MłODZIEŻ I RELIGIA

Panuje powszechne przekonanie, że ujawnienie sprawy zapobiegło planowanym na 13 kwietnia kolejnym rytualnym samobójstwom

Krajobraz z szatanem

ELżBIETA POŁUDNIK

Policja w Białej Podlaskiej wykryła grupę satanistów. Należy do niej co najmniej kilkanaście osób. Mają od 16 do 23 lat. Część z nich to uczniowie bialskich szkół średnich. Problem zaczyna być dostrzegany też w podstawówkach. Dwaj szesnastoletni chłopcy popełnili samobójstwo. Odebrali sobie życie 13 lutego i 13 marca. Jeden z nich był zdeklarowanym satanistą. Drugi miewał kontakty z grupą. Powszechnie uważa się, że śmierć przynajmniej jednego z nich mogła być ofiarą złożoną szatanowi.

Przywódca sekty - 23-letni Grzegorz Sz., "czarny biskup", został tymczasowo aresztowany pod zarzutem nakłaniania do samobójstwa poprzez rozmowy i obrzędy o charakterze satanistycznym oraz rozprowadzania i namawiania do zażywania środków odurzających. Paweł K., ps. Suchy, również trafił do aresztu. Prokurator zarzuca mu profanację grobu na bialskim cmentarzu. Zabrane z grobu dwie czaszki używano do satanistycznych obrzędów. W Białej Podlaskiej panuje powszechne przekonanie, że ujawnienie sprawy zapobiegło planowanym na 13 kwietnia kolejnym rytualnym samobójstwom.

Większość bialskich satanistów zalicza siebie do "lawejowców". Nie odprawiali więc czarnych mszy polegających na składaniu w ofierze szatanowi ludzi. Zastępowały ich zwierzęta. Planowali jednak samobójstwa, na przykład ukrzyżowanie na terenie kościoła i podpalenie lub rozerwanie się granatem podczas mszy w kościele pełnym ludzi.

"Jestem satanistą"

- mówi o sobie 21-letni Krzysztof. Pracuje w jednym z zakładów rolnych w Białej Podlaskiej. Kupił biblię La Veya na stoisku w Warszawie za 30 złotych. To nic złego - mówi. - Gdybyśmy odbijali ją na powielaczach i rozprowadzali, to może byłoby to przestępstwo - zastanawia się. - Ale to przecież jest legalne wydawnictwo. Krzysztof tłumaczy, na czym polega satanizm. Zaskakuje słownictwem i znajomością zjawisk kulturowych. "Satanizm jest religią - mówi - gdyby nie miał boga w postaci szatana, byłby prądem umysłowym, jak humanizm. Jak przeczytałem biblię satanistyczną, to myślę, że jest to lepsze niż religia. Do kościoła nie chodzę od końca podstawówki. To nie ma sensu. Ograniczenia, umartwianie się to nie dla mnie. La Vey mówi, żeby korzystać z życia, i ja się z nim zgadzam. Bez satanizmu nie da się tego robić". Krzysztof proponuje pożyczenie mi biblii La Veya. Teraz jednak nie ma jej u siebie, pożyczył koledze. "Może pani przeczytać. Przecież to niczym nie grozi" - mówi.

Szepela zna. - Jak się napił, to miał taką śrubę, że coś śpiewał. Co? Teksty kapel metalowych. Satanistycznych też. Krzysztof nie zgadza się z opinią, że satanista to człowiek zawsze ubrany na czarno. Glany, czarna kurtka, pentagram - to pomyłka. - Ja tak się nie ubieram, a jestem satanistą. Suchy i Szepel? No, oni zawsze chodzili na czarno. Czy były czarne msze? Nie wiem. Jeśli były obrzędy, to ja w nich nie brałem udziału - mówi Krzysztof. - Najczęściej czytaliśmy książki, słuchaliśmy muzyki, dyskutowaliśmy. "Bagsika" poznałem tego wieczora, gdy się powiesił. Poszedłem do Szepela, bo miał urodziny. Grzesiek chciał, byśmy poszli na plac Wolności. Kupiliśmy wódkę i poszliśmy do parku. "Bagsik" mówił, że się powiesi. Nie brałem tego na serio. Nikt chyba nie wierzył, że zrobi to naprawdę.

