MEDYCYNA 

Nowa szansa dla chorych na raka krwi i niektóre nowotwory złośliwe

Uzdrawiająca chimera

ZBIGNIEW WOJTASIŃSKI

Miniprzeszczepy komórek krwiotwórczych są nową nadzieją w leczeniu chorób nowotworowych - szczególnie białaczek i chłoniaków. - W ten sposób udało się nam uzyskać całkowitą remisję u pięciu pacjentów z wyjątkowo trudnym do leczenia rakiem nerki z przerzutami - twierdzi prof. Shimon Slavin z Izraela, jeden z pionierów tej metody immunoterapii.

Inni specjaliści zalecają ostrożność. Przyznają jednak, że dla niektórych chorych pojawiła się nowa szansa skutecznej terapii. - Pomysł tej metody powstał w latach 60., ale żeby ocenić jej skuteczność, potrzebny jest dłuższy okres obserwacji - mówi prof. Jerzy Hołowiecki, kierownik kliniki transplantacji szpiku Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach.

Prof. Slavin przytacza przykłady: - Terapię tę po raz pierwszy zastosowaliśmy przed 14 laty u chorego na białaczkę. Żyje on do dziś. Wtedy nikt nie chciał uwierzyć, że w strzykawkach podawaliśmy mu jedynie krwinki pobrane od dawcy. Wydawało się to zbyt proste, by było możliwe - podkreśla uczony. Od 6 lat tę metodę stosuje się w Jerozolimie rutynowo. W przewlekłych białaczka szpikowych jej skuteczność sięga 80 proc., a w chłoniakach nieziarniczych - 70 proc. Gorsze rezultaty uzyskuje się jedynie w ostrych postaciach choroby. W przypadku białaczki szpikowej wyleczalność nie przekracza 20-30 proc.

Metoda ostatniej szansy

O podobnych efektach mówią polscy specjaliści, którzy od niedawna również stosują tę metodę. - W nowotworowych chorobach hematologicznych wyniki, jakie dotąd uzyskaliśmy, można ocenić jako dobre: zostali uratowani chorzy, którzy musieliby umrzeć, gdyż nie pomogły im tradycyjne metody leczenia - mówi prof. Janusz Hansz z kliniki AM w Poznaniu, gdzie zabiegom takim od stycznia tego roku poddano 23 chorych na białaczki, chłoniaki i szpiczaki. W Katowicach leczonych było ośmiu chorych, spośród których żyje sześciu. Pierwsze trzy przeszczepy wykonano także w Warszawie - w klinice hematologii i onkologii Akademii Medycznej.

Trzeba jednak pamiętać, że jest to metoda ostatniej szansy - gdy nie pomaga chirurgia, radio- i chemioterapia. - Nie jest też panaceum na wszystkie oporne na leczenie choroby nowotworowe. Na podstawie dotychczasowych prób możemy powiedzieć jedynie, że można ją stosować w niektórych chorobach hematologicznych, gdy nie ma innej możliwości leczenia - uważa prof. Hansz. Nie wiadomo też, na ile miniprzeszczepy komórek krwiotwórczych zastąpią klasyczne transplantacje szpiku kostnego lub komórek macierzystych szpiku. Dotychczasowe doświadczenia z użyciem tej metody są zbyt skromne - nawet w klinice prof. Slavina. W Europie dopiero planowane są większe badania, które mają wykazać jej skuteczność.

Shimon Slavin sądzi, że jest ona nadzieją w leczeniu schorzeń zarówno nowotworowych, jak i w zaburzeniach genetycznych układu odpornościowego, np. w anemii aplastycznej i niedokrwistości Fanconiego, w których również uzyskał ponad 80 proc. wyleczalności. A nawet w chorobach autoimmunologicznych, jak stwardnienie rozsiane czy reumatoidalne zapalenie stawów. Wcześniejsze niepowodzenia tego rodzaju immunoterapii powodowane były tym, że do miniprzeszczepów wykorzystywano leukocyty pobrane od chorego. To był błąd. Nie można leczyć komórkami odpornościowymi, które przecież "zdradziły" już pacjenta.

