ROSJA

Moskwa chce sprzedać Pekinowi broń za miliardy dol. Komentatorzy przypominają jednak, że kiedyś może być ona użyta przeciwko Rosjanom.

Zwrot ku Azji

PIOTR JENDROSZCZYK

z Moskwy

Rozpoczynająca się dzisiaj wizyta przewodniczącego Chin Jiang Zemina w Rosji jest logicznym przedłużeniem serii moskiewskich spotkań Borysa Jelcyna, w jakich uczestniczyli przywódcy Wspólnoty Niepodległych Państw, premier Indii oraz minister spraw zagranicznych Iranu. Równocześnie z Iraku wróciła rosyjska delegacja rządowa, która przywiozła podpisane porozumienie naftowe. Można wierzyć moskiewskim mediom dopatrującym się w tych wydarzeniach dowodów na przesunięcie akcentów rosyjskiej polityki zagranicznej w kierunku Azji. Zmianę taktyki łączy się z nazwiskiem Jewgienija Primakowa, od ponad roku szefa dyplomacji rosyjskiej.

Trudno byłoby jednak upatrywać w zbliżeniu z Chinami i innymi krajami azjatyckimi próby zawarcia sojuszu politycznego czy wojskowego na wschodzie dokładnie w czasie, gdy Zachód, nie bacząc na sprzeciwy Moskwy, realizuje plan rozszerzenia NATO. W opinii moskiewskich ekspertów Rosja, aktywizując swą azjatycką politykę, pragnie zwiększyć pole manewru, tym bardziej że rosyjskie elity polityczne są coraz mocniej rozczarowane stosunkami z Zachodem.

W rok po złożonej w czasie wizyty Jelcyna pekińskiej deklaracji Jiang Zemina, charakteryzującej stosunki pomiędzy obu państwami jako "konstruktywne partnerstwo wybiegające w XXI wiek", obaj przywódcy podpiszą w Moskwie kilka dokumentów. Deklaracja polityczna na temat "wielobiegunowości świata" pozwoli być może na interpretację pojęcia konstruktywnego partnerstwa. Nikt w Moskwie nie oczekuje jednak rewelacji. Nic nie wskazuje na to, aby Chińczycy zamierzali odstąpić od swej polityki równego dystansu w stosunku do Rosji i do USA. 

Pragmatyczne kierownictwo Chińskiej Republiki Ludowej jest jednak zainteresowane w zacieśnieniu więzi gospodarczych z Rosjanami. Pekin daje wyraźnie do zrozumienia, że przy ich pomocy zamierza unowocześnić swą armię. Równocześnie godzi się na zawarcie porozumienia w sprawie faktycznej demilitaryzacji granicy z Rosją. Porozumienie to zostanie podpisane nie tylko przez Jiang Zemina i Borysa Jelcyna, ale także przez przywódców Kazachstanu, Tadżykistanu i Kirgistanu. W ostatnim tygodniu szczegóły tego dokumentu uzgadniał w Chinach rosyjski minister obrony Igor Rodionow.

Rozczarowanie Zachodem

Azjatyckiemu zwrotowi w rosyjskiej polityce zagranicznej towarzyszy w Moskwie przekonanie, że stosunki Rosji z Zachodem wchodzą w stadium kryzysu. Chodzi przy tym nie tylko o plany NATO. "Niezawisimaja Gazieta" opublikowała kilka dni temu niektóre założenia projektu dokumentu o nazwie "Obraz Rosji", przygotowanego na niedawne posiedzenia Rady Polityki Zagranicznej i Obronnej przy prezydencie Jelcynie. Składająca się z politologów, dyplomatów, ekspertów i polityków Rada zamierza do końca roku opracować obszerny dokument, który będzie analizą miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej.

Po zapoznaniu się z opublikowanymi w "Niezawisimej Gazietie" niektórymi tezami tego opracowania można odnieść wrażenie, że jego autorami byli nacjonalistyczni politycy z obozu komunistycznego czy też działacze z otoczenia Władimira Żyrinowskiego lub Aleksandra Lebiedzia. Jedno z głównych założeń głosi bowiem, że na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, nastąpiła szczególna aktywizacja sił, które chcą zapobiec odrodzeniu Rosji jako "wpływowego podmiotu stosunków międzynarodowych". Tego rodzaju kampania ma być przede wszystkim skutkiem niezadowolenia Zachodu z faktu, iż Rosja powoli staje na nogi. Gdy więc rosyjski biznes coraz bardziej się umacnia, kraje zachodnie pragną roztoczyć kontrolę nad napływającymi do Rosji inwestycjami zagranicznymi, aby nie doprowadzić do szybkiego "odrodzenia kraju". 