W szkolnych zeszytach Marcin-"Bagsik"&nbsp;pisał coś na kształt własnej biblii. Niewiele tam notatek z lekcji - tylko kilka pierwszych kartek. Potem rysunki, wiersze, opowiadania, luźne notatki. Głównym bohaterem jest szatan, demony, Belzebub. Słuchał La Veya. Dużo czytał, zwłaszcza horrory i mroczną fantastykę. "Czy może istnieć ród wampirów, inny niż znany z literackich przekazów i zabobonów. Kiedyś o tym pomyślę z długopisem w ręku" - napisał na jednej kartce.

Wiesław Gromadzki, szef Klubu Literackiego "Maksyma" w Białej Podlaskiej, mówi, że młodzi ludzie tak piszą. Zawiedli się na świecie. Rezygnacja, brak zgody na otaczającą rzeczywistość, panujące powszechnie zło, beznadziejność to powszechny temat w twórczości nastolatków. "W przypadku Marcina zadziwiła mnie tylko ta diaboliczna symbolika, postacie Belzebuba, mroczność. Miałem z nim kontakt tylko przez kilka tygodni. Zamierzałem z nim o tym porozmawiać, gdy lepiej się poznamy. Obiecał pokazać mi wszystkie swoje teksty, kiedy je dokończy - jak się wyraził. Trzeba przyznać, że Marcin miał nie tylko talent plastyczny, ale i literacki" - mówi Wiesław Gromadzki.

Dotrzeć  do własnego dziecka

"Jestem chrześcijanką i nie pozwolę córce od tej wiary odejść" - mówi matka jednej z bialskich poganek, która utrzymywała bliskie kontakty z satanistami. Dorota przed pięcioma minutami wyszła z domu w towarzystwie innej poganki, znacznie bardziej chyba wtajemniczonej w arkana satanizmu. 

Mijając nas naciągnęła na głowę spiczasty kaptur czarnej bluzy ukrywając twarz. Obydwie nie chcą rozmawiać z dziennikarzami. Matka Doroty nic nie wiedziała o "zainteresowaniach" córki. "Może bym coś podejrzewała, gdyby nie wracała na noc do domu. Ale ona nie sprawiała kłopotów - tłumaczy. - Pracuję w szkole, w której uczy się córka. Mam ją cały czas na oku. Ona była tylko świadkiem. Jak dowiedziałam się o tym, od razu zwolniłam się ze szkoły i pojechałam na policję. Ona była tylko świadkiem - tłumaczy z uporem. To przykre dla mnie. Wychowuję cudze dzieci w szkole, a nie potrafiłam dotrzeć do własnego dziecka" - dodaje.

Metalowe miasto

"Spijam dziewczęcą krew z błony dziewiczej" to sztandarowy utwór na płycie satanistycznego zespołu KAT z 1996 roku, zatytułowanej "Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach". Takie treści mogą częściowo tłumaczyć zafascynowanie bialskich satanistów orgiami seksualnymi. Poganki twierdzą, że obrzędy sobótkowe, zwane też kupałą, były obchodzone już przed kilkoma laty, kiedy były jeszcze uczennicami podstawówki. Pogańskie święto połączone było z seksualnym rozpasaniem. Choć sataniści werbowali swoich członków przede wszystkim wśród uczniów szkół średnich, to poganie, zwani też "Słowianami", pojawiali się również w bialskich podstawówkach.

Lider zespołu KAT Roman Kostrzewski przetłumaczył na język polski i wydał na płycie kompaktowej satanistyczną biblię La Veya. Podobnie jak satanistyczna muzyka, była ona słuchana przez bialskich satanistów. KAT koncertował w Białej Podlaskiej ponad dwa lata temu - w październiku 1994 roku. Metalowe zespoły przyjeżdżały tu zresztą często. "To zawsze było metalowe miasto" - mówią młodzi ludzie. - Dobrze się bawiłem na koncertach metalowych - mówi "Krynia" deklarujący się jako satanista. - Kiedyś było łatwiej zdobyć kasety, bo można było kupić pirackie. Teraz są drogie, nie zawsze można sobie pozwolić na kupienie nowości. Czasem się wymieniamy, pożyczamy sobie. W sklepie muzycznym w centrum miasta dwie gabloty to kasety z metalem. "Metal" można zresztą kupić w każdym muzycznym sklepie.