Dać nadzieję

W miniprzeszczepach używa się wyłącznie komórek macierzystych układu krwiotwórczego oraz dojrzałych limfocytów dawcy o podobnej zgodności tkankowej. Metoda ta jest zatem podobna do tradycyjnego przeszczepu szpiku kostnego (lub komórek krwiotwórczych), jaki wykonywany jest od wielu lat. Różni się głównie tym, że szpik chorego nie jest od razu niszczony (chemioterapią i napromieniowaniem), lecz stopniowo - w ciągu kilku miesięcy - zastępowany komórkami z krwi dawcy. W tym czasie jego limfocyty mają zniszczyć komórki nowotworowe i odtworzyć układ krwiotwórczy.

Taka metoda jest mniej toksyczna, zmniejsza też podatność na infekcje - szczególnie niebezpieczne w początkowym etapie zabiegu. Grozi jedynie  reakcją "przeszczep przeciwko gospodarzowi", gdy komórki dawcy zaczynają atakować organizm ich biorcy. Przez pewien czas w jego organizmie utrzymuje się tzw. chimeryzm hemopoetyczny - współistnienie dwóch układów krwiotwórczych. Dlatego największą trudnością tej metody jest maksymalne zwiększenie dawki limfocytów dawcy, przy jednoczesnym zminimalizowaniu ryzyka tej niekorzystnej reakcji. 

- Ważne jest też, że stwarza ona szansę leczenia chorych dotąd niekwalifikujących się do klasycznej transplantacji szpiku od dawcy - twierdzi prof. Wiesław W. Jędrzejczak z kliniki hematologii i onkologii warszawskiej AM. Do takich pacjentów zaliczane są osoby z niewydolnością serca, płuc, nerek, wątroby, powyżej 50. roku życia, gdyż są znacznie bardziej narażone na powikłania grożące śmiercią. W Polsce jest to szansa jedynie dla chorych  mogących znaleźć dawcę komórek - najlepiej wśród najbliższych krewnych. Koszty przekraczają 100 tys. zł.

24 miliony zł na przesiewowe badania onkologiczne

Ministerstwo Zdrowia uruchomiło w tym roku cztery programy wczesnego wykrywania nowotworów piersi, szyjki macicy, jelita grubego i prostaty. Przeznaczyło na nie prawie 19 milionów złotych. Uczestniczące w programach kasy chorych dołożyły jeszcze na ten cel dalsze 5 milionów złotych. Według szacunków koordynatorów programów, badaniami przesiewowymi zostanie objętych 415 tysięcy osób.

Onkolodzy zwracają uwagę na znaczenie skriningu - czyli badań, którym poddają się osoby, u których nie występują żadne niepokojące objawy choroby. - Niestety, w Polsce ciągle jeszcze nie ma zwyczaju poddawania się takim badaniom - ocenia prof. Marek Nowacki, szef Centrum Onkologii.

Lekarzy niepokoi szczególnie wysoka dynamika wzrostu zachorowań na nowotwory jelita grubego. Zapada na nie 10,5 tysiąca osób rocznie, a 7,5 tysiąca - umiera. Wykrywane stany rakowe są w Polsce dwukrotnie bardziej zaawansowane (a więc dające mniejsze szanse na wyleczenie) niż na zachodzie Europy i w USA. - Rak jelita grubego to wśród chorób nowotworowych drugi zabójca - alarmują onkolodzy. Ryzyko zachorowania wzrasta po 50 roku życia. Dlatego każdy powinien poddać się między 50 a 65 rokiem życia kolonoskopii. W ramach programu badań przesiewowych lekarze pierwszego kontaktu będą mieć prawo do wystawiania skierowań na takie badanie.

