CZECZENIA

Członkowie nowego republikańskiego rządu doskonale sobie radzili z rosyjską armią. Czy zdołają odbudować instytucje państwa i gospodarkę?

Pokój trudniejszy niż wojna

Prezydent zebrał rządzie prawie wszystkich ważniejszych dowódców polowych, nie wyłączając najgroźniejszych rywali z kampanii prezydenckiej. Jednak dzieląc się władzą pragmatyczny i skłonny do kompromisu Maschadow do pewnego stopnia stał się zakładnikiem radykalnie nastawionych dowódców polowych. Na zdjęciu: modlitwa podczas zaprzysiężenia prezydenta Czeczenii 12 lutego (od lewej): Maschadow, prezydnt Inguszetii, Rusłan Auszew i rosyjski generał Aleksander Lebiedź.

FOT. (C) AP

SŁAWOMIR POPOWSKI

Czeczenia zniknęła z czołówek gazet, ustępując miejsca innym, krwawym konfliktom. Nie ma już wojny, rosyjskich bombardowań i szalonych akcji terrorystycznych w wykonaniu zdesperowanych czeczeńskich bojowników. Jest za to o wiele mniej widowiskowy pokój. Dla Asłana Maschadowa - byłego szefa sztabu, a od stycznia br. prezydenta Czeczenii - może być on trudniejszy do wygrania, aniżeli działania wojenne, którymi dowodził. I odwrotnie: Rosja, która poniosła w Czeczenii kompromitującą porażkę militarną, ma teraz - przynajmniej teoretycznie - znacznie większe szanse na sukces polityczny, niż wówczas, gdy wysyłała do Groznego swoje specoddziały. 

Cała władza dla Maschadowa

Jak dotąd czeczeński prezydent nie popełnił większych błędów. Po wygraniu wyborów głównym zadaniem Maschadowa było sformowanie nowych organów władzy i etap ten ma już za sobą. Skupiając w jednym ręku władzę prezydenta i urząd premiera, Maschadow faktycznie pełni również obowiązki ministra obrony, które to stanowisko formalnie zostało zlikwidowane. W ten sposób skopiował strukturę władzy stworzoną przez Dżochara Dudajewa w latach 1992 - 94.

Ma to swoje dobre, ale i złe strony. Przyjęty model pozwala Maschadowowi utrzymać kontrolę nad władzą wykonawczą i zapobiega rywalizacji między szefem państwa i szefem gabinetu, ale jednocześnie naraża go na poważne ryzyko. Stojąc na czele rządu bierze również pełną odpowiedzialność za jego działania - i to w najtrudniejszym, pierwszym okresie powojennym. Dżocharowi Dudajewowi - pierwszemu prezydentowi Czeczenii - to się nie udało. Fiasko polityki gospodarczej, realizowanej przez jego administrację, przyczyniło się do wzrostu niezadowolenia społecznego i kryzysu politycznego, który Dudajew usiłował przełamać, wprowadzając rządy autorytarne. W połowie 1993 roku doprowadziło to jednak do powstania zorganizowanej opozycji, co umiejętnie wykorzystała Moskwa. 

Licząc na pragmatyzm Maschadowa można mieć nadzieję, że okaże się on odporny na podobne pokusy. Nowo wybranemu prezydentowi potrzebne są jednak nie tylko szerokie pełnomocnictwa, ale również sprawny aparat wykonawczy - przede wszystkim w rządzie. A z tym może być gorzej.

Rząd dowódców polowych

Maschadow długo zwlekał z ogłoszeniem pełnego składu swojego gabinetu. Jego tworzenie zajęło ponad dwa miesiące. Ku zaskoczeniu Moskwy czeczeńskiemu prezydentowi udało się zebrać w jednym gabinecie właściwie wszystkich dowódców polowych, nie wyłączając jego najgroźniejszych rywali z kampanii prezydenckiej. Jako pierwsi nominacje otrzymali członkowie poprzedniego rządu: Mowładi Udugow, który zachował stanowisko pierwszego wicepremiera, Achmed Zakajew - doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego, Hoż-Achmed Jarichanow - szef Południowej Kompanii Naftowej oraz minister spraw wewnętrznych Kabek Machaszew. Wspierają ich nowi, "zwykli" wicepremierzy: Musa Doszukajew, odpowiedzialny za finanse i gospodarkę, a także Łomali Ałsutanow (rolnictwo), Isłam Chalimow (sprawy socjalne) oraz Rusłan Giełajew (budownictwo). 