"Ale o co chodzi?!"

To najczęściej słyszane przez nas pytanie zadawane przez matki młodych ludzi, którzy podejrzewani są o kontakty z satanistami. W tonie rozmowy daje się wyczuć rozdrażnienie, wręcz agresję. Najchętniej wyrzuciłyby nas za drzwi. Uważają, że ich dzieci nie są złe, a to, co się stało, to jakaś pomyłka. 

W niespełna sześćdziesięciotysięcznym mieście nie można dziwić się takim reakcjom. Prawie wszyscy się tu znają. Mieć syna satanistę to wielki wstyd, wręcz piętno.

Kapłan się zaparł?

Taka postawa wydaje się być bardzo na rękę 19-letniemu "Panasiowi". Uważany jest za trzeciego kapłana sekty. Szczupły, niewysoki, o śniadej cerze i ciemnych oczach nastolatek jest wyraźnie zdenerwowany. 

Przyznaje, że gra w zespole muzycznym. Satanistyczne nagrania kolportowane były najprawdopodobniej wśród podobnych grup w całej Polsce. "Nie ma żadnej sekty - mówi - to tylko gazety tak wypisują. ÇSuchyČ (aresztowany Paweł K. - red.) przychodził czasem do mnie posłuchać, jak gramy. Ale prawie go nie znałem. A Szepela (czarny biskup - red.) to znałem tylko z widzenia. Z placu Wolności. Co tam robił? A co miał robić! Pił. Czarne msze?! Jakie czarne msze!. Nic nie wiem. Wszyscy młodzi się z was śmieją. Idźcie pogadać z innymi, których też zatrzymała policja!".

"Sataniści to świry"

- mówią może dwunasto-, trzynastoletni chłopcy palący papierosy na klatce schodowej jednego z osiedlowych klubów kultury. Mają na sobie szaliki kibiców sportowych. Wracają właśnie z meczu. "My się z nimi nie zadajemy, bo to są wariaci. Oni są nienormalni. Jeden satanista to rzucał w przechodniów na ulicy nożyczkami. Chodzą tu po osiedlu, ale my z nimi nawet nie rozmawiamy. Ale policja też moim zdaniem źle robi - mówi jeden z dzieciaków - bo zatrzymują na ulicy osoby ubrane na czarno. Sam widziałem, jak obok szkoły zgarnęli jedną dziewczynę. Cała była w czarnym ubraniu, ale to nie była satanistka - tłumaczy. - Jak będzie pogrzeb, to chyba też wszystkich zaaresztują, bo będą na czarno! - dzieciaki wybuchają gromkim śmiechem. - Ale jutro na pewno ktoś się powiesi! Na pewno, na pewno się powiesi! Dlaczego? Bo jutro jest trzynasty. Zawsze teraz, jak będzie trzynasty, to będą się wieszać" - mówią wszyscy z pełnym przekonaniem.

Takie rzeczy w Białej?!

- mówią zdziwieni mieszkańcy miasta. Informacje o zwyrodnieniu młodzieży przyjmują wszyscy z lekkim niedowierzaniem. W parku radziwiłłowskim w centrum miasta odbywały się satanistyczne spotkania. "To tylko młodzież, która pije tu wino" - mówią pracownicy mieszczącego się w resztkach pałacu Radziwiłłów Regionalnego Ośrodka Kultury. Szefowa placówki jest oburzona, że wymyślono problem. "Jacy sataniści?! Tu, u nas, w Białej?!" - mówi.

- Całe lato nie mieliśmy z nimi spokoju - opowiadają inni pracownicy tej samej placówki. - Jak były dyskoteki w amfiteatrze, to zawsze przychodzili rozrabiać. Stawali w grupie i krzyczeli "Ave Satan". Palce to układali tak jakoś w pięść, że tylko kciuk i mały palec sterczały do góry. Trzeba ich było przeganiać, bo młodzież nie mogła się bawić. Przesiadywali w krzakach i odprawiali te swoje cyrki przy ogniskach. Pili przy tym, jeszcze butelki leżą. Siadali na tym zwalonym drzewie. Wszystko było tu zarośnięte krzakami. Wejście było tylko z jednej strony.