Takie spojrzenie na stosunki z Zachodem nie jest w Moskwie niczym wyjątkowym. Podczas zorganizowanego niedawno "okrągłego stołu" rosyjskich politologów w sprawie integracji Rosji z Białorusią przewijała się teza, że wycofanie się Jelcyna w ostatniej chwili z podpisania uzgodnionego wcześniej porozumienia było wynikiem działań prozachodnich polityków w rządzie (zwłaszcza Anatolija Czubajsa) i nacisków Zachodu. 

Na razie nie ma konkretnych dowodów na to, iż tego rodzaju myślenie wyznacza kierunki rosyjskiej polityki. Wręcz przeciwnie. Ostatnia reorganizacja rządu, w którym znaczącą rolę odgrywają politycy liberalni posługujący się analizami instytutu ekonomicznego Jegora Gajdara, pozwala przypuszczać, że Moskwa jest daleka od popełnienia błędu, którego skutkiem byłaby samoizolacja na arenie międzynarodowej.

W stronę Chin

Zdaniem Jewgienija Bażanowa, szefa Instytutu Aktualnych Problemów Międzynarodowych, nie ma mowy o powstaniu osi Moskwa - Pekin. Przede wszystkim dlatego, że Chiny nie są tym zainteresowane. Zdają sobie bowiem sprawę z faktu, że takie posunięcie doprowadziłoby do konfliktu z Zachodem i postawiło pod znakiem zapytania plany modernizacji państwa. Nie oznacza to jednak, że Moskwa i Pekin nie pragną wykorzystywać wzajemnych kontaktów w polityce wobec USA. 

Jednakże stosunki z Chinami mają dla Moskwy szczególne znaczenie przede wszystkim w kontekście przyszłych zagrożeń ze strony azjatyckiego sąsiada - twierdzi Bażanow. Przypomina on o ogromnych kosztach chińsko-rosyjskiej konfrontacji zbrojnej na tle konfliktu granicznego w latach 60. Jeden z instytutów Rosyjskiej Akademii Nauk ocenił, że Rosja straciła wtedy 200 - 300 mld "starych" rubli. Rosyjski ambasador w Pekinie Igor Rogaczow wyraził niedawno opinię, że wraz z zakończeniem w tym roku procesu demarkacji granicy "sprawa ta zostanie raz na zawsze zdjęta z porządku dziennego".

Demarkacja odbywa się na podstawie porozumienia podpisanego w 1991 r. Ustępstwa Moskwy w tej sprawie umożliwiły Jelcynowi złożenie rok później wizyty w Pekinie. Do Chin powrócą niewielkie obszary na Dalekim Wschodzie (14 km kw.), czemu sprzeciwiają się gubernatorzy tych regionów. Moskwa nie bierze jednak tych protestów poważnie - podobnie jak niedawnego oświadczenia admirała Feliksa Gromowa, dowódcy rosyjskich sił morskich. Jego zdaniem Chiny otrzymają nie tylko bezpośredni dostęp do Morza Japońskiego, ale i możliwość żeglugi po rzece Tuman, co naruszy "wojskową równowagę sił w regionie". Rosyjskie MSZ przypomniało natychmiast admirałowi, że rzeka ta jest zbyt płytka, aby mogły po niej pływać okręty wojenne, a o żadnym naruszeniu równowagi nie ma mowy.

Trudno przypuszczać, aby admirał o tym nie wiedział. Jego słowa można więc traktować jako ostrzeżenie, iż demarkacja granicy nie daje jednak Rosji gwarancji, że Chiny nie wystąpią w przyszłości z kolejnymi roszczeniami terytorialnymi. Można zrozumieć obiekcje Gromowa, jeżeli się pamięta, że porozumienie nie obejmuje trzech wysp na rzekach Ussuri i Argun, do których Pekin rościł pretensje w latach 60., co zakończyło się konfrontacją zbrojną. Nie brak głosów, że wyłączenie tych wysp z porozumienia może w przyszłości posłużyć Chinom za pretekst do żądań zwrotu ponad półtora miliona kilometrów kwadratowych utraconych w XIX w. na podstawie traktatów, których Chińczycy nigdy nie przestali uważać za nierównoprawne.