Wreszcie, 2 kwietnia, ogłoszono ostatnią i najbardziej nieoczekiwaną nominację: zastępcą szefa gabinetu został Szamil Basajew. Formalnie odpowiada on w rządzie za sprawy przemysłu. Faktycznie jest natomiast rzeczywistym pierwszym wicepremierem - tj. tym, który będzie zastępować Maschadowa podczas jego nieobecności. Awans Basajewa - który 27 stycznia br. podczas wyborów prezydenckich zebrał 23,5 proc. głosów, ustępując jedynie Maschadowowi - przyjęto w Moskwie nie tylko jako największą niespodziankę, ale wręcz za wyzwanie. W końcu Basajew - dowódca oddziału, który w czerwcu 1995 roku dokonał ataku na Budionnowsk, biorąc zakładników - w dalszym ciągu ścigany jest listami gończymi przez rosyjską Prokuraturę Generalną. 

Moskiewscy politycy powinni być jednak bardziej wyrozumiali dla Maschadowa. Jego posunięcia kadrowe - jak pisała "Niezawisimaja Gazieta" - wcale nie miały na celu prowokowania Rosji. Przede wszystkim  podyktował je wewnętrzny układ sił w samej Czeczenii. Włączenie do rządu czołowych dowódców polowych było w istocie najrozsądniejszym posunięciem, dzięki któremu łatwiej było Maschadowowi przejąć kontrolę nad prywatnymi armiami poszczególnych dowódców. Do początku kwietnia wszyscy komendanci, nie wyłączając Basajewa (ale z wyjątkiem Sałmana Radujewa),  zgodzili się przekazać swoje oddziały sztabowi naczelnemu, tak aby do lata br. mogła z nich powstać regularna armia republiki w sile ok. 2000 żołnierzy. Powstaje również czeczeńska Narodowa Gwardia, a we wszystkich miejscowościach - oddziały samoobrony. W ten sposób przynajmniej częściowo udało się rozwiązać problem uzbrojonych młodych ludzi, dla których wojna była jedynym sposobem na życie.  

Poza tym, tworząc rząd, który w istocie jest gabinetem koalicyjnym, prezydentowi udało się maksymalnie poszerzyć jego zaplecze społeczno-polityczne. Teoretycznie cieszy się on dziś poparciem 90 proc Czeczenów, bo tyle głosów oddali oni podczas wyborów na Maschadowa, Basajewa, Udugowa i Zakajewa.

Problem polega jednak na tym, że dzieląc się władzą z potencjalną opozycją, pragmatyczny i skłonny do kompromisu Maschadow do pewnego stopnia stał się również zakładnikiem radykalnie nastawionych dowódców polowych (takich jak Basajew), z których zdaniem - chce czy nie chce - będzie się musiał liczyć. Po drugie - wcale nie jest powiedziane, że świetni żołnierze, którzy potrafili sobie poradzić z wielką armią rosyjską, będą równie dobrymi administratorami i gospodarzami.

Trudna wolność

Pierwsze miesiące wolności okazały się trudniejsze, niż oczekiwano. Nowe władze nie są w stanie w pełni kontrolować sytuacji w republice, czego najlepszym dowodem są kolejne porwania korespondentów rosyjskich. Za każdym razem wysuwane są żądania polityczne, ale naprawdę chodzi głównie o zdobycie okupu. Rząd nie jest w stanie zapobiec takim sytuacjom, co podrywa autorytet nowych władz nie tylko wobec Moskwy. Niedawne oświadczenie ONZ, w którym uruchomienie pomocy humanitarnej uzależniono od poprawy stanu bezpieczeństwa wewnętrznego, można potraktować jako pierwsze poważne ostrzeżenie.