- Ja się ich nie boję - mówi specjalista do spraw zieleni pracujący w parku. - Ale w nocy to bym tu nie przyszedł. Jak w dzień pracuję, to też rozglądam się dookoła. Palacze z kotłowni to przez całą zimę nie wychodzili. Zamykali drzwi na klucz. Opowiadali czasem, że słychać tylko dzikie wrzaski. Na budynkach w parku widać satanistyczne napisy. Trzy szóstki, ave satan, odwrócone krzyże, szubienice. Wśród napisów widać też pseudonimy satanistów. Napis "Ave Satan" ktoś zamalował czarnym węglem, pisząc na nim "Ave Maria".

Sataniści to dziennikarze

Dyrektorzy kilku szkół, w których uczyli się sataniści, chcieliby mówić przy tej okazji o sukcesach kierowanych przez nich placówek. Mają żal do prasy, że nagłaśnia problem. - Lepiej jest pokazywać osiągnięcia, których mamy niemało - mówią.&nbsp;"To wy jesteście żądni krwi. Nie różnicie się od satanistów" - wołał wzburzony dyrektor LO, w którym uczył się jeden z nieżyjących chłopców. Ma żal do dziennikarzy, że szkalują jego szkołę. Samorząd wystosował nawet list otwarty do mediów. "Nieprawdziwa była informacja o wystawie prac satanistycznych w szkolnej galerii" - napisali uczniowie. Faktem jednak jest, że prace Marcina trafiły na wystawę obrazującą osiągnięcia plastyczne uczniów. Nie da się ukryć ich charakteru. Dyrektor we wcześniejszej rozmowie z dziennikarzami przyznał, że "rysunki były jednorodne tematycznie i dotyczyły innego świata". Wiadomość o bialskich uczniach powiązanych z grupami satanistycznymi poruszyła całe środowisko oświatowe. "Problem zaczyna być postrzegany w kategoriach politycznych, a nawet personalnych. Próby rozgrywania własnych interesów w sposób wykorzystujący ten szokujący problem trzeba nazwać wprost - nieprzyzwoitością" - powiedział długoletni nauczyciel jednej z bialskich szkół średnich, który woli zachować anonimowość.

Sataniści kontaktowali się też czasem z księżmi. - Trochę naiwnie wierzyłem, że poszukują właściwej drogi. Im zależało raczej na potwierdzeniu własnych przekonań - mówi jeden z księży, który miał okazję rozmawiać z członkami grupy.

Honor satanisty

Wielu członków grupy to dzieci z rozbitych lub niepełnych rodzin. Brak ojca powoduje, że tożsamość odnajdują w grupie - mówią dorośli znający tę młodzież. Grupa daje im akceptację i poczucie bezpieczeństwa. Honor to jedyna chyba pozytywna wartość, jaką akceptują. Pojmują go jednak również na swój sposób. Absolutyzują go. Często utożsamiają z zemstą. Życie nie jest dla nich ważne, swoisty honor tak. Ludzie, którzy w różny sposób zetknęli się z bialskimi satanistami, podkreślają, że nie zawsze byli agresywni. Często sprawiali wrażenie "grzecznych chłopców". Są jednak bardzo zamknięci w sobie. Żyją we własnym świecie. Satanizm jest dla nich również doświadczeniem intelektualnym. Są wrażliwi. Dużo czytają, dyskutują o swojej "religii". Starają się ją zgłębiać.

Filozofia przewrotna

"Zajmowałem się różnymi filozofiami - mówi Wiesław Gromadzki - satanistyczna zaskakiwała mnie o tyle, że była przewrotna. Szatan zajmuje miejsce Boga. Jest ich zdaniem potężniejszy. Zło jest wszechmocne i zwycięża, a oni widzą w tym sens. To sprzeczne i niezrozumiałe dla nas, ale zło paradoksalnie zajmuje w tej ideologii miejsce dobra i staje się dla nich wartością, wokół której budują swoją wizję świata. Czterdziesto- czy pięćdziesięciolatka nie da się na to ÇzłapaćČ. Młodzi, niedojrzali widzą w tym jednak dreszcz emocji, coś odmiennego. Podejrzewam, że większość z nich weszła w to z takich pobudek. Potem trudno im jednak z tego wyjść".