Uzbrajanie sąsiada    

Tymczasem Pekin właśnie przy współpracy z Rosją realizuje program unowocześniania sił zbrojnych. Lista zakupów rosyjskiej broni jest imponująca. W latach 1992 - 1995 Chińczycy kupili 48 nowoczesnych myśliwców Su-27, a w roku ubiegłym licencję na produkcję 200 samolotów tego typu w ciągu najbliższych pięciu lat. Wartość kontraktu szacuje się na 2,5 mld dol. Władze chińskie nie kryją, że interesują się jeszcze 50 samolotami Su-30 i Su-30MK. Jak twierdzi agencja Interfax, oprócz zakupionych już czterech łodzi podwodnych klasy "Kilo" Pekin chciałby się zaopatrzyć w 10 - 12 takich łodzi lub zdobyć licencję na ich produkcję. Koszt jednego okrętu podwodnego wynosi 250 mln dol. Na liście chińskich zakupów znajdują się też systemy antyrakietowe, w tym słynne S-300 oraz samoloty Ił-76, które po wyposażeniu w izraelskie urządzenia elektronicznie mają pełnić funkcję podobną do amerykańskich AWACS. 

W Moskwie cytuje się często dane Kongresu USA, z których wynika, że w najbliższych latach Chiny zamierzają wydawać na zakup uzbrojenia 4,4 mld dol. rocznie, a więc dwa razy więcej niż Arabia Saudyjska. Rosja, która w ostatnich trzech latach sprzedaje Pekinowi broń za ok. 1 mld dol. rocznie (ok. 30 proc. eksportu broni), zamierza jeszcze aktywniej włączyć się w program chińskich zbrojeń. Dla przeżywającej ciężkie czasy rosyjskiej "zbrojeniówki" jest to szansa nie do pogardzenia.

Nieśmiałe ostrzeżenia

Problem jednak w tym, że nowoczesna rosyjska broń może zostać użyta, przynajmniej teoretycznie, także przeciwko Rosji. - Nie wolno zrezygnować ze współpracy z Chinami w tej dziedzinie, bo z łatwością zaopatrzą się w potrzebne urządzenia nowoczesnej techniki gdzie indziej - odpowiada na ten zarzut Konstantin Makijenko, ekspert Rosyjskiego Centrum Studiów Politycznych. Jego zdaniem Chiny oraz Indie będą do lat 2005 - 2010 głównymi odbiorcami rosyjskiej broni. Uważa on także, podobnie jak niektórzy eksperci MSZ, że chińska ekspansja jest skierowana na Tajwan oraz Azję Południowo-Wschodnią i dlatego Pekin nie będzie zagrażać Rosji.

Wątpliwości ma jednak dziennik "Kommersant Daily", który poinformował niedawno, że to właśnie Pekin nalegał, aby porozumienie w sprawie redukcji sił zbrojnych wzdłuż granicy rosyjsko-chińskiej zostało zawarte do 2020 roku, a nie na czas nieograniczony, jak proponowało rosyjskie MSZ. Gazeta skłonna jest twierdzić, że w XXI w. Chiny - będące największą światową potęgą gospodarczą z najliczniejszym narodem na kuli ziemskiej - skierują swe zainteresowania w stronę Syberii

Jak temu zapobiec? W rosyjskiej publicystyce przeważa pogląd, że wyjściem jest konsekwentne rozwijanie dobrych stosunków z Chinami. Idea "konstruktywnego partnerstwa" wymaga zapewne jeszcze konkretyzacji, ale nie ulega wątpliwości, że jest dzisiaj witana z zadowoleniem zarówno w Pekinie, jak i Moskwie. 

Jiang Zemin po rozmowach z Jelcynem prosto z Moskwy udaje się do pobliskiej Tuły, jednego z najpotężniejszych rosyjskich ośrodków przemysłu zbrojeniowego. Trudno o bardziej czytelny dowód chińskiego pragmatyzmu.


#### SUMMARY START ####

#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Rosja wyraźnie kieruje swoją politykę zagraniczną w kierunku Chin. Powodem jest zapewnie rozczarowanie Rosji Europą Zachodnią i USA. Rosjanie zapewniają, że ma porozumienia między Moskwą i Pekinem. Pamiętają koszty konfrontacji zbrojnej na pograniczu z Chinami. Nie mają pewności, że to koniec terytorialnych pretensji Pekinu. Tymczasem Chiny przy współpracy z Rosją unowocześniają swoje siły zbrojne. Rosjanie sprzedają Chińczykom broń, która może być użyta przeciwko nim samym.
#### SUMMARY END ####