Dość mrocznie rysują się również perspektywy gospodarcze. Czeczeni ciągle jeszcze świętują zwycięstwo i na razie jest ono najważniejsze. Tymczasem - jak pisze Maria Przełomiec w raporcie przygotowanym dla Centrum Stosunków Międzynarodowych Instytutu Spraw Publicznych - w kilka miesięcy po zakończeniu działań wojennych kierownictwo Narodowego Banku Czeczenii nadal nie jest w stanie ocenić, na jakie wpływy może liczyć budżet państwa. Nie pracują żadne przedsiębiorstwa, ludzie całymi miesiącami nie dostają pieniędzy, a handel ogranicza się do czarnego rynku. Czeczeni jakoś sobie radzą, eksploatując na własną rękę złoża ropy naftowej, która następnie domowym sposobem jest oczyszczana i sprzedawana. Podobno ok. 20 proc. czeczeńskiej ropy zagospodarowywana jest w ten właśnie sposób.

Rząd liczy, że w przyszłości eksploatacja i przetwórstwo ropy, a także jej transport rurociągami ze złóż kaspijskich przez terytorium republiki może zapewnić Czeczenom godziwe warunki życia. Teoretycznie jest to możliwe. Można odbudować jedną z najnowocześniejszych rafinerii, jaką zbudowano w Czeczenii za czasów radzieckich, ale wymaga to olbrzymich nakładów finansowych. Nie mówiąc już o tym, że aby całe to przedsięwzięcie było opłacalne, rafineria musi przerabiać co najmniej 20 mln ton rocznie, podczas gdy własne złoża zapewniają wydobycie najwyżej 2 - 3,5 mln ton ropy rocznie. 

Punkty dla Moskwy

Wszystko to umacnia pozycję przetargową Moskwy, która może sobie pozwolić na wyraźne spowolnienie procesu pokojowego, wiedząc, że czas i tak pracuje na jej korzyść. Władze w Groznym co jakiś czas ostrzegają przed groźbą zerwania rokowań, oskarżają Rosję, że przygotowuje wciąż nowe projekty porozumień, przeczące poprzednim, ale tak naprawdę niewiele mogą poradzić. W końcu to Maschadow nalega teraz na szybkie podpisanie z Moskwą politycznego układu o pokoju i porozumienia o współpracy gospodarczej, podczas gdy strona rosyjska gotowa jest rozciągnąć uregulowanie konfliktu na lata i z uporem powtarza, że nie widzi powodu, dla którego miałaby traktować Czeczenię inaczej niż pozostałe republiki Federacji. 

W tych warunkach Maschadowowi bardzo trudno będzie wypełnić swoją przedwyborczą obietnicę, że doprowadzi do międzynarodowego uznania niepodległości Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. Pierwszą porażkę poniósł tuż po wyborach, kiedy okazało się, że ani jeden z przywódców państw zaproszonych na uroczystą inaugurację prezydenta Maschadowa nie odważył się przyjechać do Groznego wbrew stanowisku Moskwy. 

Rosja tymczasem wykorzystuje każdą okazję, aby zamanifestować światu i samym Czeczenom, kto jest suwerenem. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć demonstracyjną pomoc organizowaną przez Radę Bezpieczeństwa Rosji dla czeczeńskich muzułmanów, aby mogli bezpośrednio z Groznego udać się z pielgrzymką do Mekki. - Groznieńskie lotnisko nie ma statusu międzynarodowego? - Nie ma problemu - odpowiedziano w Moskwie - zaraz uda się tam 40 funkcjonariuszy rosyjskiej służby bezpieczeństwa, celników i WOP-istów... 

Byli pierwszymi oficjalnymi przedstawicielami Rosji, którzy wrócili do Groznego.



#### SUMMARIES ####
#### SUMMARY START ####
W pierwszych powojennych wyborach prezydenckich w Czeczenii wygrał Asłan Maschadow - były szef sztabu czeczeńskich sił zbrojnych. Zadanie, które teraz przed nim stoi może okazać się trudniejsze niż działania wojenne.

