IRIDIUM

Satelitarne komórki okazały się za drogie - obrona przed bankructwem

Osiągnięcie zamienione w porażkę

IRIDIUM

ZBIGNIEW ZWIERZCHOWSKI

Od 9 miesięcy działa Iridium - pierwsza, globalna sieć satelitarnej telefonii komórkowej. Można dzięki niej dzwonić i być "pod telefonem" praktycznie w każdym miejscu na Ziemi. Można, ale chętnych do tego dzwonienia jest mało. Międzynarodowe konsorcjum Iridium LLC z siedzibą w Waszyngtonie, które zbudowało ten system, zamiast liczyć rosnące przychody i nowych klientów - liczy straty i stara się uchronić przed upadłością.

Uprzedzając działania wierzycieli, konsorcjum złożyło niedawno dobrowolny wniosek upadłościowy i korzysta z ochrony przed bankructwem, jaką zapewnia amerykańskie prawo (zgodnie z U.S. Chapter 11) zyskując czas i możliwość przeprowadzenia restrukturyzacji finansowej.

Sukces techniczny - finansowa katastrofa

Żeby nie było wątpliwości - Iridium funkcjonuje bez większych problemów: łączy rozmowy telefoniczne, przekazuje wiadomości przez satelitarne pagery, współdziała z naziemnymi systemami telekomunikacyjnymi. W swym zasięgu ma ponad 90 proc. globu, tylko kilka na sto połączeń nie dochodzi do skutku. Iridium jest jednym z największych przedsięwzięć i... osiągnięć dzisiejszej techniki.

Umieszczenie w przestrzeni wokółziemskiej 79 satelitów (aktywnych i zapasowych) w ciągu roku, zbudowanie tym samym największej jak dotychczas sieci satelitarnej, uruchomienie systemu, który ma w zasięgu cały glob i zapewnia łączność za pomocą podręcznych aparatów, to niewątpliwie dowód ogromnych możliwości techniki.

Iridium jest jednak obecnie równie spektakularnym przykładem finansowej porażki. Szacuje się, że realizacja projektu Iridium kosztowała ok. 5 mld dol., konsorcjum jest obecnie zadłużone na 3,5 mld dol., rocznie musi spłacać 250 mln dol. odsetek i dysponować 550 mln dol. rocznie na eksploatację sieci satelitarnej.

Czyżby system był budowany za wszelką cenę? Bo i tak się teraz twierdzi, gdy szuka się przyczyn dzisiejszych problemów. W końcowej fazie budowy, gdy postanowiono dotrzymać zapowiadanych terminów uruchomienia Iridium (w rzeczywistości odbyło się to z miesięczną zwłoką), koszty liczyły się mniej, ale nie można powiedzieć, że całe przedsięwzięcie realizowane było w taki sposób. Skoro tak, skoro technika nie zawodzi, to dlaczego konsorcjum stanęło na krawędzi bankructwa i dlaczego jest tak mało chętnych do korzystania z satelitarnych telefonów?

Mało abonentów,  małe przychody

Odpowiedź na to pytanie dał jeszcze w kwietniu nowo powołany wówczas dyrektor wykonawczy Iridium, John A. Richardson, który zastąpił na tym stanowisku Eda Staiano, gdy okazało się, że wyniki są słabe. Po dwóch miesiącach od uruchomienia (od listopada 1998 r.) sieci korzystało z niej 5 tys. abonentów; po pięciu miesiącach - ponad 10 tys. abonentów. Po dwóch miesiącach firma zanotowała stratę netto 440 mln dol. Pierwszy kwartał br. zakończyła stratą netto 505 mln dol. przy przychodach, które wyniosły niespełna 1,5 mln dol. Tymczasem szefowie konsorcjum optymistycznie liczyli, że po roku abonentów będzie 500-700 tysięcy, zaś do roku 2002 - 2 miliony, a przedsięwzięcie jeszcze wcześniej zacznie się opłacać.

Richardson komentując słabe wyniki przyznał, że mała liczba abonentów wręcz rozczarowuje i że zawiódł marketing, dystrybucja sprzętu (brakowało telefonów, gdy uruchamiano system), dostosowanie oferty usług do potrzeb klientów i sprzedaż tych usług. Zapowiedział zmiany strategii marketingowej i obniżkę cen usług; nastąpiły one dwa miesiące później. Były radykalne, gdyż od lipca br. o 65 proc. obniżono ceny za połączenia, staniał sprzęt, uproszczono taryfy, zapowiedziano nowe usługi itd. W sumie abonenci Iridium mogą korzystać z tego wszystkiego za cenę o połowę mniejszą niż dotychczas. Zanim doczekano się efektów obniżki - pojawiły się jednak poważne problemy finansowe i konieczność ratowania firmy.