Idol satanistów La Vey ogłosił satanistyczną biblię w 1966 roku. Jest Cyganem z Transylwanii w USA. Z zawodu był treserem zwierząt. W dzieciństwie opowiadano mu legendy o wampirach i czarownicach. Gdy miał 15 lat, zainteresował się okultyzmem. Potem został zdeklarowanym satanistą. Uważa, że jego dziejową misją jest zniszczenie chrześcijaństwa. La Vey pojawił się w filmie Romana Polańskiego "Dziecko Rosemary". Zagrał w nim rolę szatana.

Sataniści przejęli wiele z symboliki chrześcijańskiej, odwracając jej sens. Jezus zajmuje miejsce szatana. Krzyż jest odwrócony do góry nogami. Monstrancja z hostią to dla nich lewiatan. Każdy satanista podkreśla, że chrześcijaństwo jest jego największym wrogiem.

"Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć". (Apokalipsa św. Jana. 13,18 - Biblia Tysiąclecia)

Autorka jest publicystką "Dziennika Wschodniego" 



#### SUMMARIES ####
#### SUMMARY START ####
Policja w Białej Podlaskiej wykryła kilkunastoosobową grupę satanistów, mających od 16 do 23 lat. W lutym i marcu dwóch szesnastolatków popełniło samobójstwa - obaj mieli kontakty z grupą. Podejrzewa się, że była to ofiara złożona szatanowi. Przywódcę grupy (Grzegorza Sz., 23 lata) tymczasowo aresztowano m.in. pod zarzutem nakłaniania do samobójstwa. Pod zarzutem profanacji aresztowano też innego członka grupy (Paweł K., ps. Suchy). Prawdopodobnie zapobiegło to kolejnym rytualnym samobójstwom, planowanym na 13 kwietnia.Większość bialskich satanistów zalicza siebie do "lawejowców" (od nazwiska autora satanistycznej biblii - La Veya) - podczas czarnych mszy ofiary z ludzi zastępują zwierzętami. Planowali jednak samobójstwa, np. ukrzyżowanie na terenie kościoła, samospalenie.Krzysztof (21 lat) - pracujący w gospodarstwie rolnym w Białej Podlaskiej - tłumaczy, że satanizm, w przeciwieństwie do religii, nie nakłada ograniczeń - La Vey mówi, żeby korzystać z życia. Krzysztof poznał Marcina - "Bagsika" w dniu jego śmierci, na urodzinach Szepela. Nie wierzył, gdy "Bagsik" mówił, że się powiesi."Bagsik" pisał własną biblię (rysunki, wiersze, opowiadania). Wiesław Gromadzki (szef Klubu Literackiego "Maksyma") stwierdził, że miał talent plastyczny i literacki. W twórczości Marcina zadziwiła go diaboliczna symbolika, postacie Belzebuba, mroczność. Miał z "Bagsikiem" kontakt tylko przez kilka tygodni.Matka Doroty - poganki utrzymującej kontakty z satanistami - mówi, że jej córka była tylko świadkiem zdarzenia. Nic nie wiedziala o "zainteresowaniach" Doroty i twierdzi, że nie pozwoli jej odejść od wiary chrześcijańskiej.Sataniści werbowali swoich członków głównie wśród uczniów szkół średnich - poganami są również uczniowie z podstawówek. Dorota mówi, że pogańskie obrzędy sobótkowe (kupała), w których brała udział, połączone były z seksualnym rozpasaniem. W Białej Podlaskiej (nazywanej metalowym miastem) odbywają się koncerty metalowe. W 1994 występował tam zespół KAT, którego lider - Roman Kostrzewski - przetłumaczył na język polski i wydał na płycie biblię La Veya. Kasety z muzyką metalową można kupić w  każdym muzycznym sklepie. Są drogie, więc młodzi ludzie wymieniają sie nimi , pożyczają je sobie.Matki młodych ludzi podejrzewanych o kontakty z satanistami z rozdrażnieniem reagują na pytania zadawane im przez dziennikarzy. Mieć syna