania i Statystyki. Kandydatura Bahra stwarza szanse na wyjście z impasu w sprawie obsady tej placówki, który powstał w związku z oprotestowaniem przez prezydenta wcześniejszego kandydata, zgłoszonego przez MSZ w czasie negocjacji - Jerzego Marka Nowakowskiego, doradcy Jerzego Buzka.

Pozytywną opinię sejmowej komisji otrzymał także Zenon Kuchciak, były negocjator w Czeczenii, potem zastępca szefa Obrony Cywilnej. Ma pojechać do Taszkientu. Zastąpi tam ambasadora z wieloletnim stażem w dyplomacji PRL - wysłanego przez Rosatiego - który tworzył tę placówkę od zera.

W notesie ministra

Dariusz Rosati preferował swoich dawnych znajomych z organizacji młodzieżowych, Szkoły Głównej Planowania i Statystyki lub sięgał po dyplomatów z kilkudziesięcioletnim stażem. Kandydaci zyskiwali pozytywną opinię Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, w której większość miały wówczas SLD i PSL.

Ale były wyjątki. Zdarzało się, że Dariusz Rosati przesyłał sejmowej komisji do akceptacji, oprócz takich "pewnych" kandydatów,  nazwisko kogoś kojarzonego raczej z obozem solidarnościowym. Tak na przykład wyjechał do Kinszasy Bronisław Klimaszewski - przesłuchiwany przez komisję razem z Tadeuszem Mulickim, kandydatem do wyjazdu do Tunezji, z długim stażem w dyplomacji PRL, Andrzejem Bilikiem (kandydatem na ambasadora w Algierii), byłym szefem programów informacyjnych w TVP, i Krzysztofem Suprowiczem (kandydatem na ambasadora w Jemenie) w przeszłości zawodowo związanym z aktywnością "Budimeksu" w Iraku.

Część ambasadorów wysłanych przez Rosatiego już wróciła do kraju - ich następców powołał poprzednik Bartoszewskiego, Bronisław Geremek. Większość właśnie wraca lub wkrótce wróci. Zadanie wymiany tej kadry przypadło Władysławowi Bartoszewskiemu.

Z polskich placówek dyplomatycznych wracają też ambasadorzy ze stażem dłuższym od stażu wysyłanych w 1996 i w 1997 roku. Są to ci, których wysyłał na placówki w 1995 r. Bartoszewski, gdy był po raz pierwszy szefem MSZ. Sytuacja kompetencyjna była wówczas skomplikowana. Pod kandydaturami zgłoszonymi przez Bartoszewskiego podpisywał się premier z SLD (Józef Oleksy), akceptowała je sejmowa komisja zdominowana przez SLD i PSL, a dyplomatów mianował prezydent Lech Wałęsa. Zdarzało się więc, że Bartoszewski do pakietu kandydatów na ambasadorów przesyłanych do zaopiniowania komisji włączał jedno nazwisko, które miało na pewno spodobać się lewicowej większości w komisji i stonować jej sprzeciw wobec innych kandydatów.

Mieli wyjechać najpierw

Gdy w 1997 roku Bronisław Geremek został szefem MSZ, w Sejmie przypuszczano powszechnie, że w pierwszej kolejności odwoła z placówek najbardziej głośne kandydatury Rosatiego: Ewę Spychalską z Białorusi, Andrzeja Załuckiego z Rosji, Wojciecha Lamentowicza z Grecji i Daniela Passenta z Chile. Tak się nie stało; z tej czwórki do kraju wróciła dotychczas jedynie Spychalska, była szefowa OPZZ.

Geremek postanowił nie skracać kadencji ambasadorom nagle, bez wyraźnego powodu. Zapewne chciał uniknąć prawdopodobnego w takiej sytuacji sprzeciwu prezydenta. Odwołanie Spychalskiej stało się możliwe z powodu jej kontrowersyjnych wypowiedzi dla prasy białoruskiej.