Wiadomo już, że ceny usług i sprzętu, jakie ustanowiono na starcie, okazały się "cenami zaporowymi". Zestaw sprzętu, telefon i pager kosztował bowiem ok. 3 tys. dol., zaś minuta rozmowy od 2 do 7 dol. Potencjalnych klientów nie pociągnęła możliwość dzwonienia "wszędzie i zawsze", globalny zasięg Iridium, gdy było to tak drogie np. w porównaniu ze zwykłymi telefonami komórkowymi.

Zignorowanie GSM

Oczywiście dotychczasowe komórki nie zapewniają takiego zasięgu jak Iridium, ale błędem było zignorowanie przez konsorcjum - jak się teraz twierdzi - gwałtownego rozwoju naziemnej telefonii komórkowej, a szczególnie cyfrowej GSM. Potencjalni klienci siłą rzeczy porównywali ceny "satelitarnych komórek" z cenami "komórek naziemnych". Co więcej, GSM w przeciwieństwie do starszych generacji analogowych komórek stał się de facto standardem światowym, zapewnia dzięki roamingowi korzystanie z jednego telefonu w wielu krajach (GSM słabo się rozwinął w USA i może dlatego szefowie konsorcjum nie docenili zagrożenia, jakie dla Iridium stanowi ten wymyślony w Europie system). Wprawdzie jeszcze Ed Staiano mówił, że nie ma sensu konkurowanie z naziemnymi sieciami komórkowymi i postawił na współpracę z nimi, ale ceny, jakie ustalono za korzystanie z satelitarnych komórek, skutecznie ostudziły zainteresowanie nimi nawet tych klientów, na których w pierwszym rzędzie liczono, a więc często podróżujących biznesmenów, pracowników firm żeglugowych, przemysłu naftowego, nie mówiąc o turystach.

Wysokie ceny to nie wszystko. W pierwszym okresie jeden z dwóch dostawców telefonów, japońska firma Kyocera miał problemy z oprogramowaniem i nie dostarczył aparatów na czas (drugim dostawcą jest Motorola). Mimo dużego wysiłku, jaki włożono w organizację sieci dystrybutorów i partnerów, okazało się, że nie wszyscy byli właściwie przygotowani do zaoferowania nowych usług, że sprzedawcy byli nie przeszkoleni, że wreszcie sieć nie była odpowiednio przetestowana i sprawiała kłopoty techniczne. Organizacyjną stronę przedsięwzięcia krytycznie oceniła m.in. firma analizująca rynki informatyki i telekomunikacji, Dataquest.

Inne sieci

Obecny szef Iridium również jest zdania, że świadczenie usług na zasadach handlowych zaczęto za wcześnie, że firma nie była do tego przygotowana, że zaoferowała klientom nie przemyślany w pełni produkt. Tak mówi nie tylko teraz, ale ostrzegał przed tym znacznie wcześniej. Dziś stoi przed trudnym zadaniem ratowania Iridium. Wprowadza strategię, która powinna być przyjęta, jak się mówi, kilkanaście miesięcy temu. Przede wszystkim zaś musi przekonać inwestorów, wierzycieli, banki, że jego działania mają sens.

"Poddanie się procedurze U.S. Chapter 11, to ostatnia szansa dla konsorcjum" - stwierdził "Financial Times". Według informacji agencji Reuters, konsorcjum m.in. zwróciło się do swych wierzycieli, aby zamienili swe wierzytelności (w łącznej kwocie 1,45 mld dol.) na udziały w Iridium, stara się o zmianę terminów spłaty pożyczek w bankach (1,55 mld dol.), a także o odroczenie opłat, jakie pobiera Motorola, główny udziałowiec konsorcjum, za operowanie systemem.

