REPRYWATYZACJA

Pozew Żydów żądających zwrotu mienia

Polska w sądzie w Nowym Jorku

Marcowa demonstracja w Nowym Jorku

KRZYSZTOF DAREWICZ 

z Waszyngtonu

Dziś sąd w Nowym Jorku wysłucha uzasadnienia wniosku polskich władz o odrzucenie pozwu zbiorowego, w którym grupa Żydów domaga się zwrotu utraconego po wojnie mienia. Strona polska uważa, że chroni ją immunitet suwerenności, a amerykańskie sądy nie mają kompetencji do rozstrzygania o sprawach majątkowych w naszym kraju. Adwokaci Żydów twierdzą natomiast, iż dopuszczając się po wojnie prześladowań wobec Żydów i uniemożliwiając im odzyskanie mienia, władze polskie pogwałciły prawo międzynarodowe.

Adwokaci Edward Klein i Melvin Urbach złożyli w czerwcu zeszłego roku w nowojorskim sądzie pozew w imieniu 11 polskich Żydów, którzy domagają się zwrotu utraconych po wojnie nieruchomości i odszkodowań za użytkowanie ich przez skarb państwa. Pozew ten ma charakter "zbiorowy", co oznacza, że w przypadku wyroku korzystnego dla składających go osób, wszystkie inne osoby występujące z analogicznymi roszczeniami miałyby prawo do odzyskania mienia i odszkodowań. Stroną pozwaną jest rząd Polski oraz skarb państwa.

Pierwszy krok

Strona polska, którą reprezentuje w tej sprawie nowojorska kancelaria prawnicza White and Case, wystąpiła z wnioskiem o "odrzucenie pozwu w całości". - Jest to pierwszy krok, który ma na celu przekonanie sądu, że pozew ten nie powinien być w ogóle rozpatrywany na gruncie prawa amerykańskiego - wyjaśnił "Rz" mecenas Owen C. Pell z kancelarii White and Case. - We wniosku tym argumentujemy, że Polskę i skarb państwa chroni immunitet suwerenności. Dowodzimy też, iż amerykański sąd nie ma kompetencji do decydowania w sprawach dotyczących mienia na terenie Polski.

Jednak zdaniem mecenasa Edwarda Kleina sąd nie powinien przyjąć argumentów strony polskiej. - Będziemy dowodzić, że Polski nie chroni w tym przypadku immunitet, ponieważ takie historyczne fakty jak pogrom kielecki i inne pogromy, zagarnięcie mienia Żydów przez polskie władze i zmuszanie Żydów do opuszczenia Polski po wojnie lub w 1968 roku stanowiły pogwałcenie prawa międzynarodowego. Również czerpanie korzyści z zagarniętego mienia przez skarb państwa, który ma komercyjne interesy na terenie Stanów Zjednoczonych, pozbawia Polskę, w naszym przekonaniu, immunitetu suwerenności - powiedział "Rz" mecenas Klein. - Twierdzenie, że sąd amerykański nie ma kompetencji do rozpatrzenia sprawy ze względu na jej meritum, jest fałszywe i stanowi dla polskich władz dogodną wymówkę - uważa Klein. - Mienie jest wprawdzie na terenie Polski, ale poszkodowani mieszkają w Stanach Zjednoczonych, ponieważ z Polski ich wypędzono i polskie sądy nie chcą uznać ich praw. Poza tym, dziś przelot z Warszawy do Nowego Jorku zajmuje raptem kilka godzin, a materiał dowodowy można bez trudu tłumaczyć zarówno z angielskiego na polski, jak z polskiego na angielski.

Przekonać Kormana

We wrześniu ubiegłego roku analogiczny pozew zbiorowy złożony przez czterech Żydów w sądzie w Chicago został odrzucony. Sędzia uznał chroniący Polskę immunitet suwerenności i orzekł, że roszczenia o zwrot majątku znajdującego się na terenie Polski nie podlegają jurysdykcji amerykańskich sądów. Zdaniem kancelarii White and Case, która również reprezentowała stronę polską w chicagowskim sądzie, precedens ten powinien przyczynić się do odrzucenia pozwu przez sąd w Nowym Jorku. Ale mecenas Klein uważa, że przyczyną odrzucenia pozwu w Chicago było złe jego przygotowanie od strony merytorycznej oraz brak doświadczenia w tego rodzaju sprawach zarówno w przypadku adwokatów, jak i sędziego. Sędzia Edward Korman z Okręgowego Sądu Wschodniego Dystryktu Nowego Jorku, do którego wpłynął pozew 11 Żydów, ma ogromne doświadczenie w sprawach o odszkodowania dla ofiar holokaustu. Sędzia ten prowadził, między innymi, sprawę o odszkodowania dla żydowskich właścicieli kont w bankach szwajcarskich, która doprowadziła do negocjacji między bankami a Światowym Kongresem Żydów i zawarcia porozumienia o wypłaceniu przez banki odszkodowań w wysokości 1,3 mld dolarów Do sędziego Kormana wpłynęło też wiele pozwów zbiorowych o odszkodowania za pracę przymusową w III Rzeszy, co doprowadziło do negocjacji z niemieckimi firmami i władzami, które zakończono porozumieniem o wypłacie prawie 5 mld dolarów odszkodowań dla byłych robotników przymusowych.