Szef MSZ spróbował zmienić Andrzeja Załuckiego, następcę Stanisława Cioska w Moskwie, który przed wyjazdem był podsekretarzem stanu w MON, a przedtem dyrektorem gabinetu premiera Józefa Oleksego. Minister nie skrócił mu nagle kadencji, lecz przystąpił do wymiany, gdy zbliżała się ona do końca. Kandydatem była Agnieszka Magdziak-Miszewska, doradca premiera Jerzego Buzka. W czasie uzgadniania tej kandydatury z prezydentem okazało się jednak, że Aleksander Kwaśniewski jej nie akceptuje. Załuski mimo upływu kadencji pozostaje więc ambasadorem w Moskwie.

Wkrótce wrócą

Wkrótce wróci do Polski z placówki w Czechach Marek Pernal. Wyjeżdżał do Pragi z przygodami. Zdominowana przez SLD i PSL Sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych odrzuciła w 1995 roku jego kandydaturę. Było to wówczas odbierane jako zemsta lewicy na Pernalu za jego zaangażowanie - jako dyrektora Biura do spraw Wyznań w URM - w sprawę konkordatu. Ale ówczesny szef MSZ Władysław Bartoszewski zdecydowanie podtrzymał jego kandydaturę, a prezydent Lech Wałęsa ją podpisał.

Nowym ambasadorem w Pradze ma zostać Andrzej Krawczyk, historyk, w latach 90. pracownik m.in. Urzędu Rady Ministrów, od marca 2000 r. w MSZ. Został w połowie listopada zaakceptowany przez sejmową komisję. Teraz czeka na zgodę czeskiego rządu, a potem jego nominacja trafi na biurko prezydenta Kwaśniewskiego.

Wymiana obejmuje najważniejsze placówki. Jedną z nich jest przedstawicielstwo RP przy Unii Europejskiej, gdzie stanowisko ambasadora RP zajmuje obecnie Jan Truszczyński. Zastąpi go Iwo Byczewski. Współpracownik Krzysztofa Skubiszewskiego, były podsekretarz stanu w MSZ, przez ostatnich pięć lat pracował poza dyplomacją - w radzie nadzorczej Alcatel Polska i w amerykańskiej firmie prawniczej.

W Berlinie ambasadorem będzie Jerzy Kranz, obecny wiceszef MSZ, negocjator odszkodowań dla robotników przymusowych. Przyszedł do MSZ w 1990 r. Zmieni na stanowisku Andrzeja Byrta.

Z Oslo wróci wkrótce Stanisław Jan Czartoryski. Z MSZ związał się w 1990 roku. Zgłaszał go Dariusz Rosati, szef MSZ z SLD, ale uchodził za kandydata solidarnościowego. Na jego miejsce pojedzie do Oslo prawdopodobnie Andrzej Jaroszyński, anglista, w MSZ od 1990 roku, były konsul w Chicago i zastępca ambasadora w Waszyngtonie. Czeka na zgodę strony norweskiej.

Z Estonii wróci w przyszłym roku Jakub Wołąsiewicz. Jego miejsce zajmie prawdopodobnie Wojciech Wróblewski, zaakceptowany przez sejmową komisję przed kilkoma dniami. Był rzecznikiem prasowym MSW na początku lat 90., a od 1992 r. do 1997 r. radcą ambasady w Wilnie, dyrektorem Instytutu Polskiego.

Rafał Wiśniewski, dyrektor Departamentu Dyplomacji Kulturalnej w MSZ, hungarysta, zastąpi w Budapeszcie wysłanego przez Rosatiego Grzegorza Łubczyka.

Pierwsi w kolejce

Zwolni się wkrótce placówka w Brasilii. Do kraju wróci ambasador Bogusław Zakrzewski, w dyplomacji od 1962 roku, przed wyjazdem pracownik Biura Stosunków Międzyparlamentarnych w Kancelarii Sejmu.

Kończy się kadencja w Bagdadzie Romanowi Chałaczkiewiczowi, także wysłanemu przez Rosatiego. Jest zawodowym dyplomatą, arabistą, w PZPR do końca.