Sprawa Iridium zdążyła już obrosnąć w mity. Gazety piszą, że to żona jednego z szefów Motoroli podsunęła mu pomysł zbudowania globalnej sieci telefonicznej. Może i tak było, ale koncepcje wykorzystywania roju satelitów umieszczonych na niskiej orbicie, czyli tak jak w przypadku Iridium, znane były już wcześniej; nie był to "kaprys kobiety". Po wtóre nie tylko Iridium LLC podjęło budowę takiej sieci. Powstaje także sieć Globalstar, która ma być uruchomiona w najbliższych miesiącach oraz sieć ICO, która ma zacząć działać w przyszłym roku. Przyjęły one inne, tańsze rozwiązania techniczne niż Iridium, chcą zaoferować tańsze taryfy (np. Globalstar 1,5 dol. za minutę, zaś ICO od 0,5 dol. do 3 dol. za minutę). Zaczną od oferowania usług nie w skali globalnej, ale regionalnej. Wyciągają wnioski z doświadczeń Iridium, a jednocześnie natrafiają na podobne kłopoty - niełatwo jest im zwłaszcza teraz uzyskiwać kolejne pieniądze na finansowanie inwestycji.


#### SUMMARIES ####
#### SUMMARY START ####
Dzięki globalnej sieci satelitarnej telefonii komórkowej Iridium można dzwonić z każdego miejsca na Ziemi. Zainteresowanych jednak brakuje, Iridium złożyło wniosek upadłościowy i próbuje przeprowadzić restrukturyzację finansową. Konsorcjum nadal funkcjonuje, łączy rozmowy telefoniczne i ma w swoim zasięgu 90% globu. Iridium, które umieściło w przestrzeni wokółziemskiej 79 satelitów w ciągu roku, jest ogromnym osiągnięciem technicznym i wielką finansową klapą. Konsorcjum, zadłużone na 3,5 miliarda dolarów, stanęło na krawędzi bankrudztwa. Szefowie Iridium przeliczyli się w swoich oczekiwaniach: po dwóch latach planowali zyskać 2 miliony abonentów, a przedsięwzięcie już wcześniej miało zacząć się zwracać. Tymczasem pierwszy kwartał Iridium zakończyło stratą 505 milionów dolarów. Za słabe wyniki odpowiadają zły marketing, błędy w dystrybucji i sprzedaży sprzętu (problemy z dostawcami aparatów, nieprzeszkoleni sprzedawcy), usterki techniczne oraz niedostosowanie usługi do potrzeb klientów. Ceny za połączenia i sprzęt obniżono z czasem o połowę, ale to nie uratowało firmy. Uważa się, że błędem Iridium było zignorowanie rozwoju naziemnej telefonii komórkowej, szczególnie cyfrowej GSM, która stała się światowym standardem. Iridium było za drogie nawet dla biznesmenów i pracowników przemysłu naftowego. Obecny szef uważa, że firma zaoferowała klientom nieprzemyślany produkt. Wprowadza nową strategię i stara się przekonać inwestorów i wierzycieli, że jego działania mają sens. W prasie publikowane są różne doniesienia i plotki na temat kłopotów Iridium. Z doświadczeń konsorcjum korzystają inne sieci, ale i one mają podobne kłopoty.  
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Iridium, globalna sieć satelitarnej telefonii komórkowej, ma poważne kłopoty finansowe. Przedsięwzięcie było ogromnym osiągnięciem technicznym, ale szefowie Iridium przeliczyli się w swoich oczekiwaniach: pierwszy kwartał zakończył się stratą 505 milionów dolarów. Za słabe wyniki odpowiadają zły marketing, błędy w dystrybucji i sprzedaży sprzętu, usterki techniczne oraz niedostosowanie usługi do potrzeb klientów. Uważa się, że błędem Iridium było zignorowanie rozwoju naziemnej telefonii komórkowej, szczególnie cyfrowej GSM. Iridium było za drogie nawet dla biznesmenów i pracowników przemysłu naftowego. Obecny szef Iridium wprowadza nową strategię i stara się przekonać inwestorów i wierzycieli, że jego działania mają sens. Z doświadczeń konsorcjum korzystają inne sieci telefonii komórkowej, ale i one mają podobne kłopoty.
#### SUMMARY END ####
#### SUMMARY START ####
Iridium, globalna sieć satelitarnej telefonii komórkowej, ma poważne kłopoty finansowe. Szefowie konsorcjum przeliczyli się w swoich oczekiwaniach. Za słabe wyniki odpowiadają m.in. usterki w dystrybucji, zbyt wysokie ceny i niedostosowanie usługi do potrzeb klientów. Błędem było też zignorowanie rozwoju naziemnej telefonii komórkowej. Obecny szef Iridium wprowadza nową strategię. Z doświadczeń konsorcjum korzystają inne sieci.
#### SUMMARY END ####