Dotąd nie popełnił większych błędów - sformułował nowe organy władzy, skupiając w jednym ręku władzę prezydenta, urząd premiera i obowiązki ministra obrony. Przyjęty model pozwala mu utrzymać kontrolę nad władzą wykonawczą, ale będzie musiał wziąć pełną odpowiedzialność za działania rządu - i to w najtrudniejszym okresie powojennym, kiedy chęć opanowania trudnej sytuacji może prowokować do przejęcia rządów autorytarnych.

W rządzie Mashadowa znaleźli się prawie wszyscy dowódcy polowi, włącznie z jego najgroźniejszymi rywalami z kampanii prezydenckiej. W gabinecie znalazł się nieoczekiwanie Szamil Basajew, który w Moskwie ścigany jest listami gończymi za atak na Budionnowsk. Te wybory kadrowe są jednak najrozsądniejszym posunięciem Mashadowa. Pozwoliły mu przejąć kontrolę nad prywatnymi armiami dowódców. Taki rząd koalicyjny poszerza również jego zaplecze społeczno-polityczne. Z drugiej strony pragmatyczny Mashadow będzie musiał się liczyć ze zdaniem radykalnie nastawionych dowódców.

Już pojawiły się pierwsze trudności. Nowe władze nie kontrolują w pełni sytuacji w republice, czego dowodem są kolejne porwania korespondentów rosyjskich. Czeczeński rząd zaczyna tracić autorytet w oczach Moskwy i organizacji międzynarodowych. W trudnej sytuacji jest również gospodarka. Nie pracują przedsiębiorstwa, handel ogranicza się do czarnego rynku, a Czczeni radzą sobie eksloatując ropę na własną rękę. 

Wszystko to umacnia pozycję Moskwy, która spowalnia proces pokojowy. Mashadowi będzie trudno wypełnić przedwyborczą obietnicę o doprowadzeniu do międzynarodowego uznania niepodległości Czeczenii. Pierwszą jego porażką była nieobecność przywódców zaproszonych państw na uroczystej inauguracji prezydenta - nie odważyli się przyjechać wbrew stanowisku Rosji. Rosja tymczasem wykorzystuje każdą okazję, aby zamanifestować swoją pozycję suwerena. Tak trzeba traktować demonstracyjną pomoc Rosjan dla czeczeńskich muzułmanów w zorganizowaniu pielgrzymki do Mekki.

#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
W powojennych wyborach prezydenckich w Czeczenii wygrał Asłan Maschadow - były szef sztabu. Nie popełnił jeszcze większych błędów. Skupił w swoich rękach władzę prezydenta i urząd premiera, co pozwala mu utrzymać kontrolę nad władzą wykonawczą, za którą jednak będzie w pełni odpowiedzialny. Do rządu zaprosił dowódców polowych, włączając swoich rywali z kampanii prezydenckiej. Dzięki temu posunięciu przejął kontrolę nad ich prywatnymi armiami, ale będzie musiał się liczyć z ich zdaniem. 

Pojawiają się pierwsze trudności. Dochodzi do porwań korespondentów rosyjskich i czeczeński rząd zaczyna tracić autorytet w oczach Moskwy i organizacji międzynarodowych. W bardzo trudnej sytuacji jest gospodarka. Nie pracują przedsiębiorstwa, a handel ogranicza się do czarnego rynku. 

Wszystko to umacnia pozycję Moskwy, która spowalnia proces pokojowy i wykorzystuje każdą okazję, aby zamanifestować swoją pozycję suwerena. Tak trzeba traktować demonstracyjną pomoc Rosjan dla czeczeńskich muzułmanów w zorganizowaniu pielgrzymki do Mekki.

#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Nowy prezydent Czczenii Asłan Maschadow - były szef sztabu, nie popełnił jeszcze większych błędów. Pełniąc jednoczeście urząd premiera powołał nowy rząd, do którego zaprosił dowódców polowych. Dzięki temu przejął kontrolę nad ich prywatnymi armiami. W zamian będzie musiał się liczyć z ich radykalnymi poglądami. Kolejne porwania rosyjskich korespondentów osłabiają autorytet nowego rządu. W trudnej sytuacji jest gospodarka. Umacnia się natomiast pozycja przetargowa Rosji, która spowalnia proces pokojowy.

#### SUMMARY END ####