#### SUMMARIES ####
#### SUMMARY START ####
Rosyjskie media zauważają, że polityka zagraniczna Rosji coraz bardziej kieruje się w stronę Azji, szczególnie Chin. Trudno mówić o jakimś azjatyckim porozumieniu politycznym. Przywódcy Rosji są rozczarowani Zachodem i planami rozszerzenia NATO. Stosunki między Rosją i Chinami określane są jako "konstruktywne partnerstwo". Chińczycy nie chcą zbliżać się do Rosji bardziej niż do USA, choć zależy im na gospodarczej współpracy z Rosją - przy jej pomocy chcą unowocześnić swoją armię.
Opracowany przez zespół rosyjskich ekspertów raport dotyczący miejsca i perspektyw Rosji w polityce światowej zawiera tezę, że Europa Zachodnia i USA są niezadowolone z rozwoju rosyjskiej gospodarki i chcą kontrolować napływające do Rosji inwestycje, aby nie dopuścić do odrodzenia tego kraju. Nie wydaje się jednak, aby takie myślenie wyznaczało kierunek polityki rosyjskiej - mogłoby to doprowadzić do samoizolacji Rosji.
Chiny nie chcą porozumienia z Rosją, aby nie narazić się Zachodowi. Jednak oba kraje mogą wykorzystać swoje kontakty w polityce wobec USA. Rosji zależy na dobrych stosunkach z Chinami ze względu na pretensje terytorialne Pekinu. Koszty konfliktu na pograniczu rosyjsko-chińskim z lat 60. były dla Rosji ogromne. Proces demarkacji granicy trwał długo, porozumienie podpisano w 1991 r. Dowódcy wojskowi w Rosji obawiają się, że demarkacja granicy nie gwarantuje Rosji, że Chiny nie będą zgłaszały kolejnych roszczeń terytorialnych, np. do wysp na rzekach Ussuri i Argun. Tymczasem Pekin kupuje od Rosjan nowoczense myśliwce, łodzie podwodne i systemy antyrakietowe - lista jest imponująca. Dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, który jest obecnie w trudnej sytuacji, chińskie zamówienia to wielka szansa na rozwój. Z drugiej strony rosyjska broń może być wykorzystana przez Chiny także przeciwko Rosji. Rosyjscy eksperci zapewniają, że Chińczycy i tak będą kupować broń, a ich ekspensja będzie skierowana na Tajwan i Azję Południowo-Wschodnią. Z kolei dziennik "Kommersant Daily" sugeruje, że w XXI wieku Chiny zainteresują się Syberią.
 

#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Polityka zagraniczna Rosji kieruje się w stronę Azji, szczególnie Chin. Stosunki między Rosją i Chinami określane są jako "konstruktywne partnerstwo". Chińczycy nie chcą zbliżać się do Rosji bardziej niż do USA, choć zależy im na gospodarczej współpracy. Rosyjscy eksperci stawiają tezę, że Europa Zachodnia i USA są niezadowolone z rozwoju gospodarczego Rosji i chcą kontrolować napływające do Rosji inwestycje. Takie myślenie może doprowadzić do samoizolacji Rosji.
Rosji zależy na dobrych stosunkach z Chinami ze względu na pretensje terytorialne Pekinu. Koszty konfliktu na pograniczu rosyjsko-chińskim z lat 60. były dla Rosji ogromne. Dowódcy wojskowi w Rosji obawiają się, że demarkacja granicy nie gwarantuje, że Chiny nie będą zgłaszały kolejnych roszczeń. Tymczasem Pekin kupuje od Rosji nowoczensą broń. Dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego jest to szansa na rozwój, ale ta broń może być wykorzystana przez Chiny także przeciwko Rosji. Rosyjskie MSZ dementuje te pogłoski. Media sugerują jednak, że w XXI wieku Chiny zainteresują się Syberią.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Rosja wyraźnie kieruje swoją politykę zagraniczną w kierunku Chin. Powodem jest zapewnie rozczarowanie Europą Zachodnią i USA. Rosjanie zapewniają, że nie ma porozumienia między Moskwą i Pekinem. Pamiętają koszty konfrontacji zbrojnej na pograniczu rosyjsko-chińskim w latach 60. Nie mają pewności, że to koniec terytorialnych pretensji Pekinu. Tymczasem Chiny przy współpracy z Rosją unowocześniają swoje siły zbrojne. Rosjanie sprzedają Chińczykom broń, która może być użyta przeciwko nim samym - Chiny mogą się zainteresować Syberią.
#### SUMMARY END ####