Zmiana obejmie placówkę we Włoszech. Wróci obecny ambasador Maciej Górski, były prezes Polskiej Agencji Informacyjnej. Kandydatem do Rzymu jest Michał Radlicki, dyrektor generalny w MSZ.

Nie wiadomo na razie, kto pojedzie do Indii na miejsce, które będzie zwalniał Krzysztof Mroziewicz, były kierownik działu zagranicznego "Polityki", także wysłany na placówkę przez Rosatiego.

Ponad trzy lata na placówce w Limie jest Wojciech Tomaszewski. Jako charg d'affaires był w grudniu 1996 r. przez pięć dni przetrzymywany wraz z innymi zakładnikami przez partyzantów z Ruchu Rewolucyjnego Tupaka Amaru. Pracował m.in. w Komisji Handlu Zagranicznego Komitetu Dzielnicowego PZPR Warszawa Śródmieście oraz w Centrali Handlu Zagranicznego Universal.

Ambasador w Hawanie Jan Janiszewski podobnie - jest na tym stanowisku ponad trzy lata, w przeszłości także pracował w Komisji Handlu Zagranicznego Komitetu Dzielnicowego PZPR Warszawa Śródmieście oraz w jednym z przedsiębiorstw handlu zagranicznego.

Trzy lata mijają na placówce w Nairobi Andrzejowi Olszówce. Jest dyplomatą z kilkudziesięcioletnim stażem.

Z placówki w Belgradzie powinien wracać do kraju Sławomir Dąbrowa, dyplomata z wieloletnim stażem w PRL, wysłany do Belgradu przez Dariusza Rosatiego. W MSZ od 1960 roku, ostatnio jako wicedyrektor Departamentu Instytucji Europejskich.

Z Buenos Aires powinien wkrótce wracać Eugeniusz Noworyta, w dyplomacji od 1958 roku, były szef PZPR w MSZ.

Można też się spodziewać wniosku szefa MSZ dotyczącego ambasady w Bejrucie. Tadeuszowi Strulakowi, w dyplomacji od lat 50., mijają trzy lata na tym stanowisku.

Ze Sztokholmu będzie wkrótce wracał Ryszard Czarny, były senator SLD, minister edukacji w rządzie Józefa Oleksego.

Wymieniani będą ambasadorowie w Damaszku i w Trypolisie.

Nadszedł też już czas, by do Polski wrócili Wojciech Lamentowicz z Grecji, przed wyjazdem doradca prezydenta Kwaśniewskiego, oraz Daniel Passent, publicysta "Polityki", z Chile.

Jest wakat na stanowisku ambasadora w Turcji i w Kinszasie. Kandydat do stolicy Konga otrzymał pozytywną opinię komisji, ale nie ma zgody władz kongijskich na objęcie stanowiska.

Dobiega powoli końca kadencja Stefana Mellera w Paryżu. Zaczynał pracę w MSZ w 1990 r., wyjeżdżając do Paryża pełnił funkcję podsekretarza stanu. Nie wiadomo na razie, kto będzie jego następcą. Przed kilkoma tygodniami pojawiła się w Sejmie pogłoska, że wśród ewentualnych kandydatów jest Barbara Labuda, minister w Kancelarii Prezydenta.

Szef MSZ będzie wkrótce proponował kandydatów na nowego ambasadora w Bernie oraz, prawdopodobnie, w Tokio i Kopenhadze. Pilna stanie się sprawa obsady stanowiska w Kijowie - gdy odejdzie Jerzy Bahr.

Ambasadorowie roku 2000

W 2000 roku prezydent podpisał osiemnaście nominacji na nowych ambasadorów, m.in. w USA, Kuwejcie, Kanadzie, Tunezji, Finlandii, RPA, Korei Płd., Hiszpanii, Austrii, na Cyprze.

W latach 1998 - 1999 nowymi ambasadorami RP zostali m.in. Janusz Stańczyk, wcześniej wiceminister spraw zagranicznych - został ambasadorem przy ONZ w Nowym Jorku, Andrzej Chodakowski, twórca filmu "Robotnicy '80", w Albanii.

Kazimierz Groblewski 