Trzy pozostałe programy będą realizowane w ten sposób, że samorządy terytorialne lub placówki zdrowotne będą wysyłać zaproszenia do wybranych osób (z grup wiekowych szczególnie zagrożonych poszczególnymi nowotworami). Przedstawiciele ministerstwa i lekarze przyznają, że potrzeby są dużo większe. Ale na objęcie większej grupy osób potrzebne byłyby i większe pieniądze (których nie ma) i większa liczba ośrodków. - Od czegoś trzeba zacząć. To jest program skierowany do ludzi potencjalnie zdrowych. Jeśli ktoś zaobserwuje u siebie jakieś niepokojące objawy, bez żadnego skierowania powinien udać się do onkologa - przypomina prof. Nowacki.

W Polsce na choroby nowotworowe zapada rocznie 110 tysięcy osób. 75 tysięcy umiera. Realizacja programów wczesnego wykrywania raka może uratować - według szacunków onkologów - 10 tysięcy osób.	SOL


#### SUMMARIES ####
#### SUMMARY START ####
Miniprzeszczepy komórek krwiotwórczych są nadzieją w leczeniu chorób nowotworowych, w szczególności białaczen i chłoniaków. Chociaż jest to nowa metoda, jej pomysł powstał w latach 60. Jednakże żeby ocenić jej skuteczność potrzebny jest dłuższy okres obserwacji. W Izraelu od 6 lat stosuję się tę metodę rutynowo, w Polsce wykorzystywana jest dopiero od niedawna. Polscy lekarze mówią,że stosowana przez nich metoda pomaga przede wszystkim w nowotworowych chorobach hematologicznych. Od stycznia tego roku zabiegom tego typu poddano 23 osoby chore na białaczki, chłoniaki i szpiczaki. Trzeba jednak pamiętać, że jest to metoda ostatniej szansy, którą wykorzystuje się jeśli zawiedzie chirurgia, radio- i chemioterapia. Nie jest to też panaceum na wszystkie oporne na leczenie choroby nowotworowe.
W miniprzeszczepach wykorzystywane są wyłącznie komórki macierzyste układu krwiotwórczego oraz komórki dojrzałych limfocytów dawców o podobnej zgodności tkankowej. Pod tym wględem metoda ta jest podobna do przeszczepu szpiku kostnego, choć jest mniej agresywna. Metoda stwarza szansę leczenia chorych, którzy do tej pory nie kwalifikowali się do klasycznej transplantacji, czyli osoby z niewydolnością serca, płuc, nerek, wątroby oraz osoby powyżej 50. roku życia. Koszty takiego zabiegu przekraczają 100 tyś. zł.
Ministerstwo Zdrowia uruchomiły w tym roku cztery programy wczesnego wykrywania raka. Chodzi o to, aby regularnie badali się nawet ci, którzy nie widzą u siebie niepokojących objawów.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Miniprzeszczepy komórek krwiotwórczych dają nową nadzieję w leczeniu chorób nowotworowych, w szczególności białaczek i chłoniaków. W Izraelu ta metoda stosowana jest rutynowo już od 6 lat, w Polsce jest ona wykorzystywana dopiero od niedawna i przynosi dobre wyniki, zwłasza w leczeniu nowotworowych chorobach hematologicznych. Trzeba jednak pamiętać, że ta metoda jest wykorzystywana jako ostatnia, wtedy kiedy nie pomogła już ani chirurgia ani radio- i chemioteramia. Metoda ta jest również bardzo kosztowna i kosztuje ponad 100 tyś. zł.
W tym roku Ministerstwo Zdrowia uruchomiło cztery programy wczesnego wykrywania nowotworów piersi, szyjki macicy, jelita grubego i prostaty. Chodzi o to, aby na obecność raka przebadała się jak największa liczba osób.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Miniprzeszczepy komórek rakotwórczych są nową nadzieją w leczeniu chorób nowotworowych. Metodę tą z powodzeniem od 6 lat stosują lekarze w Izraelu. Od niedawna stosowana jest ona również w Polsce. Jest to jednak metoda ostatniej szansy, wykorzystywana w przypadku gdy nie podziałały zabiegi chirurgiczne oraz radio- i chemioterapia. Jest to metoda bardzo kosztowna-kosztuje ponad 100 tyś. zł.
#### SUMMARY END ####