satanistę to wielki wstyd, wręcz piętno, bo w niespełna sześćdziesięciotysięcznym mieście prawie wszyscy się znają.19-letni "Panaś" (uważany za trzeciego kapłana sekty) mówi, że nie ma żadnej sekty, a aresztowanego Pawła K. prawie nie zna.Młodzi kibice uważają satanistów za nienormalnych. Mówią, że policja źle robi, zatrzymując osoby ubrane na czarno.Mieszkańcy Białej opowiadają o wybrykach satanistów. Dyrektorzy szkół mają żal do mediów za nagłaśnianie sprawy.Wielu członków grupy to dzieci z niepełnych rodzin. Wartością najwyższą jest dla satanistów honor utożsamiany z zemstą. Są zamknięci w sobie, wrażliwi intelektualnie.W filozofii satanistycznej zło zajmuje miejsce dobra. Satanizm przejął wiele z syboliki chrześcijańskiej, odwracając jej sens.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Policja w Białej Podlaskiej wykryła kilkunastoosobową grupę satanistów,w wieku od 16 do 23 lat. W lutym i marcu dwóch szesnastolatków popełniło samobójstwa - obaj mieli kontakty z grupą. Podejrzewa się, że była to ofiara złożona szatanowi. Przywódcę (Grzegorza Sz., 23 lata) i jednego członka grupy (Paweł K.) tymczasowo aresztowano.Prawdopodobnie zapobiegło to rytualnym samobójstwom planowanym na 13 kwietnia.Większość bialskich satanistów zalicza siebie do "lawejowców", którzy ofiary z ludzi zastępują zwierzętami. Planowali jednak samobójstwa.Jeden ze zmarłych - Marcin pisał własną biblię (rysunki, wiersze, opowiadania). Wiesław Gromadzki (szef Klubu Literackiego "Maksyma") mówi, że miał talent.Matka Doroty - poganki utrzymującej kontakty z satanistami - mówi, że jej córka była tylko świadkiem. Nie wiedziała o "zainteresowaniach" Doroty, która brała udział w obrzędach sobótkowych, połączonych z orgiami. W 1994 w Białej Podlaskiej (zwanej metalowym miastem) występował KAT, którego lider - Roman Kostrzewski - przetłumaczył i wydał na płycie biblię La Veya.Matki podejrzewanych o kontakty z satanistami z rozdrażnieniem reagują na pytania dziennikarzy. Mieć syna satanistę to piętno, bo w mieście prawie wszyscy się znają.19-letni "Panaś" (uważany za trzeciego kapłana sekty) mówi, że sekta nie istnieje.Niektórzy uważają satanistów za nienormalnych, a policję za niedoinformowaną w tej sprawie.Mieszkańcy Białej opowiadają o wybrykach satanistów. Dyrektorzy szkół mają żal o nagłaśnianie sprawy.Wielu czlonków grupy to dzieci z niepełnych rodzin, zamknięte w sobie, wrażliwe intelektualnie.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
 W lutym i marcu w Białej Podlaskiej dwóch szesnastolatków popełniło samobójstwa - obaj mieli kontakty z grupą satanistów. Podejrzewa się, że była to ofiara złożona szatanowi. Przywódcę (Grzegorza Sz.) i jednego z członków (Paweł K.) grupy aresztowano, zapobiegając prawdopodobnie kolejnym aktom samobójczym.
Na popularność satanizmu wśród młodych ludzi wpływa m.in. muzyka metalowa i niesione przez nią treści, stanowiące odwrócenie zasad i symboli religii chrześcijańskiej.
W Białej Podlaskiej działa też grupa pogan, których obrzędy sprowadzają się do seksualnego rozpasania. Część z nich to uczniowie szkół podstawowych.
Wielu członków tych grup to dzieci z niepełnych rodzin, zamknięte w sobie, wrażliwe, nastawione na rozwój intelektualny. Rodzice nie zdają sobie sprawy z problemu.
 
#### SUMMARY END ####