Procedura sądowa w przypadku pozwów zbiorowych jest bardzo skomplikowana i długotrwała. Gdyby sąd odrzucił wniosek strony polskiej o nierozpatrywanie pozwu, to ma ona prawo, jako suwerenne państwo, wystąpić z apelacją do sądu wyższej instancji. Prawo takie przysługuje również mecenasom składającym pozew w przypadku, gdyby sędzia Korman przychylił się do argumentacji strony polskiej. Sędzia Korman może zastanawiać się nad decyzją nawet kilka miesięcy, i dlatego zanim w ogóle doszłoby do rozpatrywania pozwu, sprawy czysto proceduralne zająć mogą nawet kilka lat. - Adwokatom może to nie sprawiać różnicy, ale nie leży to ani w interesie poszkodowanych, którzy są przeważnie w bardzo podeszłym wieku, ani w interesie demokratycznej Polski, której powinno zależeć na jak najszybszym zadośćuczynieniu ofiarom niesprawiedliwości - zauważył w rozmowie z "Rz" mecenas Klein.

Naciski polityków

Żądania Żydów o zwrot mienia w Polsce wspierane są przez niektórych amerykańskich polityków. Apele do polskich władz o uwzględnienie roszczeń Żydów w ustawie reprywatyzacyjnej wystosowane zostały m.in. przez grupę ponad pięćdziesięciu członków Izby Reprezentantów amerykańskiego Kongresu, kongresową Komisję do spraw Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Radę Miejską Nowego Jorku, a także grupę rewidentów finansowych stanów Nowy Jork, Kalifornia, Pensylwania, Teksas, Floryda i Kansas oraz członka Zgromadzenia Stanowego Nowego Jorku Dova Hikinda, który reprezentuje największe w Stanach Zjednoczonych skupisko Żydów ocalałych z holokaustu. Kilku kongresmanów zwróciło się też w ubiegłym roku do Komisji Spraw Międzynarodowych Izby Reprezentantów o zorganizowanie przesłuchań na temat zwrotu mienia Żydom w Polsce. Władze polskie odpowiadają na te apele zapewnieniami, że problem zostanie uregulowany przez ustawę reprywatyzacyjną. Jednak, jak wiadomo, od wielu lat projekt ustawy reprywatyzacyjnej nie może doczekać się aprobaty Sejmu, a w najnowszym kształcie wyklucza on roszczenia osób nie posiadających obecnie polskiego obywatelstwa.

Negocjacji nie będzie

Dzisiejsza rozprawa w nowojorskim sądzie wzbudza znaczne zainteresowanie mediów. Z informacji uzyskanych przez "Rz" wynika, że relacje z niej przekazane będą przez czołowe amerykańskie media, a także stacje telewizyjne z Niemiec, Wielkiej Brytanii i paru innych państw europejskich. Przed rozprawą specjalne oświadczenia wspierające pozew zamierzają wydać Carl McCall, główny rewident finansowy stanu Nowy Jork, oraz Alan Hevesi, główny rewident finansowy miasta Nowy Jork. McCall i Hevesi, którzy są wpływowymi postaciami w amerykańskich kręgach finansowych i gospodarczych, zmusili banki szwajcarskie do podjęcia negocjacji ze Światowym Kongresem Żydów, grożąc bojkotem szwajcarskich interesów komercyjnych w USA. - Uważam, że jest to pozew uzasadniony, stawiający sprawę jasno i zgodny z oczekiwaniami poszkodowanych. Musi bowiem dojść do zapewnienia zadośćuczynienia wszystkim ofiarom holokaustu, bez względu na ich narodowość, obywatelstwo czy religię - powiedział "Rz" Alan Hevesi, pytany, czy popiera pozew przeciwko Polsce. Ponieważ projekt ustawy reprywatyzacyjnej wyklucza roszczenia Żydów, którzy opuścili po wojnie Polskę, w przekonaniu Hevesiego oraz Dova Hikinda, najlepszym rozwiązaniem byłoby podjęcie przez polskie władze negocjacji w sprawie uregulowania tego problemu. - To mogą być skomplikowane, długie rozmowy i wszyscy wiemy, że niezbędne będą kompromisy. Jednak lepszego wyjścia niż rozmowy nie ma. Problem sam nie zniknie i Polska jak najszybciej powinna udowodnić, że jest innym krajem niż PRL - mówił Hikind w wywiadzie dla "Rz", opublikowanym 2 grudnia tego roku. Hikind zapowiedział w nim, że jeśli Polska nie rozwiąże problemu zwrotu mienia, to będą kontynuowane naciski polityczne i organizowane różne publiczne akcje, żeby o tej sprawie pisano na pierwszych stronach gazet. Hikind nie wykluczył też "namawiania amerykańskich firm, które prowadzą interesy z Polską, do zastosowania bojkotu".

Władze polskie zdecydowanie odrzucają sugestie podjęcia negocjacji. - Jeśli polski rząd chciałby z kimkolwiek rozmawiać na temat roszczeń, to jest to wyłącznie kwestia decyzji politycznej i nie ma żadnego związku z pozwem, który powinien być przez nowojorski sąd bezwarunkowo odrzucony - uważa mecenas Owen C. Pell.


